Rozmowy przedstawicieli Harry'ego Kane'a z Bayernem Monachium wkroczyły w decydującą fazę — informuje talkSPORT. Według tych doniesień 33-letni napastnik ma wkrótce podpisać nowy, trzyletni kontrakt, wiążący go z klubem z Bawarii do 2029 roku. Jeśli do tego dojdzie, Kane może zakończyć karierę w Monachium.
To cios dla tych, którzy liczyli na szybki powrót wychowanka Tottenhamu na północ Londynu. Latem pojawiały się informacje, że Spurs uważnie śledzą sytuację Anglika, który wchodził wtedy w ostatni rok obowiązującej umowy. Minęły dwa miesiące nowego sezonu, a nowy kontrakt wciąż nie został podpisany — stąd nadzieje części kibiców.
Pieniądze uzgodnione, spór o zapisy
Jak wynika z doniesień, finansowa strona porozumienia jest właściwie dopięta. Negocjacje dotyczą teraz długości umowy oraz tego, co zrobić z klauzulą dającą Tottenhamowi prawo pierwszeństwa przy ewentualnym powrocie zawodnika do Premier League.
Fabrizio Romano przekazał, że rozmowy między Kane'em, jego bratem Charliem a Bayernem idą bardzo dobrze, a do ustalenia zostały właśnie kwestie klauzul i długości kontraktu. W ubiegłym miesiącu „Bild" informował, że otoczenie napastnika chce, by w nowej umowie znalazła się klauzula odstępnego.
Cień nadziei dla Spurs
I to jest właśnie ten element, który sprawia, że sprawa nie jest zamknięta. Nawet podpis pod trzyletnim kontraktem nie musi oznaczać, że Kane zostanie w Monachium do 2029 roku — wszystko zależy od tego, jak zostaną sformułowane zapisy o odstępnym i o prawie pierwszeństwa Tottenhamu.
W tle pozostaje też rekord Alana Shearera. Kane traci do najlepszego strzelca w historii Premier League 47 goli — a żeby go pobić, musiałby wrócić do Anglii. Wcześniej Bayern chciał sfinalizować sprawę nowej umowy w trakcie przerwy reprezentacyjnej i na to się właśnie zanosi.