Tottenham przegrywa finał Ligi Mistrzów

2 czerwca 2019, 15:26, Damian Majoch Spurs News
Tottenham przegrywa finał Ligi Mistrzów

Wczoraj Koguty uległy Liverpoolowi w finale Ligi Mistrzów i to drużyna z Merseyside sięgnęła po trofeum. Bramki strzelili Mohamed Salah oraz Divock Origi.

Powrót Harry’ego Kane i brak Lucasa w pierwszej jedenastce

Anglik w wygranym 1-0 starciu z Manchesterem City doznał kolejnej kontuzji kostki. W skutek tego zdarzenia pauzował siedem tygodni, jednak Mauricio Pochettino zdecydował wystawić swojego supersnajpera od pierwszej minuty. Harry Kane zagrał nienajlepsze spotkanie, nie był widoczny i jego gra praktycznie nic nie dawała drużynie. Lucas Moura, który w pojedynkę zapewnił Spurs grę w finale, strzelając hattricka w meczu z Ajaxem, zaczął mecz na ławce. Na boisku pojawił się dopiero w 66. minucie i również niewiele wniósł do gry Tottenhamu.

Solidny Son i Rose

Koreańczyk przyspieszał akcje Kogutów, oddawał wiele strzałów i celnie podawał do kolegów z drużyny. Boczny obrońca reprezentacji Anglii niejednokrotnie biegł wzdłuż linii bocznej i dogrywał w pole karne do niestety nieskutecznych tego dnia napastników. Ci piłkarze jak najbardziej zasługują na pochwałę.

Spadek formy Alliego oraz Eriksena

Kiedyś wymieniani byli jako jedni z najlepszych ofensywnych pomocników na świecie, dzisiaj oboje zaliczają regres. Wczoraj ta dwójka była niewidoczna na boisku, a kiedy już mieli piłkę przy nodze, spowalniali większość akcji. Christian Eriksen miał okazję, aby się zrehabilitować, uderzając świetnie z rzutu wolnego, jednak Alisson tego dnia był nie do pokonania. Miejmy nadzieję, że gra tych dwóch panów w następnym sezonie ponownie będzie wyglądać jak chociażby dwa lata temu.

Kontrowersyjny karny

Już kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku sędzia Damir Skomina podyktował rzut karny dla Liverpoolu. Powodem tej decyzji był rzekomy kontakt piłki z ręką Sissoko. Zdania na ten temat są podzielone. Jedenastkę wykorzystał Mohamed Salah, lecz Hugo Lloris był naprawdę blisko obrony tego strzału.

Nienajgorsza gra Tottenhamu

Lillywhites stworzyli sobie więcej sytuacji bramkowych, mieli większe posiadanie piłki oraz podawali częściej od Liverpoolu. Zabrakło skuteczności, szczęścia i doświadczenia.

Słabe widowisko

Po niesamowitych półfinałach oczekiwano jeszcze lepszego finału. Niestety mecz rozczarował, a dla wielu kibiców najciekawszą częścią spotkania był moment, w którym na boisko wbiegła modelka Kinsey Wolanski.

Mądra gra Liverpoolu

The Reds wygrali, lecz statystyki przemawiały na korzyść Tottenhamu. Piłkarze z Anfield stosowali się do zaleceń trenera, byli zabójczo skuteczni oraz wspaniale bronili się przed atakami rywali.

Niestety Tottenham nie sięgnął po trofeum, lecz kibice powinni być dumni z piłkarzy, którzy walczyli do samego końca. Bolesna porażka, ale jest to równoznaczne ze zdobyciem ogromnego doświadczenia. Wydaje się, że transfery to teraz priorytet. Trzeba wierzyć, że następny sezon będzie lepszy i czekać na ruchy klubu w okienku transferowym. #COYS

Źródło: własne

2 komentarze ODŚWIEŻ

tomasz87
4 czerwca 2019, 22:08
"Smutny" to chyba najlepiej oddające nastrój określenie na przebieg tego spotkania. Zapewne niewiele Osób, w zdrowym rozsądku, widziało Tottenham 01.06 w Madrycie (chociaż we własnej głupocie, nawet po remisie z PSV dalej wierzyłem w awans z grupy - w finał bezsprzecznie nie). Jednocześnie jestem smutny, bo zabrakło tej odrobiny szaleństwa, ryzyka, pasji w działaniu; gdyby zawodników i jednej, i drugiej drużyny przebrać w inne trykoty to nigdy bym nie uwierzył, że to spotkanie Tottenham-Liverpool. To było zdecydowanie wykastrowane widowisko, i wielka szkoda, że aż do tego stopnia. Jak już wspomniano, a Antek nie mam na imię, mimo wszystko zastanawia mnie zupełny brak kartek w tym spotkaniu, chwilami było to mocno naciągane. Patrząc z perspektywy Arsenalu (taki rodzaj zboczenia) sezon mamy zdecydowanie na plus; z drugiej strony (mimo finału) jest jednak pewien niesmak. Od kilku miesięcy oglądanie Tottenhamu to nie była przyjemność, a raczej karne lądowanie w kącie. Wynik nieco ponad stan, możliwości, i mam nadzieję, że ten przerost nie zaburzy ogólnego rozwoju drużyny. Powtórzę to co kilka lat wstecz, Tottenham całościowo zmierza w bardzo dobrym kierunku, jednocześnie trzeba zachować chłodną głowę. Przyszły sezon może być jeszcze ciekawszy; najważniejsze to zatrzymać Pochettino, niech tworzy dalszą historię.
0
Viktor96
2 czerwca 2019, 16:29
Nie wiem od czego mam zacząć, ciężko ubrać mi w słowa to co się wczoraj działo na Wanda i w całym sezonie... 1.) Chciałbym pogratulować Liverpoolowi, za wygraną w tej edycji CL. 2.) Jestem dumny z Tottenhamu, zresztą większość wywiadów piłkarzy i samego trenera zaczynają się słowami: "I feel so proud". Ten sezon w wykonaniu Spurs był (chyba) najbardziej elektryzujący. Zaczęło się zle, punkt w 3 meczach. Potem remis dający awans do 1/8 finału. O wygranej z BVB, nie wiem czy ktoś będzie pamiętał? (ale tacy ludzie się znajdą). Dwumecz z MC, był odlotem jakich mało. Golo-Ręka Llorente, Aguero spalony i VAR który dał przepustkę do półfinału. Ajax, najlepsza druga połowa w historii LM w wykonaniu Lucasa i spółki. I finał który się okazał... 3.) Okazał się dość... smutny, dziwny, taki niemrawy w wykonaniu Tottenhamu. (jeśli sądzicie, że jest inaczej i chętnie podyskutuję). Zabrakło mi takiego pierwiastka szaleństwa,zabawy, czegoś takiego co sprawiłoby że gra byłaby dużo lepsza. A najprościej ujmując, gola. 4.) To co mnie zabolało... to występ Kane. Możecie się nie zgadzać ze mną ale chciałbym zobaczyć w pierwszej 11, faceta który miał genialny występ na Johan Cruyff Arena. Nie mam nic do Harrego, nie mam wątpliwości że on jest fantastycznym graczem. Jednak nie grając kilka miesięcy, nie wrócisz do normy i nie zagrasz na optymalnym poziomie. I w pewnym momencie spotkania pomyślałem: "Poche, dlaczego?". 5.) Alii i Son - na papierze, kozak duet ale wczoraj brakowało ostatniego podania. 6.) Zastanawiam się, ile razy Danny Rose puszczał piłkę między nogami zawodników Liver? Zagrał, mega dobre zawody. Podobał mi się ten chłopak. 7.) Ten karny jest dość kontrowersyjny... widziałem z biliard powtórek, boli mnie głowa ale karnego bym nie dał. A tym bardziej w pierwszych minutach meczu... Przesada. 8.) Małym przerywnikiem jest fakt że nie było żadnej kartki we finale. Podejrzane. :P 9.) W drugiej połowie, powinien paść choć jeden gol dla Kogutów. Strzelali, próbowali stworzyć akcję, szukali rozwiązań ale to za mało. Szkoda. 10.) Największym "+" finału jest właśnie... Kinsey Wolanski. I to był jedyny plus tego meczu. Sam w sobie był hujowy. Neutralni widzowie w tym czasie, mogliby robić co innego (np: zająć się hodowlą jedwabników, szykowanie się na imprezę etc.) 11.) Na koniec, mam drobną refleksję... Boli mnie, jedna rzecz. Nikt absolutnie nie stawiał na Spurs, wszyscy mieli wywalone na to że Tottenham zagra w finale. Nikt nie wierzył że możemy to zrobić (zdobyć tytuł). Było mi dość przykro, że ludzie patrzą na jedną drużynę. I wszyscy wierzyli tylko w "The Reds". Jednak, takie jest życie że nikt nie docenia drugiego człowieka i żyjemy po to żeby cieszyć się z cudzego nieszczęścia. Sprawdzałem TT przez kilka dni i co nie spojrzę to Liverpool, Liverpool. Zacząłem tym rzygać. Wiem, może patrzycie na ten wpis, jak na nic innego jak atencję ale nie. Jestem świadom tego że wszyscy mają wywalone i patrzą na tych lepszych, a gorsi to lamusy. Życie jest piękne, cała historia (w LM ) Tottenhamu jest piękna. Doceniajmy to i Cieszmy się!
3

forum dyskusyjne

tabela ligowa

następny mecz poprzedni mecz

kontuzje / pauza

ankieta

zdjęcie tygodia

statystyki

reklama

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się