Trzy gole stracili piłkarze Tottenhamu w rozegranym w środę na Stamford Bridge meczu derbowym z Chelsea. Co gorsza, wszystkie trzy trafienia były efektem indywidualnych błędów, w przekroju całego meczu graliśmy bowiem całkiem nieźle. Przyznał to nawet menedżer zwycięzców, Jose Mourinho, komentując na gorąco przebieg spotkania.
Pierwsze dwadzieścia minut w naszym wykonaniu to była poezja. Do pełni szczęścia zabrakło gola – najbliżej jego zdobycia był Harry Kane, który najpierw strzelił głową w spojenie słupka z poprzeczką, a parę minut później spudłował z dogodnej pozycji, choć z ostrego kąta.
Po dwudziestu minutach skończyła się sielanka i odbiliśmy się od twardej rzeczywistości. A ta w wykonaniu Chelsea przypomina w tym sezonie walec drogowy. Dwa ciosy, pach! pach! i po zawodach. Najpierw Hazard z Drogbą rozklepali obronę i Belg wcisnął piłkę w krótki róg bramki Llorisa, chwilę później w rolach głównych znów byli Lloris i Drogba – zbyt krótkie wybicie Francuza zakończyło się trafieniem Iworyjczyka.
Ukontentowana prowadzeniem Chelsea oddała nam inicjatywę – zwłaszcza w drugiej połowie mogliśmy klepać piłkę dość swobodnie, jednak bez wymiernego efektu w postaci groźnych sytuacji. Gospodarze zaś od niechcenia dorzucili trzecie trafienie, gdy siłową walkę z Janem Vertonghenem wygrał Loic Remy i strzałem w długi róg ustalił wynik spotkania.
Chelsea: Courtois; Ivanovic, Cahill (Zouma, 46), Terry (C), Azpilicueta; Matic, Fabregas (Mikel, 76); Willian, Oscar, Hazard; Drogba (Remy, 67). Substitutes (not used): Cech, Filipe Luis, Schurrle, Salah.
Spurs: Lloris; Chiriches, Fazio, Vertonghen, Davies; Bentaleb, Mason (Paulinho, 58); Lennon (Chadli, 58), Eriksen, Lamela (Soldado, 73); Kane. Substitutes (not used): Vorm, Dier, Kaboul, Naughton.
Goals: Chelsea - Hazard (19), Drogba (22), Remy (73).
Yellow cards: Chelsea - Matic. Spurs - Chiriches.
Attendance: 41,518.
Referee: Mike Dean.
Wynik gorszy niż gra – wysoka porażka na Stamford Bridge
4 grudnia 2014
Recenzja meczu
Komentarze: 16
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Okej, mieliśmy sytuacje i do 20 minuty mecz mógł się podobać, ale całkowicie zgadzam się, że poprzeczka uskrzydliła nas zbyt mocno i zapomnienie o grze obronnej było naszym błędem, to raz. Dwa, owszem był to nasz czwarty jeśli chodzi o gre najlepszy mecz w sezonie w PL. Wysoko jak na 14 kolejek, ale do tego co zagraliśmy np przed tygodniem czy na derbach było nam bardzo daleko. Z Evertonem Eriksen, Kane, Lennon, Soldado zagrali wyróżniająco. Na Emiratach był Lloris, Kaboul, Chadli i Capoue - wszyscy zagrali super. W spotkaniu z CFC poza Kane'm - który był bardzo dobry - reszta naszych najlepszych graczy meczu po prostu nic nie spartoliła. Zresztą jakby ta gra nie wyglądał kogo wyróżniać przy stanie 0-3 (nawet z CFC)? Graczy defensywnych popełniających 3 cieżkie błędy, czy ofensywnych nie strzelających żadnej bramki?
Nie, nie było jednoznacznie źle, nie będę tego oceniał w skali zero-jedynkowej. Ale gdybym musiał to bliżej miałbym do zera. Natomiast faktem łagodzącym jest, że akurat stara tych punktów była wkalkulowana w sezon i jeżeli teraz przestaniemy się wykładać na West Bromach to możemy uratować jakieś porządne miejsce w lidze.
Małe zapytanie. Jak się czujecie po dzisiejszym fantastycznym, genialnym i pełnym WALKI meczu z Crystal Palace (powtórzę... Crystal Palace) na White Hart Lane???