Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Mido

24 marca 2010, 08:55, Sebastian Safian
Wielka to postać. Wielka, bo mierząca aż 190 cm. Wzrost jednak nie idzie w parze z formą i umiejętnościami tego zawodnika. Czy zatem Mido, bo o nim mowa, ma szansę stać się w klubie z White Hart Lane jedną z gwiazd, czy też czas Egipcjanina w Tottenhamie definitywnie upłynął?

Mido jest bardzo dobrze wspominany jako młody, nastoletni zawodnik. Już po 4 spotkaniach rozegranych w El-Zamalek (Egipt) wyłowili go scouci belgijskiego Gent. Mido miał wtedy niespełna 18 lat. Przyjechał do Belgii, by podbić serca europejskich kibiców. I udało się. Mido w 22 spotkaniach zdobył 11 bramek i został wybrany Belgian League Young Player of the Year oraz Egyptian Young Footballer of the Year (2001). Świetne występy w Gent zaowocowały również debiut w Reprezentacji Egiptu w spotkaniu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Do dziś Mido rozegrał w kadrze 43 spotkania strzelając 17 bramek. W Belgii nie zagrzał długo miejsca. Kolejnym krokiem w karierze Mido była przeprowadzka do Holandii. Egipcjanin podpisał kontrakt z Ajaxem Amsterdam. W pierwszym sezonie gry w drużynie z Amsterdamu, Mido zaliczył 24 występy, koronując je 12 trafieniami i został wybrany African Young Player of the Year (2002). W następnym sezonie w 16 spotkaniach strzelił 9 bramek. Kariera Egipcjanin toczyła się w zawrotnym tempie. Mido, który wciąż był nastolatkiem doskonale radził sobie z presją, jednak nie radził sobie ze swoim porywczym temperamentem. Ronald Koeman – ówczesny menedżer Ajaxu (obecnie PSV) miał z Mido wiele problemów wychowawczych. Według doniesień Koemana i ówczesnych kolegów Egipcjanina, Mido nie mógł pogodzić się z rolą zmiennika Zlatana Ibrahimovica, niejednokrotnie dochodziło do spięć między tymi zawodnikami. Koeman zdecydował się wyrzucić Mido z drużyny i wypożyczył go do Celty Vigo na 3 miesiące. W Hiszpanii Mido strzelił 4 bramki, jednak hiszpańska drużyna nie zdecydowała się wykupić niesfornego napastnika na stałe. Mido odszedł do Olympique Marsylii za przeszło 4 miliony funtów. Jednak i tu nie znalazł miejsca w pierwszym składzie. Egipcjanin przegrał rywalizację o miejsce w składzie z Didierem Drogbą. Mido w 22 spotkaniach strzelił 7 bramek, udało mu się również wpisać na listę strzelców w spotkaniu Ligi Mistrzów z Partizanem Belgrad, zremisowanym przez francuską drużynę 1-1. Jak się można łatwo domyślić po roku gry we Francji, Mido odszedł, tym razem do AS Romy. Przeprowadzka do stolicy Włoch okazała się bardzo złym posunięciem, już 22-letniego wtedy napastnika. Mido rozegrał w Romie 8 spotkań, nie strzelił żadnej bramki i został wybrany do „10” najgorszych zawodników Serie A sezonu 2004/05. Na pocieszenie dla Mido, pozostaje fakt, iż w gronie „10” najgorszych znalazł się obok takiego gracza jak Christian Vieri. W styczniu 2005 rozpoczął się w karierze Mido nowy rozdział – Tottenham Hotspur. Mido został wypożyczony na 18 miesięcy. Już w debiucie zaliczył 2 trafienia, które dały Spurs zwycięstwo nad Portsmouth 3:1. Mido oczarował wszystkich kibiców swym występem. Niekonwencjonalne zagrania, przebojowość i świetny drybling, a przede wszystkim strzelecki nos – to wszystko zaprezentował w tym spotkaniu. Więcej bramek w tym sezonie nie strzelił, mimo że jeszcze 8-krotnie wychodził na boisko. Jednakże następny sezon przyniósł aż 11 trafień Mido i dał mu 2 miejsce, tuż za Keane’m wśród najlepszych strzelców Tottenhamu. Sezon się skończył, a wraz z nim wypożyczenie Mido do Spurs. Wszystko wskazywało na to, iż Mido zostanie w Romie. Sam Egipcjanin bardzo niechętnie wracał do Włoch, aczkolwiek nie miał wyboru. Jednak w Rzymie Mido robił wszystko, by zniechęcić do swojej osoby trenera oraz kibiców. Raz zdarzyło się, że autokar z piłkarzami Romy odjechał bez Mido, który … poszedł zadzwonić. Lekceważącego podejścia Egipcjanina nie wytrzymał menedżer Romy i postanowił go sprzedać. Od razu zgłosiło się po niego kilka zespołów z Newcastle, Portsmouth i Blackburn na czele. Mido wybrał … Tottenham. Wielu z nas kwestionowało decyzję Jola o zatrudnieniu Egipcjanina. Owszem, trudnego charakteru Egipcjanina jeszcze nie zdążyliśmy poznać, jednak wieczne kontuzje Mido denerwowały każdego kibica Spurs. Po podpisaniu kontraktu z Tottenhamem, Mido strzelił dla nas tylko 3 bramki, w tym 2 w spotkaniu Pucharu Ligi z MK Dons. Pojawiły się głosy kibiców Kogutów, którzy otwarcie mówią, że czas Mido w Tottenhamie się skończył. Czy słusznie?

Wspominałem o trudnym charakterze Mido. W Londynie jak na razie unika sporów, jednakże już w barwach Spurs zaliczył mały incydent reprezentacyjny. Podczas Pucharu Narodów Afryki, trener Egiptu Hassan Shehata zdjął swoją największą gwiazdę z boiska, a ten wściekły prawie pobił swojego selekcjonera i nazwał go „osłem”. Konsekwencją tego było wydalenie Mido ze składu. Mido został zawieszony na 6 miesięcy przez Egipski Związek Piłki Nożnej, mimo późniejszej skruchy piłkarza. To nie jedyny wybryk Mido związany z reprezentacją. Gdy nasz napastnik występował jeszcze w Romie, został powołany do kadry Egiptu, jednak został z niej wycofany z powodu kontuzji. Lecz już 24 godziny później Egipcjanin zagrał w meczu sparingowym AS Romy. Wściekły selekcjoner Egiptu, którym wtedy był Marco Tardelli zapowiedział, że za jego kadencji Mido nigdy w kadrze nie zagra. Słowa dotrzymał, jednakże wkrótce został zwolniony, a jego miejsce zajął Shehata. Ten zaufał niesfornemu zawodnikowi. Jak się później okazało nie słusznie. Co zatem z tego wynika? A to, iż nasz menedżer również zdaje się wyrósł na takiego „osła”. Jol był pewny, że Mido przyłoży się do treningów i swoją formą olśni kibiców. Na razie, Mido nie olśnił w tym sezonie nikogo, często nawet nie zaszczyca swoją obecnością ławki rezerwowych Tottenhamu. Wieczne kontuzje Mido to jest jakieś usprawiedliwienie. Lecz nawet, gdy Egipcjanin jest zdrowy, nie ma z niego żadnego pożytku na boisku. Naszemu bossowi na pewno wstyd się robi, gdy ogląda swojego „gladiatora” na murawie. Mido widocznie zaszkodziło podpisanie stałego kontraktu z naszą drużyną. Gdy był tylko wypożyczony, walczył, wygrywał pojedynki główkowe i co najważniejsze, strzelał bramki. Teraz nie przypominam sobie, żeby wygrywał jakiekolwiek pojedynki z obrońcami. Odważę się nawet na takie stwierdzenie, że z Grzegorza Rasiaka był większy pożytek. Polak przynajmniej wygrywał pojedynki o górne piłki. A Egipcjanin podobnie jak rok temu Polak bardzo flegmatycznie porusza się po boisku z nadzieją, że ktoś obsłuży go dobrym podaniem. Bez skutku.

Ktoś powie: Ale przecież Mido strzela sporo bramek, w zeszłym sezonie 11, w sumie ma już 14 trafień ligowych dla Kogutów. Pozwolę więc sobie teraz przeanalizować bramki Mido dla Tottenhamu. Debiutanckie dwa trafienia: pierwsze głową po dośrodkowaniu ex-koguta Daviesa i strzał do pustej bramki po rajdzie Defoe. W następnym sezonie na dzień dobry strzelił bramkę z Boro. Był to bardzo anemiczny strzał z 20 metrów, jednak Schwarzer przepuścił piłkę pod brzuchem. Inna kuriozalną bramkę Mido strzelił z West Hamem, gdy to przelogował Hislopa strzałem z 16 metrów głową. Poza tym Mido strzelił w 2 lata tylko 3 bramki głową!!! Tak naprawdę jedyna bramka Egipcjanina, która utrwaliła mi się w pamięci to jego uderzenie z półobrotu w meczu z Newcastle. Piłka odbiła się jeszcze od ziemi i wpadła w okienko bramki strzeżonej przez Givena. Reszta bramek Mido nie jest godna opisywania, ponieważ było to wpychanie futbolówki do pustej bramki rywali, bądź strzały, które wpadały do bramki, choć nie powinny. Nie ma u Mido takich przebłysków geniuszu, jak u Defoe, Keane’a, czy kiedyś Kanoute, którzy w pojedynkę potrafili roznieść rywali. Dlatego teraz ja sobie zadam pytanie:Po co nam w drużynie zawodnik, który nie wnosi nic do gry? Aż serce się kraje, gdy popatrze na Darrena Benta, jego szybkość, przebojowość i opanowanie. I właśnie taki Mido blokuje miejsce utalentowanemu snajperowi z Charltonu. Może, jeśli jeszcze jesteście pozytywnie nastawieni do Mido, to przypomnę ostatni nasz mecz z Liverpoolem. Mido wyszedł na sytuację „sam na sam” z Reiną, jednak jego strzał poleciał 30 metrów za wysoko i 20 metrów za daleko, by wejść w światło bramki. Pamiętam jedno z porównań Mido do Króla Midasa, który dotykiem zamieniał wszystko w złoto. Kiedyś i nasz Midos zamieniał swoje strzały na bramki. Teraz naszemu napastnikowi, podobnie jak Królowi Midasowi wyrosły ośle uszy. Tak to już bywa w sporcie, a szczególnie w piłce nożnej – nikt nie chce oglądać nieudolnych zawodników. A już na pewno nie chcemy, by nosili „Koguta” na piersi.

autor: Paweł Cieśliński
Źródło: własne

0 komentarzy ODŚWIEŻ

tabela ligowa

Drużyna M Z R P PKT
1. Liverpool FC 21 20 1 0 61
2. Manchester City 22 15 2 5 47
3. Leicester City 22 14 3 5 45
4. Chelsea FC 22 12 3 7 39
5. Manchester United 22 9 7 6 34
6. Sheffield United F.C. 22 8 8 6 32
7. Wolverhampton FC 22 7 10 5 31
pokaż całą tabelę

ankieta

Na którym miejscu w tabeli drużyna Tottenhamu zakończy rozgrywki Premier League w sezonie 2019/2020?
1 17.24%
2-3 36.21%
4-6 29.31%
7-10 13.79%
11-20 3.45%
58 oddanych głosów
archiwum ankiet
Użytkownicy online: Gości online: 10 Zarejestrowanych użytkowników: 4891 Ostatnio zarejestrowany: Severter

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się