Drużyna Tottenhamu dopisuje do swojego konta 3 punkty po niezwykle emocjonującym spotkaniu na Tottenham Hotspur Stadium, w którym bez utraty bramki pokonała vicelidera tabeli Manchester City 2:0

Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami. Drużyna Guardioli w swoim stylu grała piłką i atakiem pozycyjnym szukała sobie okazji do wyjścia na prowadzenie, natomiast drużyna Tottenhamu czyhała na przechwycenie piłki i ruszenia z groźnym kontratakiem.

W 13 minucie olbrzymia kontrowersja uratowała obywateli przed koniecznością gry w 10 do końca spotkania. Sędziowie VARu nie zdecydowali się na pokazanie czerwonej kartki Sterligowi, który brutalnie zaatakował staw skokowy Alliego.

W 28 minucie duże szczęście dopisało drużynie Tottenhamu. Strzał Aguero po minimalnym trąceniu Hugo Llorisa uderzył w słupek, co uchroniło gospodarzy przed stratą bramki. Chwile później w polu karnym upadł bohater ostatniej akcji Kun Aguero, jednak gwizdek arbitra milczał i gra toczyła się dalej. Po ponad minucie, gdy wydawało się , że cała sytuacja poszła już w zapomnienie, gdy piłka tylko opuściła boisko arbiter główny zdecydował się jednak wskazać na wapno. Do piłki nie podszedł sam poszkodowany, który w ostatnim czasie dwukrotnie nie zdołał pokonać Llorisa. Piłkę na 11 metrze ustawił gundogan. Jego strzał obronił francuski bramkarz jednak konieczna była druga , przy której upadł Sterling domagając się rzutu karnego. Zawrzało w polu karnym, doszło do przepychanek i poraz kolejny konieczna była interwencja VARu. Nie ma drugiego rzutu karnego, tak zdecywał zespół sędziowski ,jednak zaskakujące jest, że w takiej sytuacji nie ukarał Sterlinga, który upadł w polu karnym. Anglik drugi raz "uciekł spod gilotyny" i mógł kontynuować grę.

Co nie udało się w pierwszej połowie, udało się w drugiej odsłonie spotkania. Z groźnym kontratakiem ruszył ile sił w nogach Harry Winks, którego nieprzepisowo powstrzymywał lewy obrońca City. Zinchenko miał już na swoim koncie żółtą kartkę, którą zarobił podczas protestów przy upadku Sterlinga w pierwszej połowie spotkania, a sędzia nie zawahał się wyrzucić go z boiska.

Zaledwie 3 minuty później z kibicami w najlepszy możliwy sposób przywitał się nowy nabytek – Bergwijn, który pięknym strzałem z woleja pokonał Edersona. Fantastyczną astystą popisał się Lucas, który świetnie wypatrzył dobrze ustawionego w polu karnym holenderskiego piłarza. "Kropkę nad i" w 73 minucie postawił Son, który wykończył dobre podanie od wprowadzonego na boisko Ndombele. Piłka otarła się jeszcze o stopę jednego z piłkarzy City i wpadła tuż przy słupku bramki Edersona.

Zwycięstwo w tym spotkaniu pozwoliło podopiecznym Jose Mourinho przesunąć się na 5 pozycję w tabeli i do czwartej Chelsea Spurs tracą 4 punkty.