Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Pierwsza porażka od 2012 roku z Evertonem, trzy punkty jadą do Liverpoolu

14 września 2020, 16:05, Dominik Brajta
Pierwsza porażka od 2012 roku z Evertonem, trzy punkty jadą do Liverpoolu

TOTTENHAM: Lloris; Doherty, Alderweireld, Dier, Davies, Hojbjerg, Winks, Dele, Lucas, Son, Kane.
Ławka: Hart, Aurier, Sanchez, Sissoko, Ndombele, Lamela, Bergwijn.

EVERTON: Pickford; Coleman, Mina, Keane, Digne, Allan, Andre Gomes, Doucoure, Rodriguez, Richarlison, Calvert-Lewin.

Ławka: Joao Virginia, Kenny, Sigurdsson, Walcott, Bernard, Davies, Kean.

 

Everton po raz ostatni pokonał Tottenham w grudniu 2012 roku. Od tego momentu Spurs zanotowali 15 spotkań z rywalem z Merseyside bez porażki. Niestety rozegrane w ramach 1 kolejki stracie przerwało tę serie.

Wyglądający blado po lock downie zespól Evertonu przez lato został poważnie wzmocniony. Właściciel, Fahrad Moshiri po raz kolejny sięgnał głęboko do kieszeni wzmacniając drugą linię zespołu prowadzonego przez Carlo Ancelottiego. Trójka pomocników: James, Allan oraz Abdoulaye Doucoure zaliczyła we wczorajszym starciu debiut w barwach The Toffees, wychodząc na boisko od pierwszych minut.

Jose Mourinho również wystawił dwójkę nowych zawodników w osobach Matta Doherty’ego i Pierra-Emila Hojbjerga.

Od początku widać było, że mimo braku zgrania druga linia Evertonu całkowicie przeważa piłkarzy Spurs, którzy oddali pole graczom Ancelottiego. James Rodriguez został wystawiony jako prawoskrzydłowy, lecz w praktyce cofał się głęboko po piłkę i inicjował akcje od własnej połowy, przejmując piłki od swoich obrońców. Nie bał się również gry defensywnej, notując kilka przechwytów oraz efektownych wślizgów.

Tymczasem prawoskrzydłowy ekipy gospodarzy – Lucas, przeszedł obok meczu. Tottenham od samego początku wyglądał jakby grał z karę. Harry Kane był całkowicie pozbawiony pomocy. Tylko raz otrzymał piłkę w polu karnym. W 78 minucie. Postawa gospodarzy w pierwszej połowie pozostawiała wiele do życzenia. Tottenham nie przegrywał tylko dlatego, że Richarlison nie zauważył lub nie chciał zauważyć Dominica Calverta – Lewina, który miał przed sobą praktycznie pustą bramkę. Całą sytuację, szczęśliwie nie zakończoną golem dla Evertonu sprokurował Ben Davies niedokładnie zagrywając piłkę wzdłuż boiska.

W pierwszej połowie okazje na gole mieli Dele i Doherty, jednak za każdym razem na wysokości zadania stawał Jordan Pickford.

W przerwie Mourinho zdecydował się na zmianę w ustawieniu. Dele Alli opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Moussa Sissoko. Tym samym zespół zaczął grać w systemie 4-4-2.

Zmiana ustawienia niewiele dała. W 55 minucie świetną centrę Lucasa Digne’a na gola zamienił Calvert – Lewin. Anglik wyskoczył w asyście obu stoperów Tottenhamu i mocnym strzałem pokonał Hugo Llorisa.

Reakcją na stratę gola była zmiana Harrego Winksa na Stevena Bergwijna, czyli kolejna zmiana ustawienia w zespole i powrót do wyjściowego 4-2-3-1. Na niewiele się to zdało Tottenham był jeszcze bardziej bezradny niż w pierwszej części meczu, gdy potrafił stworzyć sobie tzn. big chances. Po stracie gola Everton zamroził mecz. Bezradne ataki rozbijały się o szczelną defensywę piłkarzy Ancelottiego.

W 76 minucie na boisku pojawił się Tanguy Ndombele, mając za zadanie grać prostopadłe piłki. Piłkarz zastąpił na boisku Matta Doherty’ego, którego pozycję na boisku zajął Moussa Sissoko. Była to trzecia pozycja na boisku w ciągu 45 minut na jakiej radzić musiał sobie Francuz. Ndombele nie wniósł jednak nic nadzwyczajnego i mecz zakończył się wynikiem 0:1.

Po meczu Mou narzekał, na podejście piłkarzy. Zwrócił szczególną uwagę na bierną postawę w momencie pressingu, którego nie było. Słaba postawa graczy środka pola była główną przyczyną porażki. O ile Hojbjerg biegał i starał się wygrywać piłki w środku pola, o tyle jego wysiłki niwelowała gra na alibi Winksa.

Oglądając spotkanie z Evertonem odnosiłem wrażenie, że piłkarze Totenhamu są zmęczeni. Czy jest to możliwe na początku sezonu?

Być może słaba postawa wynikała z klasy rywala, nie ma co wyciągać daleko idących wniosków, jednak w niedzielne popołudnie Spurs nie pokazali choć odrobiny dobrej gry. Piłkarsko byli dużo gorsi.

Następny mecz czeka nas w Lidze Europy, zmierzymy się na wyjeździe z Lokomotivem Plodiv w czwartek, zaś za tydzień w niedziele gramy z Southampton również w delegacji. Święci przegrali swój pierwszy z Crystal Palace 0:1, więc niedzielne spotkanie będzie okazją na pierwsze punkty dla obydwu drużyn.

Come on you Spurs!

Źródło: własne

4 komentarze ODŚWIEŻ

rafcio
15 września 2020, 12:48
Liczba komentarzy: 39
Czy ktoś z was jest w stanie powiedzieć z kim my jesteśmy w stanie wygrać na chwilę obecną w lidzie? Chodzi mi o pewniaka. Bo ja nie. Doszliśmy do momentu, w którym zespół jest jedną wielką niewiadomą. Nie widać aby było na coś wielkiego nas stać. Jose jest już rok w klubie a progresu jak nie było, tak nie ma. Można by powiedzieć,że to początek sezonu, owszem ale biorąc wszystkie czynniki pod uwagę ta przerwa nie była długa. Wygląda to tak,że nikt nie wie co ma grać. Jose w pomeczowym wywiadzie mówi,że nie było pressingu. Czy to znaczy,że zawodnicy nie potrafią pressować , nie wiedzą jak, nie mają sił na to. Ja pokochałem ten klub za styl gry, za wolę walki, za kibiców. Rzygać się chce oglądając nasze mecze, człowiek jest zniechęcony już po 20 min. I póki Jose jest trenerem tak to będzie wyglądać, jak nie gorzej. Ja takiego futbolu oglądać nie będę.
0
Eidur
14 września 2020, 21:35
Liczba komentarzy: 512
Mi Tottenham Mourinho przypomina Tottenham AVB. Pod kilkoma względami. Z tym, że Mou dostał podobno konkretną pensję, wobec czego szybko się z nim nie rozstaniemy(bo się nie opłaca), chyba że Levy coś ukręcił w umowie. Albo Mou spuści zespół na 10 miejsce. Chociaż tacy piłkarze grając bez trenera byliby chyba w stanie to osiągnąć.
1
Damian88
14 września 2020, 20:10
Liczba komentarzy: 385
W glebi serca chce ufac w ten drugi sezon Mourinho, ale wczorajszy mecz nie dawal mi spokoju i rozebralem sobie na czesci pierwsze co wydarzylo sie po stracie bramki od strony taktycznej. Odpuszczam sobie przejscia na rozne formacje, bo to zupelnie nie ma wiekszego sensu w przypadku uposledzen czesci zawodnikow (ani z Lucasa nie zrobimy 9, ani z Sona rozgrywajacego). Skupilem sie na samych zmianach.

1 zmiana Sissoko za Alliego (zawodnik bardziej defensywny)
2 zmiana Bergwijn za Winksa (zawodnik ultra ofensywny)

Na ten moment bylismy w okolicy 60 minuty. Z przodu biega czterech ultra ofensywnych zawodnikow: Son, Lucas, Bergwijn, Kane. A kto mial im kreowac gre, dogrywac prostopadle pilki? Otoz Hojbjerg, Sissoko...i to by bylo na tyle. Obroncow nie licze. Czy tylko dla mnie ta sytuacja wyglada absurdalnie?
Wejscia Ndombele nie licze, bo to on powinien wejsc w pierwszej kolejnosci i to niekoniecznie za Alliego. Po drugie nawet jak wszedl, to jeden kreatywny zawodnik na 4 napadziorow i 5 zawodnikow defensywnych to jednak za malo. Tak nikt nie gra. Czy aby jednak Mou nie spartolil tych 30 minut blednymi decyzjami?
0
domenico_1882
14 września 2020, 21:14
Liczba komentarzy: 6
wydaje się że Mourinho nie miał pomysłu całkiem na ten mecz, te zmiany w ustawieniu są tylko potwierdzeniem braku konsekwencji i planu na mecz. to prawda, brakuje porządnego spoiwa między graczami ataku i obrony, na papierze ndobele wydaje się idelany łącznikiem, ale wiemy jak jest
0

tabela ligowa

Drużyna M Z R P PKT
1. AFC Bournemouth 0 0 0 0 0
2. Arsenal FC 0 0 0 0 0
3. Aston Villa F.C. 0 0 0 0 0
4. Brighton & Hove Albion F.C. 0 0 0 0 0
5. Burnley FC 0 0 0 0 0
6. Chelsea FC 0 0 0 0 0
7. Crystal Palace 0 0 0 0 0
pokaż całą tabelę

ankieta

Na którym miejscu w tabeli drużyna Tottenhamu zakończy rozgrywki Premier League w sezonie 2020/2021?
1 0%
2-3 40%
4-6 20%
7-10 30%
11-20 10%
10 oddanych głosów
archiwum ankiet
Użytkownicy online: Gości online: 11 Zarejestrowanych użytkowników: 4915 Ostatnio zarejestrowany: dr9im

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się