jin_tae napisał(a):Najlepszy przyjaciel, a o wizę trzeba się starać tak ciężko jak o czekoladę w czasach WW2.
A co ma jedno z drugim wspólnego??
jin_tae napisał(a):Najlepszy przyjaciel, a o wizę trzeba się starać tak ciężko jak o czekoladę w czasach WW2.
MARCUS napisał(a):A co ma jedno z drugim wspólnego??
jin_tae napisał(a):Panowie jak oceniacie wizytę Obamy w Polsce? Słuchałem go pół dnia i gadał różne dziwaczne rzeczy.
My najlepszym przyjacielem USA? Od kiedy? To czysta kurtuazja?Zapora psychologiczna dla Rosji?
Najlepszy przyjaciel, a o wizę trzeba się starać tak ciężko jak o czekoladę w czasach WW2.
Miliard dolarów ładnie brzmi, ale jakoś nie daję wiary w to
Obrazki z Tuskiem(musi dobrze spikać in Ingrisz) Komorowskim bardzo ładne. Włodek Pawlik odegrał zajebisty koncert.
A prezes PiS, to nawet choroby kontroluje i choruje kiedy mu wygodnie
halabala napisał(a):Z tymi wizami to jest dziś dość żenujący cyrk z jednej i drugiej strony - od dawna już USA nie są ziemią obiecaną, jak ktoś chce wyjechać za pracą, to jaki sens pchać się przez Ocean, gdy bliżej jest otwarty ogromny rynek europejski.
A co do wizyty, dziś przeczytałem stenogram przemówienia Obamy na Placu Zamkowym i muszę powiedzieć, że tak perfekcyjnie przygotowanej mowy dawno, albo nawet i w ogóle, nie widziałem. Naprawdę, brawa dla spin doktorów. No a z naszej perspektywy najważniejsze było konkretnie i w sposób nie pozostawiający pola na interpretację wyartykułowane zobowiązanie - potwierdzamy sojusz, jeśli ktoś będzie fikał, to będzie miał z nami do czynienia.
Można mieć milion zarzutów do USA, można tego kraju nie lubić, uważać że to światowy szatan i rozbójnik, ale jedno jest pewne - jest to jedyny kraj, który w momencie próby nas nie zawiedzie. Na Europie można opierać się gospodarczo, natomiast jedynym rzetelnym gwarantem militarnym dla nas są Stany Zjednoczone. Zresztą, wystarczy spojrzeć na reakcję USA vs. Europa w kryzysie ukraińskim. Europa z Francją na czele potrafi tylko za przeproszeniem pierdolić dyrdymały i zapowiadać sankcje (na świętego nigdy, pierd.leni Francuzi nawet z kontraktu zbrojnego na Mistrale się nie wycofają), natomiast co zrobili Amerykanie? Krótka piłka, najpierw sankcje, a potem ewentualnie rozmowy. Można się śmiać, że były dość symboliczne, ale dla tak rynków finansowych byle pierdnięcie dużego gracza to już jest powód do paniki i relokacji kapitału. Obama o tym wiedział, Putin też wiedział, ale się nie spodziewał, myślał że wszystko rozejdzie się po kościach. Okej, można powiedzieć, że Krym i tak jest stracony, ale gra toczyła się o większą stawkę i w konsekwencji teraz Rosja ani nie wejdzie na "prawdziwą" Ukrainę, ani nie posunie się na przykład do "destabilizowania" Łotwy czy Estonii.
To, że możemy teraz na spokojnie obserwować sytuację za naszą wschodnią granicą to zasługa mądrej polityki zagranicznej po 1989 roku (wszystkich opcji, bo każdy rząd, lepiej lub gorzej, ale realizował podstawowe jej dogmaty), czego konsekwencją jest sojusz z USA.
Natomiast co do wizyty
jin_tae napisał(a):Jak to coPrzyjaciele się wspierają, a wizy to konkretne wsparcie.
Skoro bracia Czesi jeżdżą bez wiz, to my z racji bycia największym przyjacielem powinniśmy już dawno jeździć.
To tak jakbyś był moim najlepszym przyjacielem i kazałbym Ci stać w moim klubie z resztą ludu w kolejce do selekcji
Ramzes napisał(a):Cd. sprawy samej Ameryki - kolos na gliniancych nogach. Póki dolar jest główną waluta na świecie to się mogą zadluzac i dodrukowywac dalej papierki bez wartości, ale pewnego razu to runie i będzie kłopot. Amerykance za bardzo poszli w stronę socjaldemokracji a za mało w stronę liberalizmu (z czego Ameryka była znana).
Swoją drogą, chciałbym poruszyć temat "rozdawania demokracji" przez USA. Jak to jest ze media bezkrytycznie podchodzą do ingerencji Ameryki w kraje bliskiego wschodu i jednocześnie demonizują Putina, który przez nowoczesne podbijanie (wojna referendalna) odzyskał dawną część Rosji (80% Krymian deklarowało ruski jako swój język). W mediach panuje ogromna propaganda, niestety
halabala napisał(a):Z tymi wizami to jest dziś dość żenujący cyrk z jednej i drugiej strony - od dawna już USA nie są ziemią obiecaną, jak ktoś chce wyjechać za pracą, to jaki sens pchać się przez Ocean, gdy bliżej jest otwarty ogromny rynek europejski.
A co do wizyty, dziś przeczytałem stenogram przemówienia Obamy na Placu Zamkowym i muszę powiedzieć, że tak perfekcyjnie przygotowanej mowy dawno, albo nawet i w ogóle, nie widziałem. Naprawdę, brawa dla spin doktorów. No a z naszej perspektywy najważniejsze było konkretnie i w sposób nie pozostawiający pola na interpretację wyartykułowane zobowiązanie - potwierdzamy sojusz, jeśli ktoś będzie fikał, to będzie miał z nami do czynienia.
Można mieć milion zarzutów do USA, można tego kraju nie lubić, uważać że to światowy szatan i rozbójnik, ale jedno jest pewne - jest to jedyny kraj, który w momencie próby nas nie zawiedzie. Na Europie można opierać się gospodarczo, natomiast jedynym rzetelnym gwarantem militarnym dla nas są Stany Zjednoczone. Zresztą, wystarczy spojrzeć na reakcję USA vs. Europa w kryzysie ukraińskim. Europa z Francją na czele potrafi tylko za przeproszeniem pierdolić dyrdymały i zapowiadać sankcje (na świętego nigdy, pierd.leni Francuzi nawet z kontraktu zbrojnego na Mistrale się nie wycofają), natomiast co zrobili Amerykanie? Krótka piłka, najpierw sankcje, a potem ewentualnie rozmowy. Można się śmiać, że były dość symboliczne, ale dla tak rynków finansowych byle pierdnięcie dużego gracza to już jest powód do paniki i relokacji kapitału. Obama o tym wiedział, Putin też wiedział, ale się nie spodziewał, myślał że wszystko rozejdzie się po kościach. Okej, można powiedzieć, że Krym i tak jest stracony, ale gra toczyła się o większą stawkę i w konsekwencji teraz Rosja ani nie wejdzie na "prawdziwą" Ukrainę, ani nie posunie się na przykład do "destabilizowania" Łotwy czy Estonii.
To, że możemy teraz na spokojnie obserwować sytuację za naszą wschodnią granicą to zasługa mądrej polityki zagranicznej po 1989 roku (wszystkich opcji, bo każdy rząd, lepiej lub gorzej, ale realizował podstawowe jej dogmaty), czego konsekwencją jest sojusz z USA.
Natomiast co do wizyty
jin_tae napisał(a):Pytanie od d...py strony. Czy myśmy mieli kiedyś coś do czynienia z niejakim "Ricardo Moniz"? Były już trener Lechii Gdańsk mi się kojarzy mocno z naszym klubem
tuczi napisał(a):Był jednym z trenerów przez trzy sezony. Odszedł w 2008
jin_tae napisał(a):To teraz pytanie z podobnej dziedziny do Obamy. Marysia Sokołowska. Lasencja z moich okolic. Tak, to ta od tekstu premier zdrajca. Fenomen czy pustogłowie? A może marionetka w czyichś łapskach?
Jak dla mnie dziewuszysko nie wie i nie rozumie słowa zdrajca. Teraz nieudolnie próbuje wykorzystać swoje 5 minut(aż dziw bierze, że takie osoby mają wzięcie w mediach).
Czemu nieudolnie? Powód jest jeden: BRAK ARGUMENTÓW
Na pytanie dlaczego Premier Tusk jest zdrajcą odpowiada: Bo jest
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.