Nadmiar słów w wypadku dzisiejszego spotkania to przyjemność, na którą nie chcę sobie pozwolić. Zwykle lubię, bardziej lub mniej udanie, opisywać wszelakie akcje Spurs, dodając do tego swój kiepski komentarz. Tym razem jest inaczej. Tottenham przegrał 1:0 z dziewiętnastą drużyną w tabeli, i chyba niepotrzebny jest do tego jakikolwiek inny opis. Tak to już przecież czasami bywa. Nie da się wygrać wszystkiego. Nawet drużyna ze strefy spadkowej potrafi przysporzyć sporo kłopotów. Tak jak zrobiły to Wilki w ten środowy wieczór, zasłużenie pokonując niezwykle słaby Tottenham.
Harry Redknapp po raz pierwszy w tym sezonie tak bardzo nas zaskoczył, wymieniając niemal połowę składu, który w ostatni weekend zaledwie zremisował u siebie z Aston Villą. Gra nie wyglądała co prawda najgorzej, jednak z tej właśnie perspektywy, wynik remisowy, chyba nikogo w pełni nie zadowalał. Redknapp zdecydował się postawić na aż pięciu nowych zawodników, a obaj nowo-sprowadzeni zawodnicy dostali szansę debiutu. Eidur Gudjohnsen w podstawowej jedenastce zastąpił fatalnie ostatnio pudłującego Petera Croucha, a Younes Kaboul pojawił się w składzie w miejsce Vedrana Corluki. Oprócz tego szansę występu dostali również Sebastien Bassong, Jermaine Jenas i Niko Kranjcar, zastępując Ledleya Kinga, Wilsona Palaciosa oraz Lukę Modricia.
O pierwszej połowie w wykonaniu Spurs naprawdę trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Zmiany w składzie zespołu, tak oczekiwane przeze mnie, i przez większość Spursmaniaków, nie wyszły Tottenhamowi na dobre. Ekipa z Londynu grała bardzo nieporadnie, a częste błędy linii obronnej mogły przyprawić nas o mocny ból głowy. Szczególnie źle prezentował się sprowadzony w zimowym okienku transferowym z Portsmouth, Younes Kaboul, dla którego był to pierwszy mecz po powrocie na White Hart Lane, w dodatku na nietypowej dla tego środkowego obrońcy pozycji. Tak jak w przypadku Corluki zawsze powtarzałem, że środek obrony nie jest jego przeznaczeniem, tak coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, iż Francuz i prawa strona defensywy, to przeciwieństwa, które się nie przyciągają. Większość groźnych akcji Wolverhampton sunęło właśnie tą stroną boiska, którą opiekować miał się Kaboul wespół z Davidem Bentleyem, a że wszyscy doskonale wiemy jak bardzo Anglik do defensywy lubi wracać, młody Francuz często musiał sam radzić sobie z napastnikami Wilków. To właśnie po jego błędzie padła jedyna bramka w pierwszej części gry, kiedy to pozwolił dośrodkować na pole karne Mattowi Jarvisowi na pole karne, gdzie na futbolówkę czekał już David Jones, który uderzeniem z pierwszej piłki wyprowadził swój zespół w 27 minucie gry na prowadzenie. Kilka chwil wcześniej to Tottenham mógł cieszyć się z gola, gdyby wspaniałej okazji nie zaprzepaścił Niko Kranjcar. Chorwat w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wolves, Marcusem Hahnemannem, zamiast próbować kiwać, lub uderzać obok Amerykanina, zdecydował się na siłowe uderzenie, trafiając prosto w golkipera gospodarzy. Niestety nie tylko Kaboul pierwszych 45 minut nie może zaliczyć do tych z gatunku udanych. Równie często mylił się Tom Huddlestone (brak długich podań i Big Tom staje się kompletnie bezproduktywny), zupełnie niewidoczny był Jermaine Jenas, którego już w przerwie zmienił Wilson Palacios, mający być redknappowym lekiem na całe zło, Gudjohnsen praktycznie ani razu nie pokazał swoich umiejętności, a dośrodkowania Bentleya rzadko trafiały celu. Biorąc pod uwagę wszystkie te minusy trzeba obiektywnie stwierdzić, że Wolverhampton na Molineux prowadziło jak najbardziej zasłużenie.
Nie chcę wylewać żółci nad drugą połową. Nie mam zamiaru bluźnić, złorzeczyć, wypisywać masę durnych i niepotrzebnych tekstów o tym, jak bardzo się zdenerwowałem oglądając ten mecz w wykonaniu Spurs. Dzisiaj, mimo minorowego nastroju, mam nad wyraz dobre serce i oszczędzę Redknappa, dostałem w końcu to, co chciałem. Prosiłem o zmiany, Harry udowodnił więc mi, że za bardzo to on nie ma kim rotować. Nie będę krytykował piłkarzy, widocznie forma ma przyjść kiedy indziej, na mecze z bardziej wymagającymi przeciwnikami. Wspomnę tylko o tym, że bardzo podobała mi się postawa Garetha Bale'a, coraz mocniej zadamawiającego się w podstawowym składzie Kogutów. O drugiej połowie napiszę tylko tyle, że u mnie zakończyła się o godzinie 22:40 wynikiem 1:0 dla gospodarzy. Do następnego meczu rodacy!
Składy:
Tottenham: Gomes,- Kaboul, Bassong, Dawson, Bale,- Bentley, Huddlestone, Jenas (Palacios 46'), Kranjcar (Modric 72'),- Gudjohnsen (Crouch 63'), Defoe
Ławka rezerwowych: Alnwick, Corluka, Walker, Palacios, Modric, Pavlyuchenko, Crouch
Wolverhampton: Hahnemann,- Craddock, Ward (Elokobi 60'), Berra, Zubar,- Foley, Guedioura (Mancienne 72'), Henry, Jones,- Jarvis (Milijas 80'), Doyle
Ławka rezerwowych: Hennessey, Elokobi, Mancienne, Milijas, Mujangi, Bia, Ebanks-Blake, Vokes
Żółte kartki:
Tottenham: Palacios 74'
Wolves: Zubar 28', Elokobi 68',
Bramki:
1:0 - Jones 27'
Statystyki:
Posiadanie piłki:
Wolves 50%:50% Tottenham
Strzały celne na bramkę:
Wolves 4:4 Tottenham
Strzały obok bramki:
Wolves 4:6 Tottenham
Rzuty rożne:
Wolves 5:7 Tottenham
Faule:
Wolves 15:10 Tottenham
Sędzia: Matt Clatenburg
Widzów: 27.992
Komentarze: 129
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Artur rzucasz czym popadnie w ginole na glownym forum i narzekasz na poziom tej strony?Z nerwow zle napisales nazwe naszego stadionu.
-Chelsea (duzo wiekszy , nie ma co pisac)
-Livv( duzo wiekszy , pokazaly to lata wstecz , myslisz ze ten sezon nie wychodzi to juz straceni ? wciaz sa lepsi od nas )
UTD -(duzo wiekszy , nie ma co pisac)
Arsenal- (duzo wiekszy , nie ma co pisac)
Aston villa ( taki sam lub wiekszy , pokazal to poprzedni sezon i wciz pokazuja w tym sezonie ze nie odbiegaja )
City - ( nie pokazaly to ostatnio zadne lata ,potencjal duzo wiekszy ale te transfery nowi zawodnicy , dam se glowe urwac ze beda duzo lepsi od nas )
To daje nam 6 bardzo dobrych druzyn + TOTT jest 7 wiec nie wiem czy w potencjal TOTT nie jestes zbytnio wpatrzony , moze nie mam takiego pojecia o spursach jak ty ale to co napisalem nie jest wyssane z palca . Dlatego nie wydaje mi sie zeby bylo tak znakomicie ze bedzie top 4 do tego dochodzi birmingham , everton , ktore maja i walcza caly czas o top6 ( wiem ze nie maja juz takiego potencjalu ) Ale wystarczy popatrzec na tabele po rozegraniu swoich meczy (maja po 1 meczu mniej) moga sie zblizyc na 3,4 pkt ? czy to jest tak duzo? nie wydaje mi sie , jest to tylko 1,2,3 mecz i spadamy na 8 miejsce ( nie daj Boże) . Ale naprawde mam wielka nadzieje jak Ty ze bedzie Liga Mistrzów ( i dotarcie do grupy , to bedzie cos ;d )
Przeczytalem swoje posty i przesadzam z krytyka Redknappa,gdybym to dalej pociagnal to pewnie oskarzylbym go o kryzys gospodarczy,o nielegalne polowy wielorybow itd.Moze wyszlo ze uwazam go za totalne zero ale tak nie jest,dla mnie Redknapp to solidny trener.Marcus,ja widze nasz pilkarski potencjal nawet w przegranych meczach.Widze ze taki Bentley,Bale,Ekotto,Modric,RP itd. to pilkarze z innej gliny ulepieni niz drewna ktore przychodzi ogladac w innych druzynach premier league.Potrzebny jest ktos kto z tych indywidualnych umiejetnosci zrobi maszyne.Harremu,choc wyniki nie sa zle,narazie to nie wychodzi.