Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

wujaszek Harry

11 marca 2011 gaizka Publicystyka
Zastał Tottenham w strefie spadkowej, a teraz jest z nim w ćwierćfinale LM. Harry Redknapp klnie jak szewc, nie tyka laptopa i ma wyniki

Wrócę do domu, wypiję herbatę, zjem kanapkę z bekonem. Potem muszę wyprowadzić psy – tak się cieszył, gdy w środę jego Tottenham, debiutant w Lidze Mistrzów, wyeliminował Milan, siedmiokrotnego zdobywcę Pucharu Europy. To specjalność Redknappa: upuścić trochę powietrza z każdego pompowanego balonu. I tak dobrze, że się tym razem ugryzł w język, bo w jego wywiadach grube słowa fruwają co chwila, raz dla żartu, raz ze szczerej wściekłości.

Gdy przychodził 2,5 roku temu do Tottenhamu, mówił, że ta drużyna została poskładana przez nie wiadomo kogo i nie wiadomo jak: – Jakiś miszmasz, każdy gra, gdzie chce. Najpierw ten miszmasz utrzymał w Premiership, potem wprowadził na miejsce dające awans do LM, jesienią awansował z grupy z m.in. Interem i Werderem Brema, a teraz po zwycięstwie 1:0 w Mediolanie i betonowej obronie 0:0 w rewanżu jest w ćwierćfinale. Rywala pozna 18 marca.

Tak daleko nie zaszedł jeszcze w LM żaden angielski trener. Dlatego Redknappa, londyńczyka z dzielnicy dokerów, wielu widzi już jako następcę Fabio Capello na czele reprezentacji. Nieważne, że przez 50 lat gry i trenowania zdobył ledwie jedno liczące się trofeum, Puchar Anglii z Portsmouth w 2008 r., i że ciągną się za nim podejrzenia o zbyt zażyłe stosunki z menedżerami, że był wśród kilku osób zatrzymanych za nieprawidłowości finansowe w Portsmouth (policja potem przepraszała, że areszt był nadgorliwością, ale dwa zarzuty Redknapp dostał).

Harry, czegokolwiek się dotknie, zamienia w dobry futbol, po prostu dotychczas pracował w słabszych klubach. A zarzuty o powiązania z menedżerami?

– Rzeczywiście od jednego chyba dostałem konia wyścigowego, ale ten koń nic nie wygrał.

Redknapp ciętym językiem i bezpretensjonalnością zjednuje sobie dziennikarzy i piłkarzy. Czasem ich przeklnie, częściej przytuli, traktuje jak partnerów. – Z zagranicznymi piłkarzami mam większy problem, bo nie znają się na golfie, nie chcą chodzić na wyścigi i nawet nie piją – skarżył się kiedyś.

Nie lubi, jak się z futbolu robi alchemię, mydli oczy naukowym żargonem i laptopami. Piłkarz ma dobrze grać, Redknapp niczego więcej nie szuka. Gdy pracował w West Ham, wychował m.in. Michaela Carricka, Joe Cole'a, Rio Ferdinanda. I Franka Lamparda, jest też wujkiem pomocnika Chelsea, szwagrem zmarłej matki Franka. Wkrótce mogą się spotkać w kadrze. A wcześniej – może na drodze do finału LM na Wembley.

Komentarze: 7

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Marcin108
11 marca 2011, 15:17
Redknapp trochę mi przypomina Winstona Churchilla :)
DADI
11 marca 2011, 15:22
Pamiętam (nie urywał, że ja też) jak prawie wszyscy chcieli żeby Redknapp odszedł, nawet był taki artykuł 'REDKNAPP OUT', a tu proszę..
DADI
11 marca 2011, 16:27
Jak nie pamiętasz o czym był artykuł, to go nie przywołuj^^
space1122
11 marca 2011, 21:45
'wujaszek Harry' hehe
DADI
12 marca 2011, 09:32
Był doładnie taki artykuł 'REDKNAP OUT?'.Jak nie pamiętasz to sprawdź sobie w archiwum
gaizka
12 marca 2011, 11:26
Wiem, że był taki artykuł, bo go sam pisałem, ale jak nie pamiętasz o czym traktował, to go nie cytuj :)
kenzo
26 marca 2011, 11:26
Wujaszek Harry kontra murynio to może być mieszanka wybuchowa

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji