Tottenham wygrał w sobotni wieczór 2:0 na Stamford Bridge w 8. kolejce Premier League. To dopiero drugie zwycięstwo Spurs w tym miejscu w ostatnich 42 meczach we wszystkich rozgrywkach — poprzednie padło w kwietniu 2018 roku po dublecie Dele Allego i trafieniu Christiana Eriksena z dystansu.
Początek przy wietrze i deszczu był szarpany. W 14. minucie Antonin Kinsky popisał się efektownym paradem po podkręconym strzale Cole'a Palmera z pola karnego. Tuż przed półgodziną gry goście powinni objąć prowadzenie: Maddison wypuścił Andy'ego Robertsona lewą stroną, Szkot po wymianie podań z Telem znalazł niepilnowanego Omara Marmousha, ale ten uderzył zbyt centralnie i Mike Penders obronił.
Maddison zszedł pięć minut po przerwie
Pierwsza połowa należała do Tottenhamu, ale pięć minut po zmianie stron Maddison sam dał znak ławce, że musi zejść. Zastąpił go Conor Gallagher, a Anglik bez słowa poszedł prosto do tunelu. Stan zdrowia pomocnika był jednym z głównych wątków konferencji De Zerbiego.
W 70. minucie zrobiło się nerwowo. Po niecelnym podaniu Gallaghera Micky van de Ven i Fernandes faulowali rywali, próbując zatrzymać kontrę, a następnie Palmer podszedł do siedzącego na murawie Fernandesa i wpadł na niego przy nieaktywnej piłce. Doszło do przepychanek między ławkami — żółte kartki zobaczyli Fernandes, Palmer, Van de Ven, De Zerbi oraz jeden z członków sztabu Chelsea.
Dwa ciosy w ciągu trzech minut
W 77. minucie Fernandes dośrodkował z rzutu rożnego w pole bramkowe, a Penders — grający w miejsce kontuzjowanego golkipera — wybił piłkę za siebie i za linię bramkową. Zegarek sędziego dał sygnał, Chris Kavanagh wskazał na środek boiska.
Trzy minuty później Palmer, już z kartką za szarpaninę z Fernandesem, spóźnił się z interwencją na Gallagherze przy własnym polu karnym. Druga żółta i czerwona kartka zakończyły jego mecz. Wynik ustalił Tel, który ruszył z własnej połowy, minął dwie próby odbioru i uderzył płasko przy lewym słupku. De Zerbi pobiegł wzdłuż linii bocznej w stronę sektora gości i cieszył się razem z kibicami.
Włoch odnosił się na konferencji także do postawy Tela i Fernandesa oraz do oceny całego spotkania. Następny mecz Tottenham rozegra 31 października u siebie z Crystal Palace w 9. kolejce Premier League.