Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Danny Blanchflower - sylwetka

29 czerwca 2008, 15:17, Sebastian Safian
Aby interesująco pisać o piłkarzu, którego nie miało się okazji oglądać na boisku, trzeba mieć bogaty materiał archiwalny, aby wyrobić sobie na jego temat w miarę spójny pogląd. Danny Blanchflower – jedna z największych legend Tottenhamu, sprawia w tej materii pewien problem.

Otóż o ile w latach 50-tych mecze były już rejestrowane i archiwa są dostępne, o tyle piłkarze od czarnej roboty rzadko są wdzięcznym materiałem dla oka kamery. Próbując przezwyciężyć ten mankament, integralną częścią tego tekstu uczyniłem wspomnienia kibica Spurs – Mike’a (nick: SpurSince57 mówi wszystko), opublikowane na jednym z kibicowskich for.

- Elegancja i finezja – te dwa słowa najlepiej opisują grę Blanchflowera – rozpoczyna swoją opowieść Mike. – Każde, nawet najtrudniejsze, zagranie wyglądało w jego wykonaniu na dziecinnie proste – przypominał w tym Glenna Hoddle’a. Różnicą był fakt, że obok bardzo precyzyjnych podań i perfekcyjnego rozgrywania piłki w ataku, Danny z równie dobrym efektem organizował grę defensywy. Praktycznie nie zdarzało się, aby Blanchflowera zabrakło tam, gdzie był potrzebny. Nie unikał ostrej gry, jednak większość wślizgów wykonywał z chirurgiczną precyzją, unikając zbędnego kontaktu. Raczej wyłuskiwał piłkę, niż ją wybijał. Przy tym zachowywał na boisku swoiste poczucie humoru. Gdy, podówczas młody, Nobby Stiles ostro wszedł w Danny’ego i wykrzyczał: „Blanchflower, jesteś skończony!”, Danny ze stoickim spokojem odparł: „Przepraszam chłopcze, nie czytałem dzisiejszego programu meczowego, kim ty w ogóle jesteś?”

Robert Denis Blanchflower urodził się w 1926 roku w Belfaście. Pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał po wojnie, w styczniu 1946 roku ze stołecznym Glentoranem. W 1949 roku przeszedł za 6 tysięcy funtów do Barnsley. Dwa lata później 15 tysięcy zapłaciła za niego Aston Villa, a w październiku 1954 roku Blanchflower zameldował się na White Hart Lane. Kwota odstępnego – 30 tysięcy funtów. Blanchflower grał w Tottenhamie do końca kariery – zawiesił buty na kołku w 1964 roku. W latach 1976-78 trenował reprezentację Irlandii Północnej, a od grudnia 1979 do września 1979 – Chelsea. Zmarł 9 grudnia 1993 roku.

- W połowie lat 50-tych, 30 tysięcy funtów to była kupa kasy! – wspomina „SpursSince57”. – Tak jakby dziś zapłacić za piłkarza 15-20 milionów funtów. Ale Danny był wart tych pieniędzy...Dwa kluby były zainteresowane wyciągnięciem Blanchflowera z Villa Park – my i Arsenal. Aby uniknąć podbijania stawki, zawarliśmy z sąsiadami dżentelmeńską umowę – dajemy 28 tysięcy i ani pensa więcej, a Danny niech wybierze, gdzie chce grać. Wybrał oczywiście Tottenham, ale Villa nie chciała spuścić z ceny i twardo żądała 30 kawałków. Chcąc nie chcąc, manager Arthur Rowe musiał wyprosić u zarządu dodatkowe dwa tysiące. Na szczęście włodarze sięgnęli głębiej do sakiewki i Danny zameldował się w klubie.

Blanchflower debiutował w barwach Kogutów 11 grudnia 1954 roku w wyjazdowym meczu z Manchesterem City. W ciągu dziesięcioletniej gry na White Hart Lane wystąpił w 384 meczach o stawkę. Liczba ta byłaby jeszcze większa, gdyby nie kontuzja kolana, która nękała Danny’ego w końcowym okresie kariery. Dodać do tego należy 50 występów w reprezentacji Ulsteru. Listę sukcesów otwiera podwójna korona (mistrzostwo i Puchar Anglii) z sezonu 1960-61. Oprócz tego zdobył z Tottenhamem Puchar Zdobywców Pucharów w 1963 roku – Spurs byli pierwszą angielską drużyną, która zdobyła europejskie trofeum. W 1960 i 1961 roku Blanchflower i koledzy zdobyli Puchar Anglii. W 1958 i 1961 roku Danny został wybrany Piłkarzem Roku w Anglii.

- Blanchflower miał krnąbrny charakter – kończy swoją opowieść Mike. – Umiał się postawić trenerowi, wyrazić własne zdanie – to cecha charyzmatycznych liderów, a Danny niewątpliwie takim był. Gdy kiedyś w popularnym, nadawanym na żywo programie TV „That is your life” został „wystawiony” przez rodzinę i znajomych, na hasło: „Danny, to jest twoje życie!”, odrzekł: „Nie, to nie jest moje życie” i sobie poszedł. Po chwili konsternacji realizatorzy puścili materiał archiwalny, a program od tego czasu był nadawany z odtworzenia. Jednak Blanchflower jest najbardziej znany ze zdania przedstawiającego jego spojrzenie na futbol i jednocześnie będącego nieoficjalną dewizą Tottenamu. W oryginale brzmi ono tak: “The great fallacy is that the game is first and last about winning. It's nothing of the kind. The game is about glory. It's about doing things in style, with a flourish, about going out and beating the other lot, not waiting for them to die of boredom.”

Czyli, tłumacząc na język polski: “Większość uważa, że futbol polega na wygrywaniu. To nieprawda. W tej grze chodzi o chwałę, o grę w wielkim stylu, z polotem i fantazją. Trzeba wychodzić na boisko z chęcią pokonania rywala, a nie oczekiwania, aż sam umrze z nudów.”
Źródło: własne

0 komentarzy ODŚWIEŻ

tabela ligowa

Drużyna M Z R P PKT
1. Liverpool FC 21 20 1 0 61
2. Manchester City 22 15 2 5 47
3. Leicester City 22 14 3 5 45
4. Chelsea FC 22 12 3 7 39
5. Manchester United 22 9 7 6 34
6. Sheffield United F.C. 22 8 8 6 32
7. Wolverhampton FC 22 7 10 5 31
pokaż całą tabelę

ankieta

Na którym miejscu w tabeli drużyna Tottenhamu zakończy rozgrywki Premier League w sezonie 2019/2020?
1 17.24%
2-3 36.21%
4-6 29.31%
7-10 13.79%
11-20 3.45%
58 oddanych głosów
archiwum ankiet
Użytkownicy online: Gości online: 15 Zarejestrowanych użytkowników: 4891 Ostatnio zarejestrowany: Severter

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się