Z jednej strony – Ange Postecoglou jako pierwszy od niemal dwóch dekad wprowadza Tottenham na podium i dostarcza długo wyczekiwane trofeum. Z drugiej – jego dni w północnym Londynie mogą być policzone. Kibice Spurs nie powinni wstrzymywać oddechu w oczekiwaniu na decyzję, bo ta wcale nie musi być szybka… ani po ich myśli.
Trofeum to za mało? Levy nadal się waha
Jak donoszą brytyjskie media, w tym The Mirror, Daniel Levy nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie przyszłości Australijczyka. Mimo triumfu w Lidze Europy, szef Tottenhamu wciąż analizuje wszystkie opcje. Na stole wciąż leży scenariusz, w którym klub wchodzi w nowy sezon z nowym szkoleniowcem.
Wewnętrzne przekonanie w klubie – jak informują źródła z Hotspur Way – jest takie, że najbardziej prawdopodobne jest odejście Postecoglou. Sam trener ma świadomość, że potrzebny byłby „ogromny zwrot”, by dostał jeszcze jeden sezon. I nie chodzi tylko o trofea, ale o styl gry i wyniki w lidze, które pozostawiały sporo do życzenia.
Szatnia za Ange’em, ale to może nie wystarczyć
Najmocniejszym atutem Postecoglou w tej chwili jest lojalność i wsparcie drużyny. Zawodnicy otwarcie wyrażają poparcie dla trenera, który – mimo wszystkich wzlotów i upadków – zjednoczył zespół i wniósł świeżą energię do szatni. Ale w świecie, gdzie liczą się liczby i tabelki, to może nie wystarczyć.
Spurs obawiają się, że jeśli początek sezonu 2025/26 okaże się rozczarowujący, będą w trudnej sytuacji. Dlatego coraz głośniej mówi się o tym, że klub chce najpierw zapewnić sobie następcę, zanim wręczy Australijczykowi wypowiedzenie. Tu z kolei w grę mogą wejść kontakty Fabio Paraticiego, który wciąż odgrywa ważną rolę doradczą.
Postecoglou walczy z czasem i niepewnością
59-letni szkoleniowiec nie ukrywa, że chciałby kontynuować swoją misję i zapewnia, że ma plan na regularną walkę o trofea. Po finale mówił wprost: „To dopiero początek”. Ale piłka – jak sam przyznał – jest teraz po stronie zarządu.
Emocje kontra chłodna kalkulacja
Sytuacja wokół Postecoglou to doskonały przykład piłkarskiego paradoksu: emocje kibiców i drużyny zderzają się z kalkulacją właścicieli. W innym klubie może triumf w Europie byłby gwarancją kolejnej szansy. W Tottenhamie – niekoniecznie.
Decyzja może zapaść dopiero w czerwcu, a do tego czasu kibice muszą uzbroić się w cierpliwość. Czy Postecoglou dostanie szansę zbudować coś trwalszego? A może pożegna się z klubem, który właśnie wprowadził do Ligi Mistrzów?
Jedno jest pewne – to będzie jedno z najbardziej emocjonujących (i kontrowersyjnych) rozstrzygnięć tego lata.
1 komentarz ODŚWIEŻ
Wygral trofeum.
Moim zdaniem dac mu szanse!!!!