Tottenham zremisował w sobotę z Evertonem 0:0 i wciąż nie zdobył gola w czwartej kolejce Premier League. We wtorek 15 września drużyna De Zerbiego zagra na Anfield z Liverpoolem w Pucharze Ligi, a Włoch już zapowiedział, że na ten mecz wyjdzie inna jedenastka.

Zapytany o to, jak daleko jego zespół jest od optymalnej formy fizycznej, szkoleniowiec odpowiedział wprost: „Nie wiem. Teraz gramy we wtorek w Liverpoolu i zagramy wszystkimi innymi zawodnikami, ale to będzie dla nas bardzo ważny mecz”.

Bentancur, Tonali i lista zaległości

De Zerbi wyliczył, kto w jego drużynie ma za sobą przerwaną lub skróconą pracę przedsezonową. Rodrigo Bentancur dołączył późno po mistrzostwach świata, a mimo to trener nazwał go kluczowym piłkarzem — nie chciał go zmieniać w meczu z Evertonem, ale uznał, że Urugwajczykowi skończyła się energia.

Sandro Tonali według Włocha zagrał lepiej w drugiej połowie. Andrew Robertson i Jan Paul van Hecke pracowali z zespołem od początku okresu przygotowawczego, natomiast Mickey van de Ven, Dominic Solanke i James Maddison nabawili się urazów w Australii. Savio i Marmoush dołączyli dziesięć dni temu, a Mateus Fernandes po kontuzji stracił dwa tygodnie treningów — i, jak zaznaczył De Zerbi, powrót do pełni sił nie następuje tak szybko.

Wyjazd, który może zdjąć presję

Przed sobotnim spotkaniem wiele mówiło się o braku bramek Tottenhamu, a oczekiwania wobec drużyny grającej u siebie z Evertonem były wysokie. Spurs dominowali przez pierwsze pół godziny, ale nie wypracowali klarownych sytuacji, a gdy gol nie przyszedł, widać było spadek pewności siebie.

Wyjazd na Anfield ma tę zaletę, że role są odwrócone. Gospodarze będą faworytem i będą się otwierać, co teoretycznie zostawia miejsce za linią obrony — a piłkarze Tottenhamu wychodzą na to spotkanie bez ciężaru obowiązku wygranej. Czy przy mocno zmienionym składzie uda się to wykorzystać, przekonamy się we wtorek o 19:00.