Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Forum dyskusyjne

|<  <<  <  5  6  7  8  9    >
Forum dyskusyjne » Hyde Park » A książki to co? Gorsze?
18 stycznia 2012, 10:16 [cytuj]
No Vonnegut jest swietny, uwielbiam rowniez Camusa, jak ktos lubi teatr absurdu to niedoscigniony jest Ionesco (dodatkowo dla znajacych francuski, oryginal jest napisany dosc prostym jezykiem), Imie Rozy, Mistrz i Malgorzata, moznaby wymieniac i wymieniac. Cejrowskiego podrozniczych nie czytalem i nie zamierzam - niestety, dla mnie to juz zawsze bedzie oszolomski WC Kowboj (choc tu juz wchodzi polityka, a tego raczej wolelibysmy uniknac), ale z kolei felietony Paula Johnsona sa super.

Odniose sie troche do tej dyskusji o literaturze fantastycznej. Poniekad zgadzam sie z Ginola - z fantasy raczej sie wyrasta, widze to na wlasnym przykladzie, choc wciaz cenie Pratchetta (ale im dalej w las tym bardziej jego ksiazki byly dla mnie nuzace - za bardzo na jedno kopyto - i po kilkunastu dalem sobie spokoj). Ale na obrone literatury fantastycznej (wliczajac w to SF), kilka nazwisk - przede wszystkim Jacek Dukaj, dodatkowo bracia Strugaccy, Lovecraft (to wprawdzie bardziej horror, ale tez mozna podciagnac pod te kategorie), no i genialny Philip K. Dick.

A co do pytania Ginoli o "ocene jezyka na podstawie tlumaczen", to mysle ze zalezy to od rodzaju literatury. Wiadomo, ze oceniajac poezje, oceniamy de facto tlumacza, natomiast przy prozie chyba nie ma to znaczenia (na przyklad Forsyth - czy po angielsku, czy po polsku, nie ma znaczenia). Choc z drugiej strony ciekaw jestem Roberta Ludluma - kiedys dawno temu przeczytalem jakas jego ksiazke i chyba z rok czy dwa lata temu po obejrzeniu trylogii Bourne'a (notabene swietne filmy) postanowilem przeczytac ksiazke i powiem tak - koszmar. Jezyk lopatologiczny, porownanie z Forsythem, czyli dla mnie niedoscignionym mistrzem bylo dla Ludluma miazdzace no i pytanie - czy to mogla byc wina tlumacza (to bylo kupione na allegro wydanie z poczatku transformacji i jezyk byl momentami dosc nieporadny), czy tez po prostu Ludlum tak pisze i sa to jezykowo takie sensacyjne harlequiny. Nie wiem, moze kiedys sprawdze.

A jeszcze co do Forsytha - Ikona juz dotarla (brytyjski amazon jest swietny, zamowienie w piatek, wysylka w sobote, kurier we wtorek), historia zapowiada sie bardzo ciekawie. Dla mnie zdecydowanie najlepsza ksiazka Forsytha sa Psy Wojny, czytalem je jako pierwsze, mialem takie oldschoolowe tomiszcze, kupione kiedys w londynie na pchlim targu i poza fascynujaca historia pokazujaca robienie zamachu "od kuchni", swietny byl dla mnie pomysl rozlozenia akcentow objetosciowych w ksiazce - caly zmudny proces przygotowywania zamachu stanu - kilkaset stron, sama akcja - jak w zyciu, blyskawiczna - 30 stron i finito. Ksiazka miala dokladnie takie samo tempo, jak opisana historia. Poza tym bardzo cenie Dzien Szakala, Diabelska Alternatywe, Akta Odessy, Negocjatora, kurcze, praktycznie wszystkie. Troche slabsze byly te nowsze pozycje - Kobra (zbyt pobiezna, ale za to swietna tematyka), mimo wszystko Afganczyk (za rozczarowujace zakonczenie). Opowiadan do konca nie pamietam, rozmyly sie juz, ale tez byly dobre. Przede mna jeszcze Ikona, Msciciel i chyba Pasterz. No i jeszcze jego pierwsza ksiazka - Historie z Biafry - tez mozna dostac je na amazonie, to bardziej dokument, ale ciekaw jestem, jak zaczynal
No Vonnegut jest swietny, uwielbiam rowniez Camusa, jak ktos lubi teatr absurdu to niedoscigniony jest Ionesco (dodatkowo dla znajacych francuski, oryginal jest napisany dosc prostym jezykiem), Imie Rozy, Mistrz i Malgorzata, moznaby wymieniac i wymieniac. Cejrowskiego podrozniczych nie czytalem i nie zamierzam - niestety, dla mnie to juz zawsze bedzie oszolomski WC Kowboj (choc tu juz wchodzi polityka, a tego raczej wolelibysmy uniknac), ale z kolei felietony Paula Johnsona sa super. Odniose sie troche do tej dyskusji o literaturze fantastycznej. Poniekad zgadzam sie z Ginola - z fantasy raczej sie wyrasta, widze to na wlasnym przykladzie, choc wciaz cenie Pratchetta (ale im dalej w las tym bardziej jego ksiazki byly dla mnie nuzace - za bardzo na jedno kopyto - i po kilkunastu dalem sobie spokoj). Ale na obrone literatury fantastycznej (wliczajac w to SF), kilka nazwisk - przede wszystkim Jacek Dukaj, dodatkowo bracia Strugaccy, Lovecraft (to wprawdzie bardziej horror, ale tez mozna podciagnac pod te kategorie), no i genialny Philip K. Dick. A co do pytania Ginoli o "ocene jezyka na podstawie tlumaczen", to mysle ze zalezy to od rodzaju literatury. Wiadomo, ze oceniajac poezje, oceniamy de facto tlumacza, natomiast przy prozie chyba nie ma to znaczenia (na przyklad Forsyth - czy po angielsku, czy po polsku, nie ma znaczenia). Choc z drugiej strony ciekaw jestem Roberta Ludluma - kiedys dawno temu przeczytalem jakas jego ksiazke i chyba z rok czy dwa lata temu po obejrzeniu trylogii Bourne'a (notabene swietne filmy) postanowilem przeczytac ksiazke i powiem tak - koszmar. Jezyk lopatologiczny, porownanie z Forsythem, czyli dla mnie niedoscignionym mistrzem bylo dla Ludluma miazdzace no i pytanie - czy to mogla byc wina tlumacza (to bylo kupione na allegro wydanie z poczatku transformacji i jezyk byl momentami dosc nieporadny), czy tez po prostu Ludlum tak pisze i sa to jezykowo takie sensacyjne harlequiny. Nie wiem, moze kiedys sprawdze. A jeszcze co do Forsytha - Ikona juz dotarla (brytyjski amazon jest swietny, zamowienie w piatek, wysylka w sobote, kurier we wtorek), historia zapowiada sie bardzo ciekawie. Dla mnie zdecydowanie najlepsza ksiazka Forsytha sa Psy Wojny, czytalem je jako pierwsze, mialem takie oldschoolowe tomiszcze, kupione kiedys w londynie na pchlim targu i poza fascynujaca historia pokazujaca robienie zamachu "od kuchni", swietny byl dla mnie pomysl rozlozenia akcentow objetosciowych w ksiazce - caly zmudny proces przygotowywania zamachu stanu - kilkaset stron, sama akcja - jak w zyciu, blyskawiczna - 30 stron i finito. Ksiazka miala dokladnie takie samo tempo, jak opisana historia. Poza tym bardzo cenie Dzien Szakala, Diabelska Alternatywe, Akta Odessy, Negocjatora, kurcze, praktycznie wszystkie. Troche slabsze byly te nowsze pozycje - Kobra (zbyt pobiezna, ale za to swietna tematyka), mimo wszystko Afganczyk (za rozczarowujace zakonczenie). Opowiadan do konca nie pamietam, rozmyly sie juz, ale tez byly dobre. Przede mna jeszcze Ikona, Msciciel i chyba Pasterz. No i jeszcze jego pierwsza ksiazka - Historie z Biafry - tez mozna dostac je na amazonie, to bardziej dokument, ale ciekaw jestem, jak zaczynal
18 stycznia 2012, 14:44 [cytuj]
Wracając jeszcze do Millenium to osobiście bardzo lubię i łyknąłem wszystko, z filmami w obu wersjach włącznie. Zresztą zaczęło się niechcący od filmu, bo nieopatrznie obejrzałem pierwszą część szwedzkiej wersji filmowej. Potem okazało się, ze znajomi są wielkimi fanami i z rozpędu w wakacje 2 lata temu przeczytałem Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął". Dopiero później żeby już mieć komplet przeczytałem "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". W sumie to chyba jest tak jak mówiliście, że jak się wciągnie to idzie gładziutko. Zresztą następne części idą znacznie szybciej. Rozrywka, moim zdaniem, kapitalna.
Wracając jeszcze do Millenium to osobiście bardzo lubię i łyknąłem wszystko, z filmami w obu wersjach włącznie. Zresztą zaczęło się niechcący od filmu, bo nieopatrznie obejrzałem pierwszą część szwedzkiej wersji filmowej. Potem okazało się, ze znajomi są wielkimi fanami i z rozpędu w wakacje 2 lata temu przeczytałem Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął". Dopiero później żeby już mieć komplet przeczytałem "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". W sumie to chyba jest tak jak mówiliście, że jak się wciągnie to idzie gładziutko. Zresztą następne części idą znacznie szybciej. Rozrywka, moim zdaniem, kapitalna
Well, stone me! We've had cocaine, bribery and Arsenal scoring two goals at home. But just when you thought there were truly no surprises left in football, Vinnie Jones turns out to be an international player!
18 stycznia 2012, 16:58 [cytuj]
A ja dzisiaj przechodziłem obok empiku i oczywiście wyszedłem z dwoma dość opasłymi tekstami. Kupiłem wznowienie S.S-Sandberga "Biedni ludzie z Miasta Łodzi" i młodego Herberta "Ród Atrydów" z rysunkami i okładką Wojciecha Siudmaka. Prześlijcie mi coś do jedzenia prosze!


Swoją drogą ciekaw jestem skąd bierze się 'moda' na jakieś ksiązki. Od własnie takie Milenium czy 1Q84? Jest pełno dobrych książek, a niektóre przechodzą zupełnie bez echa. A w/w czyta się na całym świecie. Chyba kluczową role w tym wypadku pełni marketing bo przecież tematyka nie każdemu musi odpowiadać...:bezradny:
A ja dzisiaj przechodziłem obok empiku i oczywiście wyszedłem z dwoma dość opasłymi tekstami. Kupiłem wznowienie S.S-Sandberga "Biedni ludzie z Miasta Łodzi" i młodego Herberta "Ród Atrydów" z rysunkami i okładką Wojciecha Siudmaka. Prześlijcie mi coś do jedzenia prosze! Swoją drogą ciekaw jestem skąd bierze się 'moda' na jakieś ksiązki. Od własnie takie Milenium czy 1Q84? Jest pełno dobrych książek, a niektóre przechodzą zupełnie bez echa. A w/w czyta się na całym świecie. Chyba kluczową role w tym wypadku pełni marketing bo przecież tematyka nie każdemu musi odpowiadać...:bezradny:
19 stycznia 2012, 12:29 [cytuj]
Buli, daj znać jak ten Sandberg, bo jestem zainteresowany. Rumkowski jest strasznie intrygującą postacią.
A skąd moda na książki? Pewnie, że marketing, ale czy do końca? Wspomniany przez ginolę Brown jakiś tam pomysł na te swoje wypociny też ma.Nawet całkiem niezły, bo jak zestawimy tematy za które się brał- św. gral, konklawe, masoni- to mnie nawet nie dziwi, że ludzie to łykają. Sam uważam konklawe sam niesamowicie interesujący literacko temat. O masonerii nie wspominając. Zgadzam się, że on te tematy profanuje, ale sam pomysł ma niezły.
Buli, daj znać jak ten Sandberg, bo jestem zainteresowany. Rumkowski jest strasznie intrygującą postacią. A skąd moda na książki? Pewnie, że marketing, ale czy do końca? Wspomniany przez ginolę Brown jakiś tam pomysł na te swoje wypociny też ma.Nawet całkiem niezły, bo jak zestawimy tematy za które się brał- św. gral, konklawe, masoni- to mnie nawet nie dziwi, że ludzie to łykają. Sam uważam konklawe sam niesamowicie interesujący literacko temat. O masonerii nie wspominając. Zgadzam się, że on te tematy profanuje, ale sam pomysł ma niezły
Well, stone me! We've had cocaine, bribery and Arsenal scoring two goals at home. But just when you thought there were truly no surprises left in football, Vinnie Jones turns out to be an international player!
19 stycznia 2012, 13:03 [cytuj]
halabala powiedział/a:
Cejrowskiego podrozniczych nie czytalem i nie zamierzam - niestety, dla mnie to juz zawsze bedzie oszolomski WC Kowboj (choc tu juz wchodzi polityka, a tego raczej wolelibysmy uniknac),

Nie jesteś jedyny, mam dokładnie tak samo;)
halabala powiedział/a:
Forsythem, czyli dla mnie niedoscignionym mistrzem

Ja jednak zawsze mam ten dylemat, Forsyth czy MacLean. I nie umiem wybrać.
halabala powiedział/a:
rozlozenia akcentow objetosciowych w ksiazce - caly zmudny proces przygotowywania zamachu stanu - kilkaset stron, sama akcja - jak w zyciu, blyskawiczna - 30 stron i finito.

Ale to chyba w ogóle cecha dobrego thrillera. Tak samo jest choćby właśnie w Dniu Szakala, gdzie sam strzał i rozwalenie Caltropa to góra dziesięć stron.
A jak dla mnie to najgorszą książką Forsytha jest Pięść Boga. Najgorszą, choć i tak dla większości powieściopisarzy jest to poziom nieosiągalny.
Buli powiedział/a:
Kupiłem wznowienie S.S-Sandberga "Biedni ludzie z Miasta Łodzi"

Doskonałe, mimo że czyta się lekko, to wartość historyczną ma moim zdaniem taką samą jak jakaś monografia. Dodam od siebie, że o ile wcześniej nie umiałem ocenić postaci Rumkowskiego, o tyle po jednym ważnym "szczególe" tej lektury uważam go za totalnego chu*a.
Nie jesteś jedyny, mam dokładnie tak samo;) [quote=halabala]Forsythem, czyli dla mnie niedoscignionym mistrzem
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
19 stycznia 2012, 19:55 [cytuj]
Ja z Cejrowskim to mam tak, że na pewne tematy mogę go słuchać, na inne niekoniecznie. Byłem do niego uprzedzony, ale jednak bezsensem jest oceniać człowiek jedynie przez pryzmat jego poglądów (głównie religijnych i obyczajowych). W wielu momentach mi się podoba, zwłaszcza podoba mi się jego podejście do tematu tzw marginesu społecznego, biedy itp. Książki, chociaż czy to dobre określenie?? Raczej zbiór opowieści, anegdot, przemyśleń, których celem jest wygonienie faceta z domu, odbycia przygody, doświadczenia. Mi się czyta to wyjątkowo lekko, bardzo przemawia do mnie to w jaki sposób on do mnie mówi, interesuje mnie taka tematyka. Polecam spojrzeć na niego odsuwając na bok wypowiedzi o gejach, trochę religii itp. Można zobaczyć, że to może niekoniecznie oszołomstwo, a raczej przedstawienie innych systemów społecznych (bo to jest głównym celem) , które do niego zdecyowanie bardziej przemawiają. Lubię go też jeszcze za jedną cechę. Za to,że ma charakter, co na dzień dzisiejszy jest w kraju nad Wisła wyjątkiem. Nikomu się nie podlizuje, nikogo nie chce uszczęśliwiać.
Ja z Cejrowskim to mam tak, że na pewne tematy mogę go słuchać, na inne niekoniecznie. Byłem do niego uprzedzony, ale jednak bezsensem jest oceniać człowiek jedynie przez pryzmat jego poglądów (głównie religijnych i obyczajowych). W wielu momentach mi się podoba, zwłaszcza podoba mi się jego podejście do tematu tzw marginesu społecznego, biedy itp. Książki, chociaż czy to dobre określenie?? Raczej zbiór opowieści, anegdot, przemyśleń, których celem jest wygonienie faceta z domu, odbycia przygody, doświadczenia. Mi się czyta to wyjątkowo lekko, bardzo przemawia do mnie to w jaki sposób on do mnie mówi, interesuje mnie taka tematyka. Polecam spojrzeć na niego odsuwając na bok wypowiedzi o gejach, trochę religii itp. Można zobaczyć, że to może niekoniecznie oszołomstwo, a raczej przedstawienie innych systemów społecznych (bo to jest głównym celem) , które do niego zdecyowanie bardziej przemawiają. Lubię go też jeszcze za jedną cechę. Za to,że ma charakter, co na dzień dzisiejszy jest w kraju nad Wisła wyjątkiem. Nikomu się nie podlizuje, nikogo nie chce uszczęśliwiać
Kogucie życie!
19 stycznia 2012, 21:02 [cytuj]
Marcus nic dodać nic ując. Pominę milczeniem te wstawki o "oszołomstwie" - nie wiem czemu ma to służyć ? Chyba dzieleniu my - oni, lepsi - gorsi, oszołomy - inteligenci. Ale ad rem - rozumiem uprzedzenia wobec Wojtka, ale nalezy odróznić kwestie polityczne, światopogladowe - od jego ksiazek, filmow podrózniczych, ktore sa obiektywnie swietne i nawet jego najwieksi przeciwnicy - jezeli je obejrza - to potwierdzaja. A to ze wzbudza kontrowersje to dobrze, znaczy ze zyje:D Moze gdyby mi w liceum wyłamało Zomo wszystkie palce tez byłbym bardziej radykalny i widział wszystko czarno/biało. Drzewiej tak widziałem - teraz z wiekiem widzę więcej odcieni szarości. Parafrazując klasyka - to że ktoś za młodu był socjalistą to jeszcze pikuś , ale jeżeli ktoś na starość jest socjalistą - to znaczy że jest głupcem :F
Marcus nic dodać nic ując. Pominę milczeniem te wstawki o "oszołomstwie" - nie wiem czemu ma to służyć ? Chyba dzieleniu my - oni, lepsi - gorsi, oszołomy - inteligenci. Ale ad rem - rozumiem uprzedzenia wobec Wojtka, ale nalezy odróznić kwestie polityczne, światopogladowe - od jego ksiazek, filmow podrózniczych, ktore sa obiektywnie swietne i nawet jego najwieksi przeciwnicy - jezeli je obejrza - to potwierdzaja. A to ze wzbudza kontrowersje to dobrze, znaczy ze zyje:D Moze gdyby mi w liceum wyłamało Zomo wszystkie palce tez byłbym bardziej radykalny i widział wszystko czarno/biało. Drzewiej tak widziałem - teraz z wiekiem widzę więcej odcieni szarości. Parafrazując klasyka - to że ktoś za młodu był socjalistą to jeszcze pikuś , ale jeżeli ktoś na starość jest socjalistą - to znaczy że jest głupcem :F
19 stycznia 2012, 23:10 [cytuj]
Ale jeśli dobrze zrozumiałem halabale i ginolę, to oni mówią tylko o tym z czym im się kojarzy przy pierwszym strzale. To nie wina odbiorców, że trzeba go przefiltrować. Miał po prostu kiepskie- z mojego punktu widzenia- wejście i teraz to się trochę czkawką odbija. Moja żona, która WC Kwadransa nie kojarzy, nie może go np. słuchać. Wkurza ją jego głos i ton wciąż pouczający innych. Audycje w III PR od razu wyłączała, a dla mnie było to interesujące. Uważam, że potrafi ciekawie opowiadać i dopóki nie wciska mi jakiś dziwnych tekstów z pogranicza ludowego katolicyzmu to jest ok.
Ale jeśli dobrze zrozumiałem halabale i ginolę, to oni mówią tylko o tym z czym im się kojarzy przy pierwszym strzale. To nie wina odbiorców, że trzeba go przefiltrować. Miał po prostu kiepskie- z mojego punktu widzenia- wejście i teraz to się trochę czkawką odbija. Moja żona, która WC Kwadransa nie kojarzy, nie może go np. słuchać. Wkurza ją jego głos i ton wciąż pouczający innych. Audycje w III PR od razu wyłączała, a dla mnie było to interesujące. Uważam, że potrafi ciekawie opowiadać i dopóki nie wciska mi jakiś dziwnych tekstów z pogranicza ludowego katolicyzmu to jest ok
Well, stone me! We've had cocaine, bribery and Arsenal scoring two goals at home. But just when you thought there were truly no surprises left in football, Vinnie Jones turns out to be an international player!
20 stycznia 2012, 19:39 [cytuj]
ginola powiedział/a:
A co do meritum - w takim razie trylogia husycka Sapkowskiego nie jest fantastyką, bo jeśli wyeliminować z niej czarownice i inne duperele, to byłaby to 100% powieść historyczna. Pytanie też, co nazwiemy elementami fantastyki. Smoki, elfy, skrzaty i gumisie (te akurat bardzo lubię) - to jasne. Ale nieistniejące kraje i kontynenty, które oprócz nazw są takie same jak u nas? Chyba nie, wtedy choćby "Utopia" More'a (wybaczcie pisownię, ale to polskie "Morus" jest strasznie wsiórskie) byłaby fantastyką. A więc jeśli nie są to elementy, to saga Martina też fantastyką nie jest. Jak tak dalej pójdziemy, to okaże się, że prawdziwą fantastykę ledwo liznąłem (EDIT: żeby nie wyszło głupio, wiele nie znam, ale jednak z dwucyfrowa liczba wyjść powinna). Pytanie, czy Lemowi nie chodziło tylko o SF, bez wliczania fantasy?!


Przykro mi, ale się mylisz, co do Trylogii Sapkowskiego na pewno, co do Gry o Tron stawiam, że też. Jesteś pewien, że z Trylogii można bezboleśnie wyciąć wątki fantastyczne? A Samson Miodek, Pomurnik, a ucieczka Reynevana z narrenturmu? I pewnie parę innych motywów też? Co do tych kontynentów to sorry, ale nie wiesz o czym piszesz.
Przykro mi, ale się mylisz, co do Trylogii Sapkowskiego na pewno, co do Gry o Tron stawiam, że też. Jesteś pewien, że z Trylogii można bezboleśnie wyciąć wątki fantastyczne? A Samson Miodek, Pomurnik, a ucieczka Reynevana z narrenturmu? I pewnie parę innych motywów też? Co do tych kontynentów to sorry, ale nie wiesz o czym piszesz
21 stycznia 2012, 19:01 [cytuj]
http://www.downarchive.com/ebooks/magazine/586739-uefa-euro-2012-uk-official-preview-guide-hq-pdf.html
http://www.downarchive.com/ebooks/magazine/586739-uefa-euro-2012-uk-official-preview-guide-hq-pdf.html
21 stycznia 2012, 19:18 [cytuj]
http://www.goodreads.com/book/show/8238748-yours-until-death

bardzo dobra ksiazka!
http://www.goodreads.com/book/show/8238748-yours-until-death bardzo dobra ksiazka!
Life is short, too short to have fun Life is long, too long to go wrong
23 stycznia 2012, 13:54 [cytuj]
Marcin powiedział/a:
Jesteś pewien, że z Trylogii można bezboleśnie wyciąć wątki fantastyczne?

Tak jestem. Proste pytanie, prosta odpowiedź:D
Marcin powiedział/a:
Co do tych kontynentów to sorry, ale nie wiesz o czym piszesz

Bądź więc łaskaw w swej łaskawości mnie oświecić. Czym różni się świat Martina, oprócz kształtów, nazw i niektórych stworków, od naszego? Jak czytałem jego sagę to praktycznie każde miasto, każdy kraj i każdy lud przywołuje na myśl skojarzenia z faktycznie kiedyś istniejącym.
Tak jestem. Proste pytanie, prosta odpowiedź:D [quote=Marcin]Co do tych kontynentów to sorry, ale nie wiesz o czym piszesz
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
23 stycznia 2012, 14:26 [cytuj]
Marcin powiedział/a:
Co do tych kontynentów to sorry, ale nie wiesz o czym piszesz


Tutaj popieram Ginolę. Czytałem kiedyś artykuł o podobieństwach tolkienowskiego Śródziemia do Europy i niektóre elementy były naprawdę nieźle "skopiowane". Swoją Anglię scharakteryzował jako spokojne, ciche i piękne Shire, Mordor umiejscowił na wschodzie, co miało oznaczać bodajże Turków, a Gondor miał być Konstantynopolem. Cała mapa też łudząco przypominała Europę, pod względem klimatu, flory, fauny i kultury. Niektórzy bawili się nawet współrzędnymi i szerokościami geograficznymi i też dało się zauważyć podobieństwa. Raczej takie wzorowanie się nie jest niczym nowym i Martina ciężko w tej kwestii nazwać innowatorem.
Tutaj popieram Ginolę. Czytałem kiedyś artykuł o podobieństwach tolkienowskiego Śródziemia do Europy i niektóre elementy były naprawdę nieźle "skopiowane". Swoją Anglię scharakteryzował jako spokojne, ciche i piękne Shire, Mordor umiejscowił na wschodzie, co miało oznaczać bodajże Turków, a Gondor miał być Konstantynopolem. Cała mapa też łudząco przypominała Europę, pod względem klimatu, flory, fauny i kultury. Niektórzy bawili się nawet współrzędnymi i szerokościami geograficznymi i też dało się zauważyć podobieństwa. Raczej takie wzorowanie się nie jest niczym nowym i Martina ciężko w tej kwestii nazwać innowatorem
White Hart Lane was always a place where I felt I belonged
23 stycznia 2012, 20:53 [cytuj]
Zoolander powiedział/a:
Tutaj popieram Ginolę. Czytałem kiedyś artykuł o podobieństwach tolkienowskiego Śródziemia do Europy i niektóre elementy były naprawdę nieźle "skopiowane". Swoją Anglię scharakteryzował jako spokojne, ciche i piękne Shire, Mordor umiejscowił na wschodzie, co miało oznaczać bodajże Turków, a Gondor miał być Konstantynopolem. Cała mapa też łudząco przypominała Europę, pod względem klimatu, flory, fauny i kultury. Niektórzy bawili się nawet współrzędnymi i szerokościami geograficznymi i też dało się zauważyć podobieństwa. Raczej takie wzorowanie się nie jest niczym nowym i Martina ciężko w tej kwestii nazwać innowatorem

ale czy to grzech jakiś? Może to celowe zagranie, może ten fikcyjny był jakimś odwzorowaniem rzeczywistego, może był nawet jakąś aluzją do niego?
ale czy to grzech jakiś? Może to celowe zagranie, może ten fikcyjny był jakimś odwzorowaniem rzeczywistego, może był nawet jakąś aluzją do niego?
Well, stone me! We've had cocaine, bribery and Arsenal scoring two goals at home. But just when you thought there were truly no surprises left in football, Vinnie Jones turns out to be an international player!
23 stycznia 2012, 22:02 [cytuj]
aapa powiedział/a:
ale czy to grzech jakiś?

A czy ktokolwiek coś takiego napisał? Aapa, powiedz szczerze, prześledziłeś o co chodziło?!
A czy ktokolwiek coś takiego napisał? Aapa, powiedz szczerze, prześledziłeś o co chodziło?!
In a world full of Uniteds, Citys and Rovers, there is only One Hotspur!!!
23 stycznia 2012, 22:54 [cytuj]
Odniosłem się do tego "kopiowania" zoolandera.
Odniosłem się do tego "kopiowania" zoolandera
Well, stone me! We've had cocaine, bribery and Arsenal scoring two goals at home. But just when you thought there were truly no surprises left in football, Vinnie Jones turns out to be an international player!
24 stycznia 2012, 00:04 [cytuj]
Nie twierdzę, że Tolkien chamsko zgapił, bo nie miał pomysłu. Wręcz przeciwnie, stworzenie takiego świata to pewnie jeden z tych aspektów, dzięki któremu odniósł taki sukces. Chciałem tylko powiedzieć, że pisarze w fantastyce przeważnie wzorują się na czymś, bo naprawdę ciężko jest zbudować coś od zera. Raz pożyczają dużo, raz szczegóły. Nie przepadam za Tolkienem, ale w tym względzie nie mam mu nic do zarzucenia. Takie Śródziemie- aluzja to raczej atut.
Nie twierdzę, że Tolkien chamsko zgapił, bo nie miał pomysłu. Wręcz przeciwnie, stworzenie takiego świata to pewnie jeden z tych aspektów, dzięki któremu odniósł taki sukces. Chciałem tylko powiedzieć, że pisarze w fantastyce przeważnie wzorują się na czymś, bo naprawdę ciężko jest zbudować coś od zera. Raz pożyczają dużo, raz szczegóły. Nie przepadam za Tolkienem, ale w tym względzie nie mam mu nic do zarzucenia. Takie Śródziemie- aluzja to raczej atut
White Hart Lane was always a place where I felt I belonged
24 stycznia 2012, 01:11 [cytuj]
dla odmóżdżenia

dailymail.co.uk/sport/football/article-2090002/Man chester-United-50m-bid-Luka-Modric.html
dla odmóżdżenia dailymail.co.uk/sport/football/article-2090002/Man chester-United-50m-bid-Luka-Modric.html
Life is short, too short to have fun Life is long, too long to go wrong
24 stycznia 2012, 08:21 [cytuj]
jin_tae powiedział/a:
dla odmóżdżenia

dailymail.co.uk/sport/football/article-2090002/Man chester-United-50m-bid-Luka-Modric.html

Ale, że co, książkę taką wydali? Nie przeginajcie.
Ale, że co, książkę taką wydali? Nie przeginajcie
Well, stone me! We've had cocaine, bribery and Arsenal scoring two goals at home. But just when you thought there were truly no surprises left in football, Vinnie Jones turns out to be an international player!
24 stycznia 2012, 16:32 [cytuj]
nie xD linka zlego przekopiowalem to mialo byc u gory:

http://empik.rp.pl/zwierciadlo-piekiel-masterton-graham,43955,ksiazka-p
nie xD linka zlego przekopiowalem to mialo byc u gory: http://empik.rp.pl/zwierciadlo-piekiel-masterton-graham,43955,ksiazka-p
Life is short, too short to have fun Life is long, too long to go wrong
|<  <<  <  5  6  7  8  9    >

ankieta

Na którym miejscu w tabeli Tottenham zakończy sezon Premier League 2025/2026?
1 20%
2-3 0%
4-6 20%
7-10 20%
11-20 40%
5 oddanych głosów
archiwum ankiet

kontuzje

Użytkownicy online: Gości online: 13 Zarejestrowanych użytkowników: 5256 Ostatnio zarejestrowany: bartekbartek321

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się