2 września 2013, 10:03
Rozumiem brak zgrania, boisko rywala etc, ale gdy się przegrywa 1-0 od 20 minuty i póżniej przez 70 minut ani razu nie zagraża się poważnie bramce rywala w tak ważnym meczu (może nie w tabeli, ale dla mnie, dla kibiców)... no tego nie rozumiem. Hull tworzyło więcej zagrożenia pod bramką Man City (beniaminek przeciwko klubowi z absoultnego topu na wyjeździe) przy stanie remisowym niż my przegrywając z odwiecznym rywalem. 3 sezony temu mogliśmy odrobić 0-2 i wygrać, oni 2 sezony temu tak samo. Ale trzeba strzelać.
Pokopać sobie piłkę w strefie środkowej boiska za takie tygodniówki to jest życie...
ps: wiem, że przesadzam, wybaczcie. Za parę dni przejdzie, ale póki co jestem bardzo rozgoryczony tym meczem. I nawet nie porażką, nie czystym kontem tego idioty Szczęsnego, ale stylem w jakim przegraliśmy.