27 maja 2009, 11:33
Podsumowanie sezonu
13 wpisów · 2241 odsłon
Gość
27 maja 2009, 12:05
Zacznę od meczu z Boltonem, spotkania przełomowego, rozpoczęcia nowego działu w historii Spurs: "Ery Harry'ego Redknappa". To od tego momentu wszystko zaczęło iść ku lepszemu, a my trafiliśmy na odpowiedniego człowieka. Redknapp nie jest przysłowiową "pipą". To twardy człowiek, mocno stąpający po ziemi, idealny następca Jola. Ostatnio zacząłem sobie myśleć w czym Redknapp jest lepszy od Ramosa. I wiecie co mi wyszło? Że Redknapp potrafi krzyknąć na swoich zawodników, że ich jakoś odpowiednio umotywuje w przerwie i przed meczem, że potrafi powiedzieć do nich po angielsku a piłkarze go zrozumieją. Że nie jest flegmatycznym Angolem ani cichym Hiszpanem, tylko człowiekiem z którym liczyć się trzeba. Można go lubić albo nie, ale liczyć się trzeba.
Jak już więc wspomniałem spotkanie z Boltonem było przełomowe (ale to się chyba pojawi w większości podsumowań). Nasza gra nie wyglądała najlepiej, ale w końcu zaczęliśmy ciułać punkty i widmo degradacji się oddaliło.
Redknapp w przeciwieństwie do Ramosa przestał stawiać na techników zamieniając piękną piłkę na futbol skuteczny, nie zero a trzypunktowy. Redknapp wyciągnął nas z dołka, w którym siedzieliśmy po części dzięki Ramosowi a po części przez piłkarzy, którzy nie chcieli się Juande słuchać (co w mojej opinii jest również przewiną Hiszpana).
Jakże cieszą mnie również powroty na WHL. Na razie większy pożytek mieliśmy tylko z Defoe (przed kontuzją), jednak liczę, że po okresie przygotowawczym atak Defoe-Keane będzie równie skuteczny co dwa (wtedy już dwa) sezony temu atak Berbatov-Keane.
Redknapp zaskoczył wszystkich transferami, nie bojąc się kupować zawodników, przez których na łamach Spursmanii tak często się kłóciliśmy. Jak wielu z nas zachwycało sie wydatkiem 14 milionów na Palaciosa, zanim jeszcze Honduranin dotknął piłkę? A teraz? Teraz nie wyobrażamy sobie bez niego podstawowej jedenastki. Redknapp może i ściąga piłkarzy pasujących pod jego trzypunktową taktykę, ale na Boga, jeśli to się sprawdza i dzięki temu będziemy walczyć o wysokie miejsca to ja mam w głębokim poważaniu skomplikowane, techniczne rozwiązania, z których nie mamy żadnego pożytku. Czekamy więc na dobre okienko transferowe, po którym przyjdzie kolejny, oby jeszcze lepszy sezon.
W końcu, po raz drugi z rzędu zagraliśmy w finale Carling Cup. Ach co to był za mecz, ach czemu nie potrafimy wykonywać rzutów karnych? Mecz z Manchesterem z pewnością zapadnie nam w pamięci na bardzo długo. A dzięki komu tam doszliśmy? Dzięki pewnemu Harry'emu...
Biorąc pod uwagę całą ligę, sezon był niesamowicie dziwny. Hull City zaliczyło świetny start, a broniło się przed spadkiem. Z ligi wyleciały drużyny, bez których Premier League sobie nie wyobrażamy. Można lubić lub nie lubić Boro i NUFC, ale spotkania z nimi były z pewnością ciekawsze niż to co czeka nas w przyszłym sezonie.
Czołówka nie zmienia się od lat, co jest wielkim mankamentem Premier League i jej chyba największym minusem. Musi się w końcu znaleźć drużyna, która przełamie hegemonię "wielkiej czwórki". Bo nawet najbardziej wnikliwi fani angielskiego futbolu już przed sezonem wiedzą kto na 99% zagra w następnej edycji Ligi Mistrzów. W lidze francuskiej w końcu wygra jakaś inna drużyna niż Lyon, czas na zmiany mam nadzieję przyszedł również w Premiership, a zmianowym będzie nie kto inny jak Tottenham.
Pozostałe drużyny spisały się na miarę swoich możliwości i moich oczekiwań. Rozczarowująca jest chyba jedynie postawa Manchesteru City, który z pewnością liczył na więcej, a jest na razie najlepszym przykładem na potwierdzenie tezy, że pieniądze w piłkę nie grają. Citizens czeka kompletna przemiana, która skończyć może się podobnie jak nasza przedsezonowa rewolucja. Manchester zostanie w blokach startowych i dopiero na samym końcu zacznie doganiać rywali. Najlepsi jednak będą już wtedy bardzo blisko mety...
Zastanawiająca jest również dość wysoka pozycja Stoke, zespołu, który osobiście typowałem jako pewniaka do spadku. Być może będzie z nimi podobnie jak parę lat temu z Wigan, zespół bez wielkich gwiazd, a jednak potrafiący się utrzymać bez większych problemów w Premier League.
No i chyba najważniejsza wiadomość. Nie jesteśmy najgorszym londyńskim zespołem w lidze. Za nami wylądował West Ham, co u mnie przynajmniej wywołuje delikatny uśmieszek.
Jaki więc był ten sezon? Był niesamowicie pokręcony, lecz zakończony umiarkowanym happy endem. Zawsze mogło być lepiej, ale biorąc pod uwagę fatalny start skończyć mogliśmy zdecydowanie gorzej. Nie jest źle, jednak nasze oczekiwania zawsze będą zdecydowanie większe...
Troszkę się rozpisałem. Przepraszam za wszystkie błędy, jak zawsze na forum nie czytam swojej wypowiedzi xD
27 maja 2009, 12:29
27 maja 2009, 15:40
Liverpool zaskoczył mnie ponieważ nie wierzyłem, że Beniteza stać na to aby wreszcie zdobyć tytuł. A okazało się, że był naprawdę blisko a LFC momentami grali wspaniale. Strach pomyśleć co by było gdyby Gerrard nie "rozminął" by się w grze z El Ninio. Podejrzewam, że to The Reds cieszyli by się z tytułu bo obaj, Torres i Gerrard, kiedy grali to grali niesamowicie.
Postawę Kogutów trudno mi oceniać. Bo nie wiem czy to co się działo na początku sezonu to wina błędów Ramosa (np. tych, o których pisał Raku) czy słynnej już chyba Hamburgerowej Opozycji. Może gdyby piłkarze wspólparcowali z Ramosem bylibyśmy wcale nie niżej niż teraz? Może wyżej? Dlatego pracy Ramosa na WHL w tym sezonie oceniać się nie podejmę bo tak naprawdę nie pozwoliliśmy mu skończyć dzieła. Jego rewolucji. A rewolucji nie robi się w jedwabnych rękawiczkach, więc z pewnymi ofiarami musielibyśmy się liczyć. Nawet ze słabą pozycją na koniec sezonu. W spadek, choc przez moment go chciałem, nigdy nie wierzyłem. Piłkarzom by się nie opłacał-czipsy i hamburgery tanie nie są.
A to co się działo (w zasadzie jeszcze dzieje) pod Harrym wypada ocenić pozytywnie. Zaczęliśmy zdobywać punkty. I to najważniejsze.Żeby oceniać jego transfery jest jeszcze za wcześnie. Poza tym nie podoba mi sie sposób w jaki potraktował Gio. Ja to widzę tak, że po prostu ozbył się problemu jaki stanowił młody, zagubiony chłopak. Utalentowany ale nieokrzesany. Ale Harry chyba ma w ogóle podobny sposób traktowania podopiecznych. Reszcie zluzował, nie traktował "balangowania" tak restrykcujnie jak Ramos. Myśle, że Redknapp po prostu bierze piłkarzy za osoby dorosłe w pełni za siebie odpowiedzialne i oczekuje jedynie efektów. Na zasadzie:chlej ile chcesz ale żeby nie przeszkadzało ci to w utrzymywaniu formy. I takie podejście generalnie mi się podoba, byłby to z mojej strony kolejny plus dla HR, gdyby nie jeden szkopuł. Nie można tak traktować wszystkich. Bo o ile taki King czy Keane powinni sobie radzić sami, znać umiar itp. to Gio czy nawet Lennon jeszcze, potrzebuja wsparcia.
Cieszy i podoba mi się to jak Harry poradził sobie z BENTleyem i Balem. Niektórzy zarzucają mu, że preferuje angolski szrot, moze i tak jest ale co z tego, skoro jeśli szrot sie nie sprawdza idzie w odstawkę 9nie chciałbym tu sugerowac, ze BALE i BENTley to szrot). Poniekąd łączy się to z tym co napisałem w powyższym akapicie-liczą się efekty.Tak trzymać panie Harry. Cieszy mnie rónież, ze Harry nie spanikował przy Gomesu. Wyczuł, że jedyne czego do pełni szczęścia i formy potrzebuje Brazylijczyk to wsparcie i mu to dał.
Podsumowując dotychczasową pracę Rednappa na WHL uważam, że kluczowym elementem wpływającym na to, że pracę tę należy ocenić pozytywnie to podejście do zawodników. Harry po prostu sprawił, że jego podopieczni zaczęli grać tak jak potrafią, tak jak predysponują ich do tego umiejętności. I dlatego mój wniosek z pracy Harry'ego na WHL jest taki, że jak na razie nie dokonał on niczego nadzwyczajnego i niesamowitego, tylko przywrócił pewną "normalność". Osiągnął to czego nie osiągnięcie byłoby porażką. I za to ma moją ogromną wdzięczność i błogosławieństwo w przywracaniu stabilizacji formy na przyszły sezon. Tylko na przyszły bo Harry sam myśli o reprezentacji Albionu.
A co bedzie za rok? Mam nadzieję, że tak samo tylko trochę lepiej. Bez rozgłosu, bez rozdymanych ambicji, oczekiwań ponad miarę, buńczucznych zapowiedzi (tę rolę przejmie chyba MC) tylko dalej przecietność. Tylko niech ta przeciętność stoi na troche wyższej pólce jakościowej.
Jak mi się teraz, przy wcisakniu klwaisza 'wykonaj' cos spieprzy i stracę to co napisałem to się chyba załamię
Gość
27 maja 2009, 16:54
Nie chce mi sie pisać o tym sezonie - jaki był wszyscy widzieli. Przyszedł Palacios, zawodnik o jakim marzyłem i jakiego wreszcie mamy. Powrót dwóch napastników Keano i Defoe. Za Defoe nigdy nie przepadałem, ale mimo wszystko jest teraz naszym najlepszym napastnikiem. Keano jest bez formy, nie ma radości w jego grze, mam nadzieje ze pozbiera się latem, bo juz pisze się o Tuncayu a to bardzo fajny zawodnik
To co sądze o tym sezonie to juz napisaliscie w większości, cóż tu dużo dodać. NIe piszę że mam nadzieje na stabilizacje i normalne transfery bo tak napiszę i bedzie na odwrót. Liczę że znowu zwolnimy trenera po 8 kolejkach i że kupimy Downinga, Jonesa, Glena Johnsona i Kevina Nolana.
Gość
28 maja 2009, 08:36
28 maja 2009, 11:54
Jedyne na co chce zwrócic uwage to na to że czesto przegrywaliśmy z przeciętniakami, a udawalo nam sie korzystnie zakończyć mecze z zespołami klasy światowej
(z Chelsea chyba były 2 zwycięstwa, z Arsenalem 2 remisy wskazujące na nas, z Aston też chyba wygrana była....ale moge sie mylić bo nie pamiętam.)
28 maja 2009, 13:49
3 czerwca 2009, 17:50
A tak wogóle to jakoś mi sie skojarzył ten sezon z moim polskim klubem Rozwojem Katowice. Pocżatek sezonu masakra. Zmiana trenera w połowie sezonu i kończymy (choć to jeszcze nie koniec) w środku tabeli. Tak jakoś mi się skojarzyło.
3 czerwca 2009, 19:22
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.