Jakiego jeszcze klubu jesteście sympatykami?
106 wpisów · 27169 odsłon
4 września 2013, 09:08
to jest pewnie tak tak oczywiste że nie trzeba tego pisaćRobert napisał(a):a Tottenham to juz nie
4 września 2013, 14:01
Błękit Cyców - jako junior grałem jako rozgrywający w Błękicie
Serio
Klasa A lubelska
4 września 2013, 15:37
Gość
4 września 2013, 21:09
trzaskal napisał(a):Oprócz Totenhamu Hotspurs? to jeszcze kocham:
BSG Elektroprojekt und Anlage Bau 47 Lichtenberg
FC Santa Claus
Mahmoud Abdel Razek Fadlallah Fadlalla Shikabala
FC Bauern München
FC Huy
Unifreeze Miesiączkowo
Marek Dupnica
to hyba wszystko co kocham
A ja koffam również:
Clwb Pel Droed Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch Football Club
Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit Bravo Association Football Club
Chyba nawet bardziej niż Tottenham Hotspursów.
4 września 2013, 21:20
A co do pytania to tak. Jestem z Mielca !
10 września 2013, 13:25
Jest taka teoria w Anglii, że każdy ma swój klub, a także ekipę drugiego wyboru. Z reguły wygląda to tak, że kibic drużyny z Premier League ma jakąś małą ekipę, z którą sympatyzuje, podobnie pewnie z kibicami z League One czy League Two, którzy trzymają kciuki również za kogoś z PL. To jest zresztą jedna z przyczyn, dlaczego w Anglii nie ma transmisji meczów rozgrywanych w sobotę o 15:00. Dla mnie takim klubem drugiego wyboru był w pewnym momencie Celtic, śledziłem też wyniki Aberdeen z powodu znajomości z kilkoma Szkotami właśnie z Aberdeen, a w Anglii Leyton Orient. To też poniekąd sentyment, bo kiedyś byłem na Brisbane Road gdy Spurs grali mecz przedsezonowy z O's, gdzieś na początku XXI wieku, 2002 czy 2003 rok.
Chciałem natomiast napisać o czymś innym, mianowicie o żużlu. Jako dzieciak z racji (dawnego) miejsca zamieszkania byłem wkręcony w speedway niesamowicie (piłkę nożną mając mówiąc delikatnie w dupie
Przed rewanżem emocje ogromne - kibice i działacze Włókniarza oskarżają Toruń o nadmiernie ostrą jazdę, sędziów o sprzyjanie Apatorowi, generalnie zapowiada się gorąca walka. Obie drużyny korzystają z tak zwanej "zetzetki" czyli zastępstwa zawodnika - w przypadku kontuzji jednego z dwóch najlepszych zawodników w zespole (na podstawie średniej punktów na bieg), zespół może takiego zawodnika wstawić do składu i w czterech regulaminowych wyścigach tego zawodnika zastępować go pozostałymi zawodnikami ze składu. Częstochowa ma ZZ za Sajfutdinowa, Toruń za kontuzjowanego od dłuższego czasu aktualnego mistrza świata - Chrisa Holdera. W 3. czy 4. biegu kolejna kontrowersja - Apator jedzie na 5:1, jadący na ostatnim miejscu zawodnik Częstochowy w sposób ewidentnie specjalny przewraca się na tor i leży, chcąc wymusić powtórkę wyścigu. Kiedyś to była plaga - teraz sędzia ma narzędzie do walki z takim cwaniactwem - czerwona kartka i wykluczenie zawodnika do końca zawodów, w biegach z jego udziałem pojedzie tylko trzech żużlowców. Przez pierwsze 13. wyścigów walka jest łeb w łeb i przed nominowanymi 39:39. Oznacza to, że Apatorowi potrzeba dwóch punktów do awansu do finału. Czyli gospodarze w dwóch ostatnich wyścigach musza wygrać dwa razy po 5:1 (czyli przyjechać na 1. i 2. miejscu), żeby awansować.
Biegi 14. i 15. są biegami nominowanymi - trenerzy wyznaczają najlepszych zawodników i ustalają, który pojedzie z którego toru. W biegu 14. jeden z częstochowian prowadzi, ale na 2. i 3. miejscu jadą torunianie. Remis 3:3 dawałby finał Apatorowi, ale jadący na 4. miejscu Grigorij Łaguta zaczyna wyczyniać cuda na motorze i na prostej startowej trzeciego okrążenia wspaniałym atakiem wciska się między jadących parą torunian i Włókniarz wygrywa 5:1. Kibice szaleją, emocje sięgają zenitu. Jednak w biegu 15. dla Apatora jadą niepokonany tego dnia Darcy Ward i doświadczony Tomek Gollob. Spod taśmy zdecydowanie najlepiej wychodzi Darcy, Gollob jest trzeci, atakuje go wściekle Norweg z polskim paszportem Rune Holta i na 2. czy 3. okrążeniu wjeżdza tuż przed Golloba, ten zamyka gaz, ale motocykl nie reaguje i Gollob taranuje Holtę. Zawodnicy leżą - nikomu nic się nie stało, ale Gollob wykluczony i Ward będzie jechał na dwóch rywali. Jedyną szansą dla niego jest wygrany start - niestety równo z nim wychodzi spod taśmy Duńczyk Jensen, pilnuje Warda przy krawężniku, a po zewnętrznej na prowadzenie wychodzi Holta. Ward próbuje wyprzedzić Jensena, ale wpada w koleinę i traci dystans. Kibice szaleją, ja nie mogę uwierzyć w to, co widzę. I wtedy staje się cud pod Jasną Górą - na trzecim okrążeniu Holcie defektuje silnik motocykla. Norweg nie ukończył wyścigu, Toruń w finale.
Jeśli po przeczytaniu tego opisu macie ochotę zobaczyć, o co w tym biega - zapraszam w niedzielę o 18:30 do kanału nSport na pierwszy mecz finałowy z toruńskiej Motoareny. Tydzień później o tej samej porze rewanż w Zielonej Górze. Faworytem Falubaz, ale wszystko może się zdarzyć. Warto również spojrzeć na Speedway Grand Prix w Canal Plus. Chyba 21 września transmisja ze Sztokholmu (sobota g. 19), a 5 października ostatnie zawody z Torunia - tam będę miał okazję być na stadionie. A jeśli macie w swoim mieście klub żużlowy - polecam wybrać się na stadion chociaż raz. Ja teraz trzymam kciuki za gdańskie Wybrzeże walczące o awans do elity - jeśli im się powiedzie, będzie okazja wybrać się na mecz Apatora w 3city
Kilka powodów aby wybrać Enea Ekstraligę zamiast piłkarskiej "ekstraklasy"
- jedyna dyscyplina sportu, w której polska liga jest najlepsza na świecie (specifiką żużla jest to, że zawodnicy jeżdzą w kilku ligach - np. polskiej, szwedzkiej i angielskiej). Nasza jest z nich zdecydowanie najmocniejsza
- pełne bezpieczeństwo i niepowtarzalny klimat na stadionie (przy czym są oczywiście sektory szalikowców, śpiewy, pirotechnika etc.)
- jak połknie się bakcyla, to zostaje w człowieku na zawsze
- emocje są niepowtarzalne
P.S. Żonie też się podobało mimo, że Apator rozjechał Start i emocji na dystansie prawie nie było. Na SGP też jedzie ze mną
12 września 2013, 07:05
12 września 2013, 09:20
jeśli chodzi o mnie to sprawa jest bardzo prosta;-)w 1998
miałem około 9 lat i oglądałem z tatą finał LM Real-Juve. Spodobała mi się gra Los Blancos, zacząłem oglądać ich mecze kiedy tylko to było możliwe (głównie mecze w LM) no i tak już mi zostało;-) wtedy to był zupełnie inny klub niż teraz, jeszcze przed Perezem i erą Galacticos... ale ja już tak mam że jak raz coś polubię to się już tego trzymam;-) "przygoda" ze Spurs zaczęła się mniej więcej około 2007 roku - zacząłem coraz częściej oglądać mecze PL i musiałem sobie wybrać (jak każdy z nas) jakąś drużynę której będę kibicował (aby się bardziej emocjonować, utożsamiać, przeżywać itd) - padło na Spurs bo spodobała mi się ich gra i atmosfera na stadionie (którą było słychać w TV bo na żywo jeszcze tam nie byłem). Jakieś dwa lata później wiedziałem że to już jest ten drugi klub to the end of life... Co w tym wszystkim widzisz dziwnego? czego tu można nie rozumieć?;p każdy z nas miał taki moment kiedy wybierał ulubiony zespół w lidze którą najczęściej ogląda...
12 września 2013, 10:07
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.