To bez wątpienia jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy dzień w kalendarzu każdego Yido. W tej chwili przestaje się liczyć reszta sezonu-dotychczasowy dorobek czy plany na finisz. W sercach wszystkich fanatyków Spurs płonie tylko jedno pragnienie. Gorące, przytłaczające, wyrzucające inne sprawy poza nawias.
Pokonać odwiecznego rywala. Ale dla wielu i zwycięstwo to mało. Przyszedł czas udowodnić, że w północnym Londynie jest tylko jedna prawdziwa drużyna. Zgodnie ze słowami Danny'ego Blanchflowera: większość uważa, że futbol polega na wygrywaniu. To nieprawda. W tej grze chodzi o chwałę, o grę w wielkim stylu, z polotem i fantazją. Trzeba wychodzić na boisko z chęcią pokonania rywala, a nie oczekiwania, aż sam umrze z nudów.
Miejmy nadzieję, że o słowach legendy Spurs przypomniał podopiecznym Harry Redknapp.
Bo, cytując inną postać, "przyszedł czas aby skopać parę tyłków..."
A oto składy:
Tottenham: Gomes; Kaboul, Dawson, King, Assou-Ekotto; Rose, Huddlestone, Modrić, Bale; Defoe, Pawluczenko
Arsenal: Almunia; Clichy, Campbell, Vermaelen, Sagna; Nasri, Diaby, Denilson, Rosicky, Eboue; Bendtner
COYS!
Komentarze: 107
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Racja, Marcin, dominacja w polu to nie wszystko ale mogło być bardzo różnie. Jak cudem Gomez obronił ten fenomenalny strzał v. Persiego? Albo ta sytuacja, gdy piłka otarła sie o słupek... Dlatego mi, jak kibicowi Arsenalu trudno przeboleć tę porażkę, bo w sumie Spurs nie zagrali olśniewająco, i można było was spokojnie pyknąć. ) Bez urazy kibice Kogutów...
A jakim cudem Robin go oddał? Takim, że jest rewelacyjnym napastnikiem. No, więc właśnie...
halabala, z tym 5 biegiem to mam wrażenie, ze to trochę przesada. Do tego potrzeba by było Defoe i Pawliuczenki grających trochę lepiej.
Marcin- czy frajerzy? Nie sądzę. ) Takie mecze się zdarzają. (coś chyba o tym wiecie). Dziwna jest piłka- widziałem parę innych lepszych derbowych meczy w wykonaniu Spurs, w których przegrywaliście z Arsenalem, teraz wypadliście przeciętnie i wygraliście.
aapa- gdybym był na waszym miejscu, cieszyłbym się chyba przez tydzień, to zrozumiałe, po meczu pomyślałem: "no to będzie wielka parada na Seven Sisters, świętować będą całą noc."
Ale że niemal tuż po meczu wyjdzie DVD dokumentujące to wielkie, wspaniałe zwycięstwo 2-1, 2-1! nad AFC... o tym nie pomyślałem. )
ale powiem ci jedną rzecz- to że niemal od razu po meczu wychodzi DVD
Czy zagraliśmy rezerwami?
Wpływ takich zawodników jak Fabregas, Arshawin, Song i v. Persi jest trudny do przecenienia. Ale mieliśmy wystarczająco mocny skład by ten mecz wygrać. Wy też mieliście braki, czy są to kluczowi gracze dla gry Tottenhamu? Na pewno. (szczególnie mam na myśli Lennona czy Palaciosa)
Cieszy mnie bramka Bendtnera (tak bardzo krytykowany, ja sam mam do niego słabość) No i należy wspomnieć o bardzo dobrym występie... Campbella. Pewniak, zupełnie "odizolował się" od tłumu. (SOL A GOONER!)))
Tak, jestem rozgoryczony! ) Remis był w zasięgu ręki.
W końcówce Gomez uratował wam skórę, bo sytuacje mieliśmy wyśmienite (główka Campbella, dwa strzały RVP, w tym jeden z wolnego). Byliśmy bardzo blisko ale Gomez bronił jak w transie.
I dalej będę się upierał, że gdyby nie on... mogło być bardzo różnie. Ale co tam, od przyszłego sezonu zaczynamy nową serię, może już nie 10 lat ale 5? Hmm, kto wie. )
Takiej przeciętności możecie nam pozazdrościć. ) Myślę, że z otwartymi rękami przywitalibyście paru naszych grajków. Biorąc pod uwagę liczbę kontuzji, idzie nam w lidze całkiem nieźle.
Mam nadzieję, że powalczycie w następnych dwóch meczach z CFC i United ale na was nigdy nie można "liczyć". )