Kto myślał, że Tottenham, po wtorkowym meczu Ligi Mistrzów z Milanem, przestanie być znanym nam Tottenhamem, musiał się srogo zawieść. Pomimo licznych (choć to za skromne objętościowo słowo) sytuacji, podopiecznym Harry'ego Redknappa nie udało się wywalczyć na Bloomfield Road nawet jednego punktu. Gospodarze byli dziś zdecydowanie bardziej skuteczni, o czym najdobitniej świadczą trzy bramki po stronie zdobyczy i tylko jedna po stronie strat.
Goście, opromienieni wspaniałą wygraną na San Siro, gdzie Spurs, w okrojonym składzie pokonali Milan, z Blackpool, nawet na ich stadionie, powinni poradzić sobie bez najmniejszego problemu. Rzeczywistość okazała się jednak nad wyraz kłopotliwa, a gracze Kogutów od pierwszego gwizdka sędziego, Chrisa Foya, sprawiali wrażenie piłkarzy sądzących, że mecz na Bloomfield Road można wygrać najmniejszym nakładem sił. Tottenham popełniał dziecinne błędy, a brylował w tym szczególnie Sebastien Bassong, na konto którego zapisać trzeba pierwszą bramkę, zdobytą przez Charliego Adama. To właśnie szkocki pomocnik z zimną krwią wykorzystał rzut karny podyktowany za faul byłego zawodnika Newcastle United na DJ Campbellu.
Po stracie bramki Tottenham nadal ospale atakował bramkę strzeżoną przez Richarda Kingstona, lecz mimo to przyjezdnym udało się kilkukrotnie przedostać w pole karne Blackpool. Za każdym razem zawodnikom Spurs brakowało jednak odrobiny szczęścia, by zdobyć chociaż kontaktową bramkę. Szczególnie wielkiego pecha miał dzisiaj Jermain Defoe, nie potrafiący zdobyć gola w tym sezonie Premier League. To właśnie dwa strzały w wykonaniu popularnego JD były wybijane z linii bramkowej Mandarynek.
Co nie udało się Tottenhamowi, wyszło gospodarzom, którzy jeszcze przed przerwą podwyższyli wynik meczu na 2:0, a uczynił to Campbell, który z zimną krwią wykorzystał idealne dośrodkowanie Jamesa Beattiego. Oczywiście, można się sprzeczać, czy w momencie podania napastnik B'pool nie znajdował się na pozycji spalonej, lecz nie zmieni to faktu, że Chris Foy bramkę zaliczył.
W drugiej połowie Tottenham przycisnął jeszcze mocniej niż po stracie pierwszej bramki. Z pewnością wpłynęła na to zmiana, której Redknapp dokonał w przerwie meczu. Miejsce bardzo słabego Wilsona Palaciosa zajął Jermaine Jenas, a Spurs zaczęli grać jeszcze bardziej ofensywnie. Przekładało się to na liczne okazje pod bramką Kingstona jednak żaden, z ponad 20 (sic!) strzałów nie spowodował, że golkiper Blackpool musiałby spoglądać za siebie. Mandarynki miały dziś sporo szczęścia, że Tottenhamowi nie udało się zdobyć bramki, a Tottenham miał pecha, że defensywie The Seasiders sprzyjały siły nadprzyrodzone. Bo chyba tylko tym można tłumaczyć fakt niewykorzystania przez Spurs tylu akcji.
Nastawiony na atak Tottenham w drugich trzech kwadransach odsłonił swoją defensywę, co przełożyło się na stratę jeszcze jednej bramki. W 80 minucie meczu niefrasobliwość defensorów Kogutów, z Benoit Assou-Ekotto na czele, wykorzystał, wprowadzony po przerwie Brett Ormerod. Tottenham walczył do końca i w ostatniej minucie meczu, po strzale Romana Pawluczenki, udało się nam zmniejszyć straty, jednak trzech punktów z wyjazdu do Blackpool nie wywieźliśmy (piłka przy strzale Rosjanina najprawdopodobniej wpadła do brami tylko dlatego, że po drodze odbiła się od jednego z graczy Blackpool. Gdyby nie rykoszet zapewne wyleciałaby poza stadion, albo wcisnęła hamulec i zatrzymała tuż przed linią bramkową).
Z spotkania na Bloomfield Road płynie jeden pozytyw: możemy być pewni, że nadal kibicujemy temu samemu Tottenahamowi, który jest nam tak dobrze znany i nie zmieni tego dwumecz Interem czy wygrana z Milanem na San Siro. Trzy punkty pozostały na wybrzeżu, a Koguty nie wykorzystały świetnej okazji, by wedrzeć się do pierwszej trójki Premier League. Szkoda, ale takie już życie kibica Spurs...
Gomes - Gallas, Dawson, Bassong (Crouch 73.), Assou-Ekotto - Lennon, Modrić, Palacios (Jenas 46.), Pienaar (Kranjcar 59.) - Defoe, Pawluczenko
Kingston - Eardley, Evatt, Cathcart, Baptiste - Vaughan, Sylvestre (Southern 58.), Adam - Campbell, Kornilenko (Ormerod 63.), Beattie (Phillips 63.)
Statystyki:
Posiadanie piłki:
Blackpool: 43%:57% Tottenham
Strzały na bramkę:
Blackpool 4:10 Tottenham
Strzały obok bramki:
Blackpool 4:15 Tottenham
Rzuty rożne:
Blackpool 1:7 Tottenham
Faule:
Blackpool 11:8 Tottenham
Za mocni na Milan, za słabi na Blackpool. Tottenham przegrywa na Bloomfield Road
22 lutego 2011
Spurs News
powiązane artykuły
Przewodnik po rynkach zdarzeń sportowych
20 kwietnia 2026
Komentarze: 96
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.