Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Forum dyskusyjne

|<  <<  <  8  9  10  11  12    >  >>  >|
Forum dyskusyjne » Hyde Park » Co słuchają Spursmaniacy?
13 maja 2009, 20:33 [cytuj]
No rozumiesz przeciez o co mi chodzilo z tym porownaniem do Zeppelinow. Chcialem wykazac, ze to nie poduszkowy chlam, jak wiekszosc ludzi Scorpionsow interpretuje. A co masz do Placebo i Guano Apes (ze starego okresu, przed zejsciem z powrotem) to zupelnie nie rozumiem. Jak na chlam jaki jest na rockowej scenie od polowy lat 90 to sa to na prawde swietne kapele. Ale coz, jak to sie mowi de gustibus non est disputandum:P
No rozumiesz przeciez o co mi chodzilo z tym porownaniem do Zeppelinow. Chcialem wykazac, ze to nie poduszkowy chlam, jak wiekszosc ludzi Scorpionsow interpretuje. A co masz do Placebo i Guano Apes (ze starego okresu, przed zejsciem z powrotem) to zupelnie nie rozumiem. Jak na chlam jaki jest na rockowej scenie od polowy lat 90 to sa to na prawde swietne kapele. Ale coz, jak to sie mowi de gustibus non est disputandum:P
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
13 maja 2009, 21:26 [cytuj]
E, tam Ginola, Canibal Corpse et consortes to nie brudny metal tylko krwawe diskopolo. "Najbrudniejszy metal jaki jest" to Sotajumala albo Thyrfing względnie Aeon albo, żeby odejść od fińskich klimatów, All Shall Perish.
Tak, wiem, że to był tylko przykład:skromny: Ale ja nie o tym chciałem...


"ale jedenastki lubisz z uwagi na growl czy na muzyczke? jak na growl to Ci nie pomoge w żaden sposób (no może poza starym Frontsidem), jesli chodzi Ci o muzyczke to poszukaj kapelki Good Old Days (moge Ci jakis link zaraz wyszukać) chłopcy też z polski i zdrowo jadą."

Tak ogólnie za całokształt. A Frontside znam, powiedziałbym nawet, że nawet bardziej niż tylko ze słyszenia;)
E, tam Ginola, Canibal Corpse et consortes to nie brudny metal tylko krwawe diskopolo. "Najbrudniejszy metal jaki jest" to Sotajumala albo Thyrfing względnie Aeon albo, żeby odejść od fińskich klimatów, All Shall Perish. Tak, wiem, że to był tylko przykład:skromny: Ale ja nie o tym chciałem... "ale jedenastki lubisz z uwagi na growl czy na muzyczke? jak na growl to Ci nie pomoge w żaden sposób (no może poza starym Frontsidem), jesli chodzi Ci o muzyczke to poszukaj kapelki Good Old Days (moge Ci jakis link zaraz wyszukać) chłopcy też z polski i zdrowo jadą." Tak ogólnie za całokształt. A Frontside znam, powiedziałbym nawet, że nawet bardziej niż tylko ze słyszenia;)
13 maja 2009, 21:48 [cytuj]
Mam wrażenie, że chyba odrobinę za poważnie podeszłeś, albo nawet podszedłeś ;) do mojej porzedniej wypowiedzi.
Mam wrażenie, że chyba odrobinę za poważnie podeszłeś, albo nawet podszedłeś ;) do mojej porzedniej wypowiedzi
Kogucie życie!
14 maja 2009, 17:04 [cytuj]
JA PIER... wygląda na to, że Faith No More są znowu razem i będą w Gdyni 4go lipca :D
http://www.fnm.com/tour-dates.shtml
JA PIER... wygląda na to, że Faith No More są znowu razem i będą w Gdyni 4go lipca :D http://www.fnm.com/tour-dates.shtml
I need a get. What!? Without a get I'm an aguna! You're what!?!?
15 maja 2009, 17:51 [cytuj]
Ja na chwilę tylko.Pochwalić się nowym (re)odkryciem- Percival/Percival Schuttenbach. To jeden z tych kilku zespołów (Valravn, Żywiołak, Moonsorrow, Negura Bunget), którego muzykę można określić jako niesamowitą.W pełnym tego słowa znaczeniu. No po prostu takiego kopasa w wyobraźnię dają jeśli się w tę muzykę wsłuchać, że to jest...no niesamowite jest. Inaczej tego nazwać nie potrafię:]
Ja na chwilę tylko.Pochwalić się nowym (re)odkryciem- Percival/Percival Schuttenbach. To jeden z tych kilku zespołów (Valravn, Żywiołak, Moonsorrow, Negura Bunget), którego muzykę można określić jako niesamowitą.W pełnym tego słowa znaczeniu. No po prostu takiego kopasa w wyobraźnię dają jeśli się w tę muzykę wsłuchać, że to jest...no niesamowite jest. Inaczej tego nazwać nie potrafię:]
15 maja 2009, 21:45 [cytuj]
Projekt Percival powstał w Lubinie i jest wynikiem fascynacji wczesnym średniowieczem. Członkowie grupy starają się oddać klimat i muzykę tego okresu ludów Słowiańskich i Skandynawskich.
Instrumenty są wiernymi rekonstrukcjami instrumentów średniowiecznych.

Omg skąd wytrzasnąłeś ten zespół Marcin! :O Ale swoją drogą zachęcająco to wygląda. Mam nadzieję, że i brzmi :)
Projekt Percival powstał w Lubinie i jest wynikiem fascynacji wczesnym średniowieczem. Członkowie grupy starają się oddać klimat i muzykę tego okresu ludów Słowiańskich i Skandynawskich. Instrumenty są wiernymi rekonstrukcjami instrumentów średniowiecznych. Omg skąd wytrzasnąłeś ten zespół Marcin! :O Ale swoją drogą zachęcająco to wygląda. Mam nadzieję, że i brzmi :)
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
16 maja 2009, 12:20 [cytuj]
Sajmon powiedział/a:

Omg skąd wytrzasnąłeś ten zespół Marcin! :O Ale swoją drogą zachęcająco to wygląda. Mam nadzieję, że i brzmi :)


Kiedyś robili muzykę do słuchowiska o Wiedźminie, na youtubie znalazłem jeden ich utwór i mi się nawet podobał. A później, jak już wsiąkłem w taką muzykę, to ich odgrzebałem na nowo. Teraz przygotowują muzykę do słuchowiska na podst. "Jomsviking sagi". Już szykuję kasę:cwaniak:
Kiedyś robili muzykę do słuchowiska o Wiedźminie, na youtubie znalazłem jeden ich utwór i mi się nawet podobał. A później, jak już wsiąkłem w taką muzykę, to ich odgrzebałem na nowo. Teraz przygotowują muzykę do słuchowiska na podst. "Jomsviking sagi". Już szykuję kasę:cwaniak:
17 maja 2009, 20:25 [cytuj]
Znowu ja. Znowu z nowym odkryciem;):
http://www.youtube.com/watch?v=nv44r3q6zgo
Znowu ja. Znowu z nowym odkryciem;): http://www.youtube.com/watch?v=nv44r3q6zgo
18 maja 2009, 18:40 [cytuj]
Zmieniam zdanie o Shizophrenii Sepultury Marcinie. Świetnie brzmienie gitar, nieźle wybijane tempo basem przez perkusistę i ten magiczny dzwoneczek w każdej piosence jak perkusista nawala serię bębnów na przemian :) Poza 2, 3 tytułami reszte słucha się na prawde nieźle.

A, i na plus ten wokal z echem zalatujący pod (uprę się) hardcore. Polecam :) Treaz obiorę sobie Beneth teh remainsa.
Zmieniam zdanie o Shizophrenii Sepultury Marcinie. Świetnie brzmienie gitar, nieźle wybijane tempo basem przez perkusistę i ten magiczny dzwoneczek w każdej piosence jak perkusista nawala serię bębnów na przemian :) Poza 2, 3 tytułami reszte słucha się na prawde nieźle. A, i na plus ten wokal z echem zalatujący pod (uprę się) hardcore. Polecam :) Treaz obiorę sobie Beneth teh remainsa
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
18 maja 2009, 19:37 [cytuj]
E no to, że perkusja jest świetna to się rozumie samo przez się-wkońcu za garami siedzi sam Iggor Cavalera.:brawo: Który jest genialny. Prawie tak dobry jak Otto Luotonen (perkusista i załozyciel Rytmihairio).
A kwestii wokalu, to ja się tak średnio znam, ale bardziej mi to zalatuje deathmetalowo. Ale z drugiej strony tych gatunków, podgatunków itp. jest w trzy i trochę (tu polecam obejrzeć ED's Furry Fucking guide to metal) i przejmować się nimi to czasem paranoja.

A tak mi się teraz przypomniało-jeśli Ci się Schizophrenia podobała to posłuchaj takiego fińskiego zespołu Kalmantach. Może niedokładnie to samo ale też porządna muzyka;)
E no to, że perkusja jest świetna to się rozumie samo przez się-wkońcu za garami siedzi sam Iggor Cavalera.:brawo: Który jest genialny. Prawie tak dobry jak Otto Luotonen (perkusista i załozyciel Rytmihairio). A kwestii wokalu, to ja się tak średnio znam, ale bardziej mi to zalatuje deathmetalowo. Ale z drugiej strony tych gatunków, podgatunków itp. jest w trzy i trochę (tu polecam obejrzeć ED's Furry Fucking guide to metal) i przejmować się nimi to czasem paranoja. A tak mi się teraz przypomniało-jeśli Ci się Schizophrenia podobała to posłuchaj takiego fińskiego zespołu Kalmantach. Może niedokładnie to samo ale też porządna muzyka;)
19 maja 2009, 20:36 [cytuj]
Przechwalać sie lubie, więc powiem że za tydzień w moim mieście jest koncert zespolu Laibach w Filharmonii Łódzkiej. Formacja pewnie znana mało komu
dlatego wkleje link z polskim motywem w tle

http://www.lastfm.pl/music/Laibach/+videos/+1-ZicTSUXOlSg
Przechwalać sie lubie, więc powiem że za tydzień w moim mieście jest koncert zespolu Laibach w Filharmonii Łódzkiej. Formacja pewnie znana mało komu dlatego wkleje link z polskim motywem w tle http://www.lastfm.pl/music/Laibach/+videos/+1-ZicTSUXOlSg
4 czerwca 2009, 23:28 [cytuj]
Kurde ale zajebiscie zagrali Scorpionsi. Mialem byc na koncercie, no ale coz, jutro egzamin. Tylko zalosne jest to, ze wsrod ponad 100.000 ludzi (bo ponoc tyle bylo) nie umie sie znalezc choc 1000 umiejacych zaspiewac refreny tak oklepanych kawalkow jak "Still loving you" czy "Wind of change":| Juz nie wymagam "Big city nights" czy "Send me an angel", choc to tez bardzo znane kawalki, ale jak mozna nie znac tych dwoch pierwszych. bez kitu chyba 99,9% ludzi przyjechalo na Kylie. Ale co z tego? Ja takiego gowna nie slucham, a jednak znam refreny paru jej kawalkow. Zal, bo chlopaki na prawde bardzo sie starali:|
BTW zajebista koszulke mial Maciwoda na sobie (dla niewtajemniczonych to basista, ktory od 5 lat jest oficjalnym czlonkiem Scorpionsow, a kiedys m.in TSA i Oddzialu Zamknietego) - Wałęsa=Solidarność. Bo muzyka musi byc zaangazowana, inaczej jest nie wiele warta;)
Kurde ale zajebiscie zagrali Scorpionsi. Mialem byc na koncercie, no ale coz, jutro egzamin. Tylko zalosne jest to, ze wsrod ponad 100.000 ludzi (bo ponoc tyle bylo) nie umie sie znalezc choc 1000 umiejacych zaspiewac refreny tak oklepanych kawalkow jak "Still loving you" czy "Wind of change":| Juz nie wymagam "Big city nights" czy "Send me an angel", choc to tez bardzo znane kawalki, ale jak mozna nie znac tych dwoch pierwszych. bez kitu chyba 99,9% ludzi przyjechalo na Kylie. Ale co z tego? Ja takiego gowna nie slucham, a jednak znam refreny paru jej kawalkow. Zal, bo chlopaki na prawde bardzo sie starali:| BTW zajebista koszulke mial Maciwoda na sobie (dla niewtajemniczonych to basista, ktory od 5 lat jest oficjalnym czlonkiem Scorpionsow, a kiedys m.in TSA i Oddzialu Zamknietego) - Wałęsa=Solidarność. Bo muzyka musi byc zaangazowana, inaczej jest nie wiele warta;)
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
5 czerwca 2009, 09:38 [cytuj]
Scorpionsi Scorpionsami a w Warszawie wystąpił Dweezil Zappa- syn Franka z zespołem w ramach projektu "Zappa Plays Zappa".:ok: Muzyka Zappy - wiadomo- genialna , genialna i jeszcze raz genialna (najlepszy kompozytor XX wieku szeroko pojetej muzy rockowo-jazzowo-itp itp). Wykonania syna z zespołem - full professional.:ok:
Ten koncert to takie małe spełnienie marzeń bo niestety na świętej Pamięci Franka już nie pójdę. Dweezil okazał się tez fajnym facetem i zadedykował jeden utwór mojemu synowi :brawo:(którego wypatrzył wśród publiczności) jako najmłodszemu wśród publiki. No i po koncercie podszedł do niego i podarował "play listę" koncertu z autografem i swoją kostkę gitarową. Dla mojego syna - też gitarzysty- to wielkie przeżycie.
Nie muszę więc chyba dodawać ze Zappa to mój faworytny wykonawca i kompozytor. Poza tym bardzo bardzo cenię takich wykonawców jak: Lou Reed, Nick Cave, King Crimson, PJ Harvey, Miles Davis, Neil Young. Ponadto dużo słucham ostrego rocka (głównie klasyka Led Zeppelin, AC/Dc, Black Sabbath itp) oraz jazzu (Miles głównie). Generalnie słucham dużo i jeszcze raz dużo. Kilometry płyt na półkach i gdzie się tylko da. zona już traci cierpliwość......:D
Scorpionsi Scorpionsami a w Warszawie wystąpił Dweezil Zappa- syn Franka z zespołem w ramach projektu "Zappa Plays Zappa".:ok: Muzyka Zappy - wiadomo- genialna , genialna i jeszcze raz genialna (najlepszy kompozytor XX wieku szeroko pojetej muzy rockowo-jazzowo-itp itp). Wykonania syna z zespołem - full professional.:ok: Ten koncert to takie małe spełnienie marzeń bo niestety na świętej Pamięci Franka już nie pójdę. Dweezil okazał się tez fajnym facetem i zadedykował jeden utwór mojemu synowi :brawo:(którego wypatrzył wśród publiczności) jako najmłodszemu wśród publiki. No i po koncercie podszedł do niego i podarował "play listę" koncertu z autografem i swoją kostkę gitarową. Dla mojego syna - też gitarzysty- to wielkie przeżycie. Nie muszę więc chyba dodawać ze Zappa to mój faworytny wykonawca i kompozytor. Poza tym bardzo bardzo cenię takich wykonawców jak: Lou Reed, Nick Cave, King Crimson, PJ Harvey, Miles Davis, Neil Young. Ponadto dużo słucham ostrego rocka (głównie klasyka Led Zeppelin, AC/Dc, Black Sabbath itp) oraz jazzu (Miles głównie). Generalnie słucham dużo i jeszcze raz dużo. Kilometry płyt na półkach i gdzie się tylko da. zona już traci cierpliwość......:D
6 czerwca 2009, 20:14 [cytuj]
ginola powiedział/a:
choc 1000 umiejacych zaspiewac refreny tak oklepanych kawalkow jak "Still loving you" czy "Wind of change":|

Ja nawet nie wiem o czym mowa :P o melodii nie wspomne...
Ja nawet nie wiem o czym mowa :P o melodii nie wspomne
6 czerwca 2009, 21:32 [cytuj]
No co ty, wez sobie wpisze te nazwy w Youtubie czy Wrzucie i na pewno bedziesz kojarzyl;)
No co ty, wez sobie wpisze te nazwy w Youtubie czy Wrzucie i na pewno bedziesz kojarzyl;)
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
7 czerwca 2009, 01:51 [cytuj]
Fajna koszulka jeszcze nie znaczy ze ktos w cos jest zaangazowany.Przeciez nie zagrali za zwrot kosztow.
Fajna koszulka jeszcze nie znaczy ze ktos w cos jest zaangazowany.Przeciez nie zagrali za zwrot kosztow
11 czerwca 2009, 18:06 [cytuj]
Tak się zachwycacie to ja się też pozachwycam. Nie koncertem a nowodkrytą grupą. Zwaną też supergrupą bo tworzą ją członkowie paru innych zespołów. W tym, co najważniejsze dla mnie, Rytmihairio i Moonsorrow. Gitarzysta Rytmihairio jak zwykle zamiata nieziemsko reszta mu dorównuje. Niesamowita kombinacja gatunków-ciężki, "gruby" growl cichnie i wchodzi melancholijny wokal. Przyjemną, lekko folkową melodię za chwilę przytłacza ciężka perkusja, by znów zmienic się na gitarową, taką rockową solówkę. A wszystko z taką płynnością, że hej ho. To się chyba progresja nazywa, nie wiem, nie znam się, ale efekt jest niesamowity.
No, ja się pozachwycałem, teraz wasza kolej;)
http://www.myspace.com/officialbarrenearth
Tak się zachwycacie to ja się też pozachwycam. Nie koncertem a nowodkrytą grupą. Zwaną też supergrupą bo tworzą ją członkowie paru innych zespołów. W tym, co najważniejsze dla mnie, Rytmihairio i Moonsorrow. Gitarzysta Rytmihairio jak zwykle zamiata nieziemsko reszta mu dorównuje. Niesamowita kombinacja gatunków-ciężki, "gruby" growl cichnie i wchodzi melancholijny wokal. Przyjemną, lekko folkową melodię za chwilę przytłacza ciężka perkusja, by znów zmienic się na gitarową, taką rockową solówkę. A wszystko z taką płynnością, że hej ho. To się chyba progresja nazywa, nie wiem, nie znam się, ale efekt jest niesamowity. No, ja się pozachwycałem, teraz wasza kolej;) http://www.myspace.com/officialbarrenearth
26 czerwca 2009, 19:57 [cytuj]
Byłem na Szczecin Rock Festival. Pierwszy dzień zapowaidał się mocno hitowo. Rozpoczeła lokalna kapela Devil Iside (chyba??) fajna, chociaż niociosana propozycja metalowa. Potem HSad, jak dla mnie wyszli, zagrali , zeszli. Poprawnie, ale napewno nie porywająco. Potem miał być hicior: COMA. Widać, że mają oddane rzesze fanów. Było dobrze, może bardzo dobrze, ale.. O tym potem. Następnie HEY, jak dla mnie, mimo szczerych chęci muzyków, największe nieporozumienie całego festiwalu. Nic do siebie nie pasowało. Spiewająca Nosowska, która mruży oczy bo jeje słoneczko sadzi jak cholera, nastrojowe kawałki przy tym jak połowa krąży od kibla do stoiska z browarem,.... Zupełnie inny klimat potrzebny jest do czego takiego, przynajmniej jak dla mnie. No i dalej Kaiser Chiefs, czyli brygada zagorzałych fanów Leeds Utd. Powiem szczerze, że to było TO. Gatunkowo: kawał naprawdę najlepszego rockowego mięsa. Rewelacyjny show, mega profesjonalizm i wspaniały luz chłopaków, każe mi ich śmiało określić najlepszym bandem na tym festiwalu. Robię to, mimo że nie są to moje klimaty muzyczne, ale jednak mam do nich ogromny szacunek. Na deser Limp Bizkit. Trzeb się przyznać,że jest to coś co bardzo lubię, naprawdę bardzo, w sam raz do tańca ;) Niby wszystko poprawnie, ale jakoś takoś niedosyt pozostał. Mając taki mega koncertowy repertuar, mając już fajny nocny klimat, mając tak wielu ludzi którzy tylko dla nich się tam zjawili,mając.... Jakoś k... nikt tej maszyny nie rozpędził jakby to mogło być. Jeszcze na bis Behind blue eyes i Faith, eeeeeeeeee... Tylko brakowało flagi amerykańskie i już całkiem by się patetycznie zrobiło. Niby wszystko był ok, ale w stsounku do oczekiwań poprawność to jednak mało. Drugi dzień znowu rozpoczął się od dania szansy lokalnej kapeli: Z piątku na sobotę. No i powiem szczerze naprawdę mega fajne wrażenie na mnie zrobili, tak trochę Pearl Jam;owsko się zrobiło, bardzo fajny wokal, reszta też jak najbardziej ok, widać, że wiedzą po co mają instrumenty w łapsakch, ciekawe kawałki, interesujące, ale nie wtórne.No, no. Życzę im naprawdę dobrze, bo warto. Warto zaznaczyć, że drugi dzień nie był już tak liczny w publikę. Dlaczego? Nie mam pojęcia, ale wiem, że to duża strata dla tych którzy nie byli, oj duża. Dalej weterani polskiego "jamajki" : IZRAEL. Wyszedł im z tego bardzo fajny koncert, rozbujali zbierająca się publikę jak trzeba. Naprawdę wielki szacunek. Dalej: LIPALI. Specjalnie napisałem, że moim zdaniem najlepszzy był Kaiser, bo akurat do Lipy mam słabość, potężną słabość. Jak ktoś kiedykolwiek będzie śmiał napisać, że ten facet jest wtórny, że słaby albo coś innego to jest po prostu debilem. Można go lubić lub nie, ale szanować trzeba. On duszę sprzedał muzyce i chwała mu za to. Czterdziestoletni facet, który gra koncerty dla małolatów, prezentując coraz to trudniejszą muzykę - bo to już bardziej Voivod jest niż Nirvana, a mimo to potrafiący rozgrzać do czerwoności tłum i to nie w klubie, ale na koncercie w blasku słońca. Człowiek, który nidy się na tym nie dorobił i pewnie tego nie zrobi. Re-we-la-cja! Jestem głęboko przekonany, że gdyby urodził w Seatlle lub NY a nie w Gdansku, to by sprzedawał płyty w milionach,a tak to pozostaje mu chyba tylko cieszyć się z tego, że gra.Szacun. Ale dobra, dalej. MYSLOVITZ. Kolejna rewelacja. Widać, że chłopaki to już poziom międzynarodowy. Serio. Bardzo wielki szacunek mam dla nich. Widać, że cały czas podnoszą sobie poprzeczkę, nie stawiają ograniczeń, poszukują i (czego brak moim zdaniem jest wielką wadą polskiej muzki) stawiają sobie wyzwania. Wspaniały koncert. W tak krótkim czasie udało im się pomieścić gitarowe granie, przeboje oraz praktycznie muzyczne performensy. Cudo. Pokazali między innymi COmie, że jeszcze ze dwie ligi ich dzielą. Co mnie zaskoczyło, bo pamiętałem ich jeszcze z trochę innych czasów, że zagarli naprawdę głośno, rockowo, silnie i bardzo drapieżnie. Po prostu Artyści. MAnic Street Preachers byli następni. Jak dla mnie koncert bez histori. Nie są to absolutnie moje rejony, ale to ma małe znaczenie. Nie mogę sobie przypomnieć niczego szczególnego z tego koncertu. Oprócz wokalisto-gitarzysty to miałem wrażenie, jakby reszta chciała jak najszybciej zejść ze sceny. Tylko poprawnie. No i finał. Chris Cornell. Trochę kontrowersji rodziło się przed koncertem. Z jednej strony przeszłość w Soundgarden, z drugiej ostatnia płyta z ....Timbalandem! Chyba jednak na dzień dzisiejszy "Krzyś" to już chyba tylko "Krzyś". Sam koncert rozpoczął się fajną oparwą świetlną, wokalista wyszedł jakby ciutkę speszony. Pierwsze 2 kawałki to takie trochę badanie terenu. Całe szczęście im dalej tym śmielej i bardzo dobrze, bo facet ma do zaprezentowania wiele, wiele dobrego, oczywiście ze swoim niesamowitym wokalem na czele. Suma sumarum wyszedł z tego zajebisty koncert. Co mi się podobało bardzo to mimo barwy głosu i (nie ma co mówić) aparycji frontmena, to to wszystko było wyważone i kompletne. Nie granie dla zrozpaczonych nastolatek, którym wystarcza teatr jednego aktora z ładną buzią, którym trzeba ponucić o rozdartym sercu i problemach, żeby jeszcze zwiększyć ich poziom frustracji :) wiem , wiem szydzę trochę, ale chyba wiadomo o co chodzi. Dlatego koncert Chrisa jaki i cały festiwal, zwłaszcza drugi dzień, uważam za bardzo udany.
Byłem na Szczecin Rock Festival. Pierwszy dzień zapowaidał się mocno hitowo. Rozpoczeła lokalna kapela Devil Iside (chyba??) fajna, chociaż niociosana propozycja metalowa. Potem HSad, jak dla mnie wyszli, zagrali , zeszli. Poprawnie, ale napewno nie porywająco. Potem miał być hicior: COMA. Widać, że mają oddane rzesze fanów. Było dobrze, może bardzo dobrze, ale.. O tym potem. Następnie HEY, jak dla mnie, mimo szczerych chęci muzyków, największe nieporozumienie całego festiwalu. Nic do siebie nie pasowało. Spiewająca Nosowska, która mruży oczy bo jeje słoneczko sadzi jak cholera, nastrojowe kawałki przy tym jak połowa krąży od kibla do stoiska z browarem,.... Zupełnie inny klimat potrzebny jest do czego takiego, przynajmniej jak dla mnie. No i dalej Kaiser Chiefs, czyli brygada zagorzałych fanów Leeds Utd. Powiem szczerze, że to było TO. Gatunkowo: kawał naprawdę najlepszego rockowego mięsa. Rewelacyjny show, mega profesjonalizm i wspaniały luz chłopaków, każe mi ich śmiało określić najlepszym bandem na tym festiwalu. Robię to, mimo że nie są to moje klimaty muzyczne, ale jednak mam do nich ogromny szacunek. Na deser Limp Bizkit. Trzeb się przyznać,że jest to coś co bardzo lubię, naprawdę bardzo, w sam raz do tańca ;) Niby wszystko poprawnie, ale jakoś takoś niedosyt pozostał. Mając taki mega koncertowy repertuar, mając już fajny nocny klimat, mając tak wielu ludzi którzy tylko dla nich się tam zjawili,mając.... Jakoś k... nikt tej maszyny nie rozpędził jakby to mogło być. Jeszcze na bis Behind blue eyes i Faith, eeeeeeeeee... Tylko brakowało flagi amerykańskie i już całkiem by się patetycznie zrobiło. Niby wszystko był ok, ale w stsounku do oczekiwań poprawność to jednak mało. Drugi dzień znowu rozpoczął się od dania szansy lokalnej kapeli: Z piątku na sobotę. No i powiem szczerze naprawdę mega fajne wrażenie na mnie zrobili, tak trochę Pearl Jam;owsko się zrobiło, bardzo fajny wokal, reszta też jak najbardziej ok, widać, że wiedzą po co mają instrumenty w łapsakch, ciekawe kawałki, interesujące, ale nie wtórne.No, no. Życzę im naprawdę dobrze, bo warto. Warto zaznaczyć, że drugi dzień nie był już tak liczny w publikę. Dlaczego? Nie mam pojęcia, ale wiem, że to duża strata dla tych którzy nie byli, oj duża. Dalej weterani polskiego "jamajki" : IZRAEL. Wyszedł im z tego bardzo fajny koncert, rozbujali zbierająca się publikę jak trzeba. Naprawdę wielki szacunek. Dalej: LIPALI. Specjalnie napisałem, że moim zdaniem najlepszzy był Kaiser, bo akurat do Lipy mam słabość, potężną słabość. Jak ktoś kiedykolwiek będzie śmiał napisać, że ten facet jest wtórny, że słaby albo coś innego to jest po prostu debilem. Można go lubić lub nie, ale szanować trzeba. On duszę sprzedał muzyce i chwała mu za to. Czterdziestoletni facet, który gra koncerty dla małolatów, prezentując coraz to trudniejszą muzykę - bo to już bardziej Voivod jest niż Nirvana, a mimo to potrafiący rozgrzać do czerwoności tłum i to nie w klubie, ale na koncercie w blasku słońca. Człowiek, który nidy się na tym nie dorobił i pewnie tego nie zrobi. Re-we-la-cja! Jestem głęboko przekonany, że gdyby urodził w Seatlle lub NY a nie w Gdansku, to by sprzedawał płyty w milionach,a tak to pozostaje mu chyba tylko cieszyć się z tego, że gra.Szacun. Ale dobra, dalej. MYSLOVITZ. Kolejna rewelacja. Widać, że chłopaki to już poziom międzynarodowy. Serio. Bardzo wielki szacunek mam dla nich. Widać, że cały czas podnoszą sobie poprzeczkę, nie stawiają ograniczeń, poszukują i (czego brak moim zdaniem jest wielką wadą polskiej muzki) stawiają sobie wyzwania. Wspaniały koncert. W tak krótkim czasie udało im się pomieścić gitarowe granie, przeboje oraz praktycznie muzyczne performensy. Cudo. Pokazali między innymi COmie, że jeszcze ze dwie ligi ich dzielą. Co mnie zaskoczyło, bo pamiętałem ich jeszcze z trochę innych czasów, że zagarli naprawdę głośno, rockowo, silnie i bardzo drapieżnie. Po prostu Artyści. MAnic Street Preachers byli następni. Jak dla mnie koncert bez histori. Nie są to absolutnie moje rejony, ale to ma małe znaczenie. Nie mogę sobie przypomnieć niczego szczególnego z tego koncertu. Oprócz wokalisto-gitarzysty to miałem wrażenie, jakby reszta chciała jak najszybciej zejść ze sceny. Tylko poprawnie. No i finał. Chris Cornell. Trochę kontrowersji rodziło się przed koncertem. Z jednej strony przeszłość w Soundgarden, z drugiej ostatnia płyta z ....Timbalandem! Chyba jednak na dzień dzisiejszy "Krzyś" to już chyba tylko "Krzyś". Sam koncert rozpoczął się fajną oparwą świetlną, wokalista wyszedł jakby ciutkę speszony. Pierwsze 2 kawałki to takie trochę badanie terenu. Całe szczęście im dalej tym śmielej i bardzo dobrze, bo facet ma do zaprezentowania wiele, wiele dobrego, oczywiście ze swoim niesamowitym wokalem na czele. Suma sumarum wyszedł z tego zajebisty koncert. Co mi się podobało bardzo to mimo barwy głosu i (nie ma co mówić) aparycji frontmena, to to wszystko było wyważone i kompletne. Nie granie dla zrozpaczonych nastolatek, którym wystarcza teatr jednego aktora z ładną buzią, którym trzeba ponucić o rozdartym sercu i problemach, żeby jeszcze zwiększyć ich poziom frustracji :) wiem , wiem szydzę trochę, ale chyba wiadomo o co chodzi. Dlatego koncert Chrisa jaki i cały festiwal, zwłaszcza drugi dzień, uważam za bardzo udany
Kogucie życie!
|<  <<  <  8  9  10  11  12    >  >>  >|

ankieta

Na którym miejscu w tabeli Tottenham zakończy sezon Premier League 2025/2026?
1 20%
2-3 0%
4-6 20%
7-10 20%
11-20 40%
5 oddanych głosów
archiwum ankiet

kontuzje

Użytkownicy online: Gości online: 27 Zarejestrowanych użytkowników: 5256 Ostatnio zarejestrowany: bartekbartek321

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się