Roberto De Zerbi nie uważa okna transferowego Tottenhamu za zamknięte. Włoch przyznał, że chce jeszcze jednego zawodnika — na jedną konkretną pozycję — i że przed wtorkowym wieczornym deadlinem możliwe są również transfery wychodzące.

W czwartkowy wieczór trener zjadł kolację z właścicielami klubu i kluczowymi osobami z zarządu. Tematem była końcówka okna, które — jak sam przyznaje — przebiegło lepiej, niż zakładał, gdy obejmował zespół. To nie zmienia faktu, że De Zerbi widzi jeszcze jedną lukę w kadrze i chce ją domknąć, zanim rynek się zamknie.

Marmoush już w klubie, Gakpo w spekulacjach

W czwartek Tottenham oficjalnie przywitał Omara Marmousha, który przyszedł z Manchesteru City. Egipcjanin ma być w kadrze na sobotni mecz z Newcastle United na Tottenham Hotspur Stadium, choć De Zerbi nie zapowiedział, w jakiej roli — od pierwszej minuty czy z ławki.

Spurs łączono też z Codym Gakpo z Liverpoolu. To wciąż tylko spekulacja i nic nie wskazuje na to, by rozmowy były na zaawansowanym etapie. Jedyne, co potwierdzone, to intencja trenera: jeden ruch, jedna pozycja.

Presja po Brentford

Kontekst tych rozmów jest niewygodny. Tottenham otworzył sezon Premier League przegranym 0:3 spotkaniem na wyjazdzie z Brentfordem — bez punktu, z bilansem bramek minus trzy i siedemnastym miejscem w tabeli po pierwszej kolejce. Wynik po jednym meczu nie mówi jeszcze niczego o sezonie, ale sposób, w jaki zespół oddał to spotkanie, dodał ciężaru każdemu pytaniu o kadrę.

Dlatego temat odejść jest równie istotny jak temat wzmocnień. De Zerbi mówi o nich otwarcie, choć nie wskazuje nazwisk. W tak intensywnym oknie ostatnie godziny często decydują o tym, czy trener dostaje kadrę, jakiej chciał, czy tylko taką, jaka wyszła.

Sobota jako pierwszy test

Zanim jednak zamknie się rynek, Tottenham musi zagrać z Newcastle. Domowe spotkanie w drugiej kolejce to pierwsza okazja, by pokazać, że porażka w Brentford była wypadkiem, a nie diagnozą. Marmoush wchodzi do zespołu w najmniej komfortowym momencie — z marszu, po tygodniu, w którym cała uwaga skupiła się na tym, kogo jeszcze brakuje.

Do wtorkowego wieczoru wszystko zostaje otwarte: jedno wejście, kilka możliwych wyjść i trener, który nie ukrywa, że ma jeszcze jeden punkt na liście.