Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Latający Belg i świetny Koreańczyk urządzili Arsenal

13 lipca 2020, 22:57, Dominik Brajta
Latający Belg i świetny Koreańczyk urządzili Arsenal

W ostatnich miesiącach życie kibica Tottenhamu nie należało do najprostszych. Sezon, który zapowiadał się jako jeden z najlepszych w historii, w którym Spurs mieli walczyć o tytuł, zamienił się w koszmar i niekończące się spekulacje na temat niepewnej przyszłości drużyny.

Derby północnego Londynu niosą ze sobą lata historii oraz wzajemnej nienawiści fanów Tottenhamu i Arsenalu. Nie wszyscy to przyznają, ale mecze z rywalem zza miedzy są często najbardziej prestiżowymi spotkaniami dla obu ekip. Szczególnie w tym sezonie, gdy londyńskie drużyny są w podobnej sytuacji.

Porażka w spotkaniu z Arsenalem oznaczałaby nie tylko przegrane derby, ale również zaprzepaszczoną szansę na grę w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Dzięki wygranej z Kanonierami, Koguty awansowały na 8 pozycję, wyprzedzając rywali w tabeli o 2 punkty.

Na przedmeczowej grafice zespół Mourinho przedstawiony został w ustawieniu 4-3-3. W trakcie meczu w fazie obrony wyglądało to zupełnie inaczej. Tottenham ustawiał się 4-4-2 z Sonem i Kanem tworzącymi duet napastników. Lucas grał na lewej flance, zaś z drugiej strony boiska najbliżej linii bocznej operował Moussa Sissoko. Podczas przejścia do ataku, Francuz był znacznie bardziej powściągliwy i oddawał pole manewru na prawym skrzydle, jak zwykle ofensywnie grającemu Sergowi Aurierowi. Parę stoperów tworzyli Davidson Sanchez i Toby Alderweireld. Brak Erica Diera w składzie wydawał się dobrym bodźcem dla drużyny.

Mikel Arteta po wznowieniu rozgrywek ustawiał swój zespół 3-4-3, nie inaczej postąpił w derbach. W trójce stoperów najgłębiej grał David Luiz, pełniący rolę cofniętego rozrywającego, u jego boków wystąpili Shkodran Mustafi i Sead Kolasinac. W rolę wahadłowych wcielili się Kieran Tierney i Hector Bellerin, zaś w środku pola operowali Dani Ceballos i Granit Xhaka. Ofensywne trio składało się z Aubameyanga, Lacazette’a i Pepe. Hiszpański szkoleniowiec próbował stłamsić rywali posiadaniem piłki i prostopadłymi piłkami do szybkich napastników, jednak nie to okazało się kluczem do zwycięstwa w tym meczu.

Od pierwszego gwizdka widać było, że spotkanie nie zakończy się bezbramkowym remisem. Obie ekipy narzuciły bardzo intensywne tempo gry i od samego początku nie wiało nudą. Pierwszą bramkę zdobyl Alexandre Lacazette. Po niepewnej interwencji Serge Auriera, były piłkarz Lyonu oddał potężny strzał w okienko bramki Hugo Llorisa. Mistrz świata musiał uznać wyższość swojego rodaka. Był to gol przepięknej urody.

Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać. Sead Kolasinac niedokładnie zagrał do Davida Luiza, dzięki czemu Son wyprzedził Brazylijczyka i trzymając się mocno na nogach podciął piłkę nad interweniującym Emiliano Martinezem.

Kilka minut później Tottenham miał szanse podwyższyć wynik na 2:1, jednak bomba z okolic 30 metra posłana przez Bena Daviesa trafił w poprzeczkę bramki Arsenalu.

Po przerwie Kanonierzy wyszli bardzo zmobilizowani. W pierwszym kwadransie gry drugiej połowy spotkania statystyka posiadania piłki wynosiła 82%-18% na korzyść podopiecznych Mikela Artety. Arsenal nie wykorzystywał stwarzanych okazji albo Hugo Lloris spisywał się na wysokim poziomie.

Wchodząc w ostatni kwadrans spotkania, gol dla Arsenalu wisiał w powietrzu. Tottenaham zwietrzył swoją szansę i wyprowadził kontrę, która zakończyła się rzutem rożnym, po którym padł zwycięski gol, strzelony przez Toby’ego Alderweirelda. Asystę przy trafieniu Belga zaliczył autor pierwszej bramki dla Spurs – Son.

Arteta przeprowadził jeszcze potrójną zmianę w nadziei na odwrócenie losów spotkania, jednak do końca meczu to Tottenham kontrolował mecz i dowiózł do końca prowadzenie.

Mourinho potrzebował wyniku. Wygrana odniesiona w topornym stylu, charakterystycznym dla drużyn The Special One w ostatnich latach cieszy wszystkich sympatyków Spurs. Styl ma znaczenie, ale w tym przypadku ważne były trzy punkty. W obliczu zwycięstwa z Arsenalem, żałować można punktów straconych w tygodniu na wyjeździe do Bournemouth.

Do końca sezonu zostały trzy kolejki: 15 lipca wyjazd do Newcastle, Leicester u siebie i wyjazd na mecz z Palace. Wolverhampton znajdujące się na 6 miejscu w tabeli ma tylko trzy punkty więcej.

Come on you Spurs!                        

Skrót meczu:

https://www.youtube.com/watch?v=JiaBtTZu51A

Źródło: własne

1 komentarz ODŚWIEŻ

RAFO THFC
15 lipca 2020, 17:21
Liczba komentarzy: 3150
yeah
0

tabela ligowa

Drużyna M Z R P PKT
1. Liverpool FC 21 20 1 0 61
2. Manchester City 22 15 2 5 47
3. Leicester City 22 14 3 5 45
4. Chelsea FC 22 12 3 7 39
5. Manchester United 22 9 7 6 34
6. Sheffield United F.C. 22 8 8 6 32
7. Wolverhampton FC 22 7 10 5 31
pokaż całą tabelę

ankieta

Na którym miejscu w tabeli drużyna Tottenhamu zakończy rozgrywki Premier League w sezonie 2019/2020?
1 16.67%
2-3 35%
4-6 31.67%
7-10 13.33%
11-20 3.33%
60 oddanych głosów
archiwum ankiet
Użytkownicy online: Gości online: 14 Zarejestrowanych użytkowników: 4897 Ostatnio zarejestrowany: JanKlim21

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się