Włoch spotkał się z mediami w Hotspur Way w piątek, przed spotkaniem 2. kolejki Premier League z Newcastle na Tottenham Hotspur Stadium. Pierwszy temat był oczywisty: Omar Marmoush, najnowszy nabytek klubu.
„Świetny transfer dla nas, świetny piłkarz, kolejny świetny piłkarz" — powiedział De Zerbi. Trener podkreślił, że drużyna potrzebowała zawodników zdolnych zdobywać bramki i jednocześnie dobrze grać przy piłce, a Marmoush daje mu dodatkowe rozwiązania w ataku.
Marmoush jako dziewiątka, ale nie tylko
Zapytany o optymalną pozycję Egipcjanina, De Zerbi wskazał grę na środku ataku, zaznaczając jednak, że może on wypełniać różne role. „Rozumie futbol jak trener" — stwierdził, dodając, że Marmoush to inny typ dziesiątki niż Gallagher czy Maddison, bardziej napastnik.
Szkoleniowiec przyznał też, że potrzebuje czasu na znalezienie równowagi w wyjściowej jedenastce — nie w sensie nazwisk, lecz połączeń między charakterystykami zawodników.
„Okno jest szalone"
De Zerbi kilkukrotnie wracał do określenia „szalony rynek transferowy". Uznał Savio i Marmousha za dwie największe bomby tego lata, ale nie wykluczył kolejnych ruchów w obie strony do wtorku. Wskazał też, że klub sprowadził zarówno młodych piłkarzy — Mateusa Fernandesa i Savio — jak i doświadczenie: Sandro Tonalego, Andrew Robertsona, Marcosa Senesiego i Jana Paula van Hecke.
„Rynek przerósł moje oczekiwania z początku okna" — ocenił Włoch, dodając, że po kolacji z właścicielem, Vinaiem, Johanem i Enrikiem wszyscy w klubie są zgodni co do jednego brakującego jeszcze wzmocnienia na konkretnej pozycji.
Trener był też jednoznaczny wobec zawodników, którzy chcą odejść, ale nie znaleźli ofert. Zapewnił, że traktuje ich z szacunkiem, lecz oczekuje spokoju w szatni — zasady zostały ustalone na początku i to nie jest jego problem.
Kadra na mecz
De Zerbi zapowiedział, że Van de Ven i Porro są gotowi, Marmoush jest dostępny i może nawet zacząć spotkanie, podobnie jak Savio. Kudus prawdopodobnie zacznie na ławce. Robertson jest w podobnej sytuacji co Udogie, który rozegrał zaplanowane 60 minut w meczu z Charltonem — to według trenera dobra wiadomość.
Znakiem zapytania pozostaje James Maddison, który w Brentford poczuł ból w lewym barku. „Nie ma dużego problemu", ale jego występ nie jest pewny. Zdaniem De Zerbiego Anglik potrzebuje trzech–czterech tygodni konsekwentnej pracy, by wrócić do pełni.
Po 0:3 w Brentford
Włoch nie szukał wymówek po porażce 0:3 na inaugurację. Przyznał, że zespół nie jest jeszcze gotowy fizycznie ani stylistycznie, ale ma wystarczającą jakość, by wygrać sobotni mecz i zagrać znacznie lepiej niż w Brentford.
O rywalu mówił z szacunkiem: Newcastle sprzedało wielu dobrych zawodników, ale sprowadziło kolejnych — to młoda, szybka drużyna. „W Premier League nie ma łatwych meczów" — podsumował.
Komentarze: 0
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Nie ma jeszcze komentarzy. Napisz pierwszy.