Panowie to już nie jest "szkoła" tylko część naszego klubu, ktokolwiek by u nas strzelał, zawsze będzie tak samo. To już jest tak głęboko zakorzenione jak pijaństwo w Polsce albo kompleks małego penisa u mężczyzn
Kiedyś taki sportowy psycholog pisał, że skuteczność zawodników nie tylko w rzutach karnych, ale i w wygrywaniu ciężkich spotkań jest zależna od presji otoczenia. Im większa presja, tym skuteczność mniejsza. Podał zajebisty przykład odnośnie skoczka wzwyż. Po treningu, podczas którego mówiono mu, że któryś tam krok źle robi i robi to źle i źle i nic sie nie uczy i nigdy sie w takim badz razie tego nie nauczy to wyniki mial coraz gorsze. Gdy poddano go metodzie pozytywnej i wmawiano, że robi niezłe postępy i że jeszcze nie dawno nie mógłby tego osiągnąć, ale ciagle musi popracować nad tym i zobaczy że bedzie efekt - wyniki poprawily się diametralnie. To samo jest u nas z karnymi. Presja jest taka, że kazdy do karnego podchodzi spalony w blokach
Ostatni raz wygraliśmy karne z Anderlechtem w 1984 roku i dzieki nim zdobyliśmy P. UEFA , od tamtej pory jak dochodzi do karnych to przegrywamy...(np. z PSV, MC, MU)
Powiem że po tym zachwycie 5-0 i wtopie w Manchesterze spodziewałem się chociaż zwycięstwa 1-0. Ale my to zawsze minimalizujemy jak awans w kieszeni. szkoda było dla mnie tych 90 minut poświęcić na oglądanie takiej żenady z przysłowiowymi kelnerami czy chłopcami do bicia jak ich tydzień temu określiło większość z nas.
Roman grał cały mecz. Przepraszam kopał się po czole i wykopywał piłkę w trybuny. Jeśli miał przekonać trenera tym meczem że warto na niego stawiać to ja bym powiedział że szuka formy i jeszcze długo szukać musi. Zwłaszcza że przeciwnik słaby i mógł się pokazać. Cóż taki los