23 lipca 2012, 20:01
Wy mi tu nie cwaniakujta

Po tych waszych "chynchach" to jeździłem na pamięć. Z Witomina na Obłuże koło 14 potrafiłem w 15 min dojechać. Nie mówię,że wszystko było w zgodzie z przepisami o ruchy drogowym

Nie wiem dlaczego, ale wyjątkowo 'długa zielona seria się przytrafiał' , no może prawie, ale jak na moje oko to jeszcze się kwalifikowało. Od Rumi to się nauczyłem Hutniczą do śródmieścia wjeżdżać, bo szybciej. I parę jeszcze takich, w Danzigu podobnie. No może tam Nowy Port i Orunia gorzej. Tak mówię, na wszelki wypadek jakbyście wiedzieli gdzie to jest

To było, teraz mi się trochę pamięć zatarła.
Inaczej. Tam tych dróg było kilka. Jedna była taka mocno charakterystyczna. Pamiętam, że to kosmicznie potrafiło wyglądać, jak z innej planety. Pamiętam, że od Pucka patrząc to się dosyć konkretnie zjeżdżało. Jeden obrazek mi utkwił potwornie. W górze słońce, takie wczesnojesienne, w dole mgła, ale taki dywanik, że tylko czubki drzew widać. Myślę 'ale bajka, jadę w to

No to jak zjechałem tak stanąłem. Mleko kosmiczne. Wyłażę z wozu, łeb mi wystaje. Patrzę w dół i nic nie widzę. Jakbym sobie robił dobrze ręką to jak pod kołdrą

Patrzę i nie wierzę. Jakbym gleby nie czuł, to normalnie duch Hopkirka. Jakbym miał 150cm to bez peryskopu ani rusz. Chciałem sobie skrócić, to mi się udało

30 minut czekania ,aż trochę się to rozrzedziło, ale widok magia. Ogólnie cały ten teren, rewelacja.
Jak tylko mogłem starałem sie tamtędy zasuwać. A temat wrócił niedawno, bo rozmiawiałem zkimś i mówił ,że ma w Mostach familię i próbowałem mu wytłumaczyć co i jak, ale ...... no i tam jedziesze ,tam wiesz.... potem skręcasz w lewo, albo prawo ....i ,no no tamtędy... no to wiesz

Dlatego dopytuję.