Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zemsta Benta czyli Koguty na tarczy

3 kwietnia 2010 Marcin Recenzja meczu
Do ostatnich chwil przed dzisiejszym spotkaniem panowała pełna oczekiwania i niepokoju atmosfera. Wiadomo było, że mecz jest niezwykle ważny a rywal podyktuje twarde warunki. Niektórzy wspominali świetną postawę Sunderlandu na własnym boisku, inni przestrzegali przed chęcią odegrania się jaką mogą pałać grające w barwach Sunderlandu ex-Koguty, wielu współczuło Harry'emu trudów przy kompletowaniu wyjściowej "11" spośród przetrzebionej kontuzjami ekipy. Wszyscy byli zgodni, że mecz trzeba wygrać.

"Balonik" pękł bardzo szybko, już w pierwszej minucie. Wtedy do bramki strzeżonej przez Gomesa trafił Darren Bent. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Kierana Richardsona piłkę na bramkę uderzył Fraizer Campbell, Gomes sparował ją, lecz Bent popisał się celnym uderzeniem.

Nasz były napastnik, który pożegnał się z White Hart Lane w kontrowersyjnych okolicznościach, na swojego drugiego gola musiał poczekać 28 minut. Anglik nie pomylił się egzekwując rzut karny podyktowany za zagranie ręką przez Kyle'a Walkera. Chwilę wcześniej efektowną akcją popisał się Steed Malbranque.

Na nasze szczęście Darren Bent zmarnował okazję na klasycznego hat-tricka. Stało się to w 41 minucie. Luka Modrić starł się w polu karnym z Campbellem, sędzia podyktował kolejnego karnego, a Gomes popisał się skuteczną interwencją. Mogliśmy odetchnąć z ulgą.

Do przerwy wynik się nie zmienił.

Nie było to po myśli Redknappa, który ywsłął w bój Niko Kranjćara i, wracającego po kontuzji, Defoe. Na ławce usiedli Assou-Ekotto oraz Bentley. Bale wrócił na lewą obronę, Luka powędrował na lewą flankę a Gudjohnsen zajął miejsce na środku pomocy, obok Palaciosa.

Roszady przynisły pewien skutek, aczkolwiek na pewno wysoce nie zadowalający. Szansę miał JD, podobnie Pawluczenko. Na posterunku trwał jednak nieubłaganie Craig Gordon.

Groźnie zaatakowali Modrić z Kranjćarem, jednak Luce nie udało się znaleźć sposobu na szkockeigo golkipera.

Jeśli w kimś zaczęłą w tym momencie kiełkować nadzieja na korzystny wynik, szanse skutecznie ją zdeptać miał arbiter. Sędzia Mason (jestem w tak podłym nastroju, że daruję sobie cisnący się na klawiaturę żart) zagwizdał trzeciego karnego dla Czarnych Kotów. Znów uratował nas Gomes.

Kto sądził, że to już koniec emocji, istnej huśtwaki nastrojów, ten się pomylił. Zbawcą mógł się okazać Peter Crouch. Chwilę po wejściu (za Pawa) znalazł on drogę do bramki rywala.

Na niewiele się to zdało. Kwadrans później pogrążył nas Zenden. Po ciosie Holednra Kogutom nie udało się podnieść.

Potyczka skończyła się dla nas bolesną porażką. Udany rewanż na byłym pracodawcy wziął Bent, straciliśmy niezwykle ważne punkty. Podnieść się będzie bardzo trudno-czekaja nas starcie z Chelsea, Derby Północnego Londynu oraz walka z mistrzem PL, ManU.

Sunderland AFC 3 - 1 Tottenham Hotspur

Składy:
Sunderland: Craig Gordon - Anton Ferdinand, Michael Turner, Paulo da Silva, Kieran Richardson - Jordan Henderson, Lee Cattermole, David Meyler, Steed Malbranque (78. Boudewijn Zenden) - Fraizer Campbell (89. Phil Bardsley), Darren Bent (78. Kenwyne Jones)

Tottenham: Heurelho Gomes - Kyle Walker, Younes Kaboul, Sébastien Bassong, Benoît Assou-Ekotto (46. Niko Kranjčar) - David Bentley (46. Jermain Defoe), Wilson Palacios, Luka Modrić, Gareth Bale - Roman Pavljučenko (71. Peter Crouch), Eidur Gudjohnsen

Gole: Bent (1, 29) Zenden (86)-Crouch (72)

Żółte kartki: 35. Cattermole, 67. Malbranque

Strzały na bramkę: 13 - 9

Strzały niecelne: 1 - 3

Rożne: 6 - 6

Faule: 16 - 15

Komentarze: 67

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Barometr
4 kwietnia 2010, 13:00
Najbardziej żałośnie zagrał Ekkotto. Tej tezy będę bronił do końca.
Barometr
4 kwietnia 2010, 13:01
Właściwie to wszyscy zagrali żałośnie
varba
4 kwietnia 2010, 13:22
Chimbondy bym nie chciał ale poważna konkurencja Corluce by się przydała, np. jego rodak Srna. Barometr już zapomniałeś czasy jak Bale prezentował się najgorzej ze wszystkich naszych obrońców, co mecz to w plecy jak on był w składzie, a patrz gdzie jest teraz. Teraz wygrywamy mecze dzięki niemu. Dziwne że akurat ty nie masz wyrozumiałości, gdzie w pewnym punkcie wszystkie twoje pupilki grały słabo i zawodziły w wielu meczach
polespur
4 kwietnia 2010, 14:54
byłem zażenowany ich grą...
Barometr
4 kwietnia 2010, 16:13
"Nigdy nie usłyszałem złego słowa na Bentleya, Bale'a, Romana" to radzę Pawle - pójdź do okulisty. Wystarczy zerknąć na mojego posta sprzed godziny 15. Rozumiem, że budujesz swoją teorię, ale proszę nie naginaj do niej faktów. Jak ktoś z moich ulubieńców gra słabo i widziałem ten mecz to jestem w stanie to przyznać. Tylko, że w większości przypadków (to też do varby)- moje pupiliki nie mogły się prezentować słabo, bo po prostu nie grały. Jak weszły to się nagle okazało, że grać potrafią. Największe wahania formy miał oczywiście Bentley, ale to dzięki głownie jemu gramy nadal w FA Cup (mecz z Leeds i ostatnio Fulham). Każdy z nich dał z siebie tyle, że można bronić ich przydatności albo nawet typować do zawodnika roku - jak sam Pawle piszesz o Bale'u. Co dał Kaboul - każdy widzi. Jasne, że miał mniej okazji, ale Eidur też miał mało i zdołał je wykorzystać, co jestem w stanie przyznać choć też byłem przeciwny jego sprowadzeniu. BAE (zgadzam się z trendusem) - gra fatalnie, ale on w tym sezonie miał też kilka fantastycznych spotkań i jego oddawać nigdzie na razie bym nie chciał, choć w składzie też na razie miejsca mieć nie powinien. Zatem Pawle - może chodzi o to, że Younes jest Twoim ulubieńcem i nadal w niego wierzysz? Jeśli w tym tkwi sedno sprawy - napisz to od razu i skończmy tą do niczego prowadzącą dyskusję. A jeśli tak nie jest - to podaj mi jakikolwiek argument obiektywny przemawiający za tym, żeby Kaboulowi dawać szansę, bo na razie poza osobistymi wycieczkami w moim kierunku, żadnego nie zaprezentowałeś.
Sawik
4 kwietnia 2010, 18:04
Ja powiem w ten sposób trzeba żegnać się z marzeniami o LM straciliśmy najważniejsze punkty sezonu, to był mecz, który trzeba było wygrać. Następni rywale są lepsi i nie zdziwiłbym się gdyby Tottenham nie zdobył ani punktu w kwietniu. Trzeba udowodnić, że jeśli chcemy grać w LM musimy wygrać 3 następne mecze, które będą arcytrudne.
olivier
4 kwietnia 2010, 19:06
no i gdzie to złe słowo powiedziałeś? Przyznałeś tylko że zagrali słabo. To chyba co innego niż besztanie po każdym złym zagraniu i sprzedawanie co słaby mecz. Gdy Crouch źle przyjmie piłkę to od razu drewno, Pav na 10 piłek nie przejął żadnej. Kaboul nie jest żadnym moim pupilkiem. Traktuje go tak jak każdego piłkarza Tottenhamu, bo kibicuje Tottenhamowi, a nie Romanowi, Defoe czy Dawsonowi. Gdy gra dobrze cieszę się z tego, gdy gra słabo to wiadomo że przeklnie się pod nosem. Więc sam nie naginaj faktów, bo każdy wie, że wylansowałeś tutaj osobisty fan club paru zawodników i że sprawia ci niesamowitą satysfakcję gdy zagrają świetne spotkanie, od razu śpiewy chóralne itd. Ale jak zagrają beznadziejnie no to okej zagrali beznadziejnie ale przecież bez nich nie bylibyśmy tak wysoko jak jesteśmy. Bez Croucha też ale oczywiście on ulubieńcem nie jest bo ma 2 metry i krzywo biega więc trzeba go sprzedać. Kaboul zagrał jedno spotkanie na swojej pozycji i to w meczu, w którym wszyscy zagrali poniżej wszelkiej krytyki więc też trzeba go sprzedać bo nie wytrzymuje presji. No tak kupmy kolejnego, niech będzie Kjaer, on jest przeciez tak zajebisty, kazdy z nas widział go 3 razy w zyciu, dziennikarze chwalą go tak samo jak Kaboula 4 lata temu, ale no wlaśnie, wylansowany więc na pewno zajebisty, nie niemożliwe żeby nie podołał presji, a jak nie podoła to będzie to wina Harry'ego. A jak podoła tzn że jest zajebisty bo tak musi być, ha, i co bando niewiernych spursmaniaków, mówiłem że tak będzie. Ze swojej strony kończę tę "do niczego nie prowadzącą dyskusję". Myślę, że warto to przemyśleć. Ja to piłkarzami podniecałem się w wieku 10 lat, wtedy moje kibicowanie Juventusowi sprowadzało się do orgazmu na widok Del Piero, Zidane'a i Davidsa i wkurwianiu się na resztę patałachów i sprzedawaniu ich do innych klubów co słaby mecz. Widocznie niektórzy tak lubią całe życie
olivier
4 kwietnia 2010, 19:27
temu cieszącemu się Bentowi przy pierwszej bramce z chęcią bym z trybun rzucił mu kamieniem, może wtedy by się opamiętał ?
TataPsychopata
4 kwietnia 2010, 21:42
A ty moze bys sie opamietal jakbys se troche posiedzial,moze zaplacil jakas wcale nie mala grzywne.Dostal dozywotni zakaz stadionowy.Zobaczyl bys kilka kompilacji na youtube ze soba trzymajacym w reku kamien i podpisem #1 idiot!Zostal nazwany debilem przez prawie caly swiat,w tym male dzieci z Chin i afrykanskie hipopotamy.
Barometr
4 kwietnia 2010, 21:50
Niektórzy przez całe życie omijają też szerokim łukiem konkretne odpowiedzi na konkretne pytania. Zamiast napisać, że nie posiadają jakichkolwiek argumentów atakują w rodzaju - "A ten to się wygłupił dwa tygodnie temu jeszcze bardziej". Nie spodziewałem się tylko Pawle, że Ty do takich ludzi należysz. Przykre. Mam nadzieję, że jednak chwilowe. Inna sprawa - co jest złego w tym, że jak się lubi się jakiegoś zawodnika w swoim ulubionym klubie? Wiadomo, że klub liczy się najbardziej, bo piłkarze przychodzą i odchodzą, ale jeśli sprawia mi dodatkową satysfakcję to, że gra u nas Roman, Modrić, czy Bale to mam się z tym kryć, bo... No właśnie, bo co? Bo ktoś woli Croucha, czy Kaboula? Super - niech się bardziej cieszy z ich występów. Mi to nie przeszkadza. W końcu grają dla tej samej drużyny. Wydaje mi się Pawle, że się tak już zapętliłeś (zupełnie nie wiem czemu) w tą wymianę zdań, że kolejne Twoje komentarze są właśnie takim szczeniackim odpyskiwaniem typu: "A Marcin jest głupszy". Widocznie niektórzy tak lubią całe życie
Marcin
5 kwietnia 2010, 08:46
Tee, Barometr! Mnie w to nie mieszaj ;D
Luka_Modric
5 kwietnia 2010, 09:18
Najgorszy mecz Tottenhamu jaki kiedykolwiek oglądałem. Nie mogli nic zrobić, żadnej konkretnej akcji, jestem rozczarowany postawą kogutów. Oby szybko się pozbierali na nadchodzące mecze. Bardzo ważne mecze !
halabala
5 kwietnia 2010, 10:53
Pawle - absolutnie pełna zgoda. Mnie te "fan kluby" doprowadziły do stanu, że na spursmanię zajrzę od czasu do czasu, ale nie jest to już absolutnie mój priorytet. A po meczach, czy wygranych czy przegranych nie wchodzę wcale, bo doskonale wiem, co zostanie napisane przez kolegę Barometra et consortes. W zależności, czy wygraliśmy czy przegraliśmy i czy Roman strzelił gola (zagrał), czy nie.
Barometr
5 kwietnia 2010, 11:09
Pawle, halabalo mam rozumieć, że nie macie żadnego swojego ulubionego zawodnika w Tottenhamie?
matek
5 kwietnia 2010, 12:08
Napewno mają. Ale jak powiedzmy zagrają źle Pav i Crouch to powiesz że Pav i tak jest dobry a że Crouch to jebana ciota i wywalić go z drużyny. Chodzi o to że jesteś bardzo stronniczy.
varba
5 kwietnia 2010, 13:03
Co ty Barometr piszesz, zapomniałeś jak Bentley był totalnie bezużyteczny, aż wszyscy nie zastanawiali się czy go nie sprzedać, bo takiej cioty Tottenham dawno nie miał. Po pół roku grzania ławy i rozbijania samochodów po pijanemu, dopiero wrócił do formy. Więc nie pisz mi że którykolwiek by nie wszedł to grał dobrze, bo szybko zapomniałeś początek poprzedniego sezonu, gdzie cała trójka grała słabo. Roman prezentował to co w ostatnim meczu, Bentley był bezproduktywny, a Bale nie potrafił bronić. Skoro oni potrafili odzyskać formę, Bale nauczyć się bronić, to jest szansa że Kaboul też może. Zagrał trzy mecze po powrocie, z tego pewnie nie wszystkie oglądałeś i już wiesz wszystko na jego temat!?
Marcin
5 kwietnia 2010, 14:17
Otóż to. Można mieć swoich ulubieńców ale jeśli już bierzemy się za ocenianie poszczególnych piłkarzy to sentymenty odłożyć należy na bok. I mieć dla wszystkich jednakowe standardy, kryteria.
Barometr
5 kwietnia 2010, 14:18
No co Ty varba - przyznałem tu przecież nie raz, że Bentley zagrał słabo. Sam z bólem zamieszczałem newsa o tym, jak rozwalał samochód. Na szczęście się ogarnął. Pomogła mu kontuzja Lennona, bo z Aaronem nie mógł konkurować w takiej formie jednego i drugiego. Zgadzałem się, że Walijczyk ma braki w defensywie (chociaż nie mniejsze niż BAE, a w ofensywie był bez porównania lepszy od początku). Pav zagrał jeden cały mecz może z Arsenalem, gdzie wszyscy zagrali padakę. Dalej występował po 5 minut w końcówkach. Miałem pretensje, że daje im się tak mało szans, bo w tym czasie reszta graczy (Keano, Crouch, etc) prezentowała się słabo, chlała na mieście i trzeba było coś zmienić. To wszystko. Czy Wy aż tak krótką pamięć macie, czy po prostu wybiórczą dla potrzeb własnych teorii? trendus - odsyłam tak jak i Pawła do kilku postów wstecz. Jak grają słabo - to piszę, że grają słabo. Ale z koniem się nie będę kopał - najwidoczniej wiecie wszyscy lepiej co piszę, co myślę. Pogratulować.
halabala
5 kwietnia 2010, 16:55
Barometrze, gdy jesteś na imprezie i wszyscy dookoła mówią Ci, że jesteś pijany, to nie znaczy, że całe otoczenie się na Ciebie uwzięło, ale raczej, że faktycznie trochę za dużo wypiłeś :) O co w tym wszystkim chodzi? O to, że jesteś zawzięty na Harry'ego i ślepo wpatrzony w Pawliuczenkę i kilku innych. Nie dopuszczasz nawet myśli, że być może Roman, Bale, Bentley etc. byli wtedy bez formy i Harry dał im szansę wtedy, gdy uznał że popracowali na treningach, że wrócili do formy etc. Nie mówię, że tak było, ale mogło tak być. To jest jeden z problemów z Tobą :) Drugi jest taki, że twierdzisz, że Harry zawziął się na Romana, bo ten w ogóle nie dostawał szans, a zapominasz, że w zeszłym sezonie Roman grał totalną padakę. Ale to wszystko są argumenty mniej lub bardziej merytoryczne i masz prawo mieć swoją opinię. Ale co jest wg mnie kompletnie niedopuszczalne i co odrzuca mnie od dyskusji z Tobą to fakt, że sprawiałeś wrażenie (nie mówię, że tak jest, bo Ciebie nie znam) satysfakcji po przegranych meczach tylko dlatego, że udowadniały one Twoją teorię. Gdy wygraliśmy, to była dzika satysfakcja "a nie mówiłem"i puszenie się jaki to jesteś wybitny strateg i taktyk, bo "przewidziałeś że tak będzie pięć miesięcy temu". A wiesz jaka jest prawda? Zapewne większość osób na spursmanii ma bardziej lub mniej lubianych piłkarzy, ale w momencie zwycięstwa jedyne co powinno być, to radość, a nie jakieś szczeniackie udowadnianie wszem i wobec jaki to jestem zajebisty, bo miałem racje. To nie ten poziom i - patrząc na zdjęcie na blogu - już nie ten wiek. Pomijam już mecze przegrane, bo wtedy oczywiście wina Harry'ego, bo nie wprowadził zmian/wprowadził zmiany/nie wpuścił tego/wpuścił tamtego/Roman nie dostawał dobrych piłek od określonych ludzi/Bale nie dostawał podań od określonych ludzi/grał ten a nie tamten i tak dalej. Masz bardzo czarno-białą wizję przyczyn porażki (sukcesu też). Powtarzam - zapewne to tylko wrażenie, ale cholernie irytujące, bo konsekwentnie występujące od dobrych paru miesięcy. Chaotycznie, bo ciężko ogarnąć w tym layoucie składnię przy dłuższych komentarzach. Pod rozwagę.
halabala
5 kwietnia 2010, 16:57
Post scriptum - napisałem zapewne większość ma ulubionych piłkarzy, gdyż ja w tej chwili jakiegoś zdecydowanego faworyta nie mam. Ani w jedną, ani w drugą stronę. I każdego nowego piłkarza witam z pozytywnym nastawieniem niezależnie, co myślę o przydatności tego transferu nawet, gdyby był to półgłowek pokroju Carlosa Teveza :)
MARCUS
5 kwietnia 2010, 17:46
HB pijesz?? Mam nadzieję, że tak (najlepiej jak dużo :) ) Jak się pojawisz w Kalwarii to kolejka na pewno cie nie ominie. To co napisałeś poniżej - lepiej bym tego nie oddał. Rzadko zdarza się, że moge powiedziec, że oddaje to IDEALNIE moje poglądy. Nic bym nie poprawiał.
Barometr
5 kwietnia 2010, 17:49
Drogi halabalo - nigdy przenigdy wręcz nie cieszy i nie będzie mnie cieszyć porażka naszej drużyny. Jeśli jakikolwiek komentarz mój po porażce odebrałeś w ten sposób to jest mi przykro :( co najwyżej przemawiała przeze mnie frustracja lub emocje, co często wylewałem w komentarzach (no bo z kim ja mogę pogadać o Tottenhamie, jeśli nie tu). Z drugiej strony - nie ukrywam, że Harry nigdy nie był moim faworytem. Nie wierzę w tego szkoleniowca. Jeśli zajmiemy 4. miejsce w lidze - zapewniam, że to się zmieni. Każde inne uznam za porażkę (dlaczego - o tym już tu były książki pisane przeze mnie, więc się nie będę dalej w to zagłębiał). Zaznaczę tylko, że nie dlatego, że od Harry'ego wymagam więcej. Od każdego naszego trenera - wymagałbym tego samego w takim sezonie. Ale nawet mój brak sympatii do jakiegokolwiek trenera nie powoduje, że kibicuję naszym przeciwnikom. Kolejna kwestia, gdy zespół wygrywa i Roman strzela zwycięskie gole, a duże grono spursmaniaków (w tym zdaje się też Ty) już go chciało ukrzyżować i za darmo oddawać - czemu mam nie czuć satysfakcji, że mój ulubieniec się jednak przydaje? Czemu tak bardzo Was to kłuje w oczy? Bo się nie sprawdziło z Waszymi poglądami? No come on. Nie przesadzajmy. Co do zawodników sprowadzanych przez nasz klub. Gdyby nagle ktoś wpadł na White Hart Lane na pomysł ponownego kupna Grzegorza Rasiaka - też byś się cieszył (przejaskrawiam oczywiście)? Jesteśmy klubem, który od lat wydaje potężne pieniądze. I od lat nie potrafi spełnić oczekiwań. Dużą miarę w tym mają transfery, więc gdy widzę zawodnika, który nijak nie pasuje mi do wizji piłkarza, grającego na określonym poziomie - nie ukrywam tego i uważam, że mam prawo skrytykować, jeszcze zanim wystąpi u nas. Dlaczego? Bo jeśli kogoś krytykuję - to pamiętam go z wielu innych spotkań. O młodzikach z League One się nie wypowiadam, bo nie znam.
MARCUS
5 kwietnia 2010, 18:02
Jak dla mnie potwierdziłeś wszystkie przypuszczenia.
Marcin
6 kwietnia 2010, 15:55
Obejrzałem przed chwilą pierwszą połowę meczu. Drugiej, za co jest mi wstyd, nie dam rady ;/
Michał(el Skuterro)
6 kwietnia 2010, 16:34
Ja też końcówki nie dałem rady. Tyle że na żywo.
Michał(el Skuterro)
6 kwietnia 2010, 16:36
UWAGA!!! MAM EXTRA BILET NA WEMBLEY. BILETY SĄ NA 100%.
WYJAZD Z GLIWIC W CZWARTEK WIECZOREM.KOSZT ESKAPADY Z BILETEM 700-800 ZŁ. NOCLEGI W LONDYNIE SIĘ ZNAJDĄ.
JEŻELI KTOŚ MA OCHOTĘ TO WYŚLIJCIE MI KONTAKT NA PRYWATNEGO I SIĘ DOGADAMY.

LUDZISKA Z UK JAK KTOŚ CHCE SIĘ WYBRAĆ TO NIECH TEŻ NAPISZE MOŻLIWE ŻE POMOGĘ.
Marcin
6 kwietnia 2010, 22:44
Muszę przyznać halabala, że to co napisałeś było bardzo pouczające. Dodam, że ja także obecnie nie mam w naszym zespole jakiegoś ulubieńca, jeszcze parę lat temu był nim King, ale bardzo mnie do siebie zraził (i oczywiście nie chodzi o grę). Może czuję jakąś większą sympatię do Modricia, Corluki i Dawsona, ale minimalnie. Z dużą antypatią podchodzę jedynie do Cudiciniego - za to, że sam nie zaproponował rozwiązania kontraktu po tej akcji, kiedy prawie zabił babkę z dzieckiem. No i z taką małą do Bentleya. Może to kwestia tego, że nie jestem już w wieku, by mieć swoich idoli i obwieszać chatę ich plakatami? Oprócz Olka Moskalewicza, plakat co prawda od kilku dobrych lat już nie wisi, ale facet mi imponuje tym, co w tym wieku wyprawia na boisku oraz osobowością poza nim. Nigdy się halabala nie zgadzałem z takim podejściem, że jeśli 99 osób mówi jedno, a jedna coś innego, to 99 ma rację, czasem król jest nagi. Ale w tym wypadku masz jak najbardziej rację, "troszkę" szanowny Barometrze momentami przeginasz.
Marcin
6 kwietnia 2010, 22:51
A już co do samego Kaboula - facet gra słabo, to pewne. Jednak dla mnie nie mniej pewne jest to, że facet ma papiery na granie, dajmy mu czas chociaż do końca sezonu. Kjaer? Mało nam dwóch niedoświadczonych stoperów? Agger prędzej, mam nadzieję, że po sezonie pożegnamy się z kombatantami Kingiem i Woodgatem, zostawimy sobie Dawsa, Bassa i Kaboula i ściągniemy właśnie kogoś w typie Aggera. O uznanej klasie, ogranego kolesia, który będzie wprowadzał spokój na tyłach. A Kjaer? 21 lat, to że gra we Włoszech nie znaczy, że jest Włochem. Tylko u nich kolesie typu Cannavaro, Chiellini czy Nesta w tym wieku byli ostojami spokoju i filarami zespołu. To ma się w genach. Może właśnie Giorgio? Juve ma małe szanse na LM, a może nie wejdzie do Pucharów w ogóle...
Marcin
6 kwietnia 2010, 23:19
Miałem napisać jeszcze jedną rzecz, ale zapomniałem. To już nie tylko do Barometra, ale przede wszystkim do całego naszego Klubu. Strasznie mnie ostatnimi czasy buduje przykład Benoit Tremoulinasa. Facet jest w Bordeaux od dawna, ale pierwszy mecz w Ligue 1 zagrał dopiero w wieku 22 lat. Spokojnie dali mu czas i go wprowadzali. I co? Dziś jest jednym z najlepszych lewych obrońców w Europie, interesują się nim największe firmy i bardzo prawdopodobne, że pojedzie na mistrzostwa świata. To taki przykład do rozważenia...
Barometr
7 kwietnia 2010, 08:48
wydaje mi się, że ostatnio mniej przeginam. Napinka była na początku, ale po tym co się tu działo to chyba zrozumiałe :) przykład Tremoulinasa rzeczywiście pod rozwagę

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji