Tottenham porozumiał się z Manchesterem City w sprawie transferu Savinho. Kwota, na jaką zgodziły się oba kluby, to 75 milionów funtów. To jedna z największych transakcji tego okna z udziałem naszego klubu i pozycja, o którą kibice dopominali się od dłuższego czasu.
Kulisy rozstania z Manchesterem City opisał Enzo Maresca. Szkoleniowiec Obywateli powiedział wprost, że skrzydłowy sygnalizował chęć zmiany otoczenia praktycznie od startu przygotowań do sezonu. W takiej sytuacji negocjacje przestają być kwestią przekonywania piłkarza, a stają się wyłącznie kwestią ceny między klubami.
Skrzydło, którego brakowało
Savinho to zawodnik lubiący grę jeden na jeden i schodzenie do środka z prawej strony. W Manchesterze City przez ostatnie sezony funkcjonował głównie jako opcja z ławki i rotacyjna alternatywa, choć minut zebrał sporo. W Tottenhamie ma dostać coś, czego u Marceski nie miał — pewne miejsce w wyjściowej jedenastce i rolę zawodnika, wokół którego buduje się atak.
Z perspektywy skautingu to typ transferu, który klub deklarował od dawna: młody, wyceniany wysoko, sprowadzony z bezpośredniego rywala z czołówki Premier League. 75 milionów funtów to jednak cena, która ustawia oczekiwania. Przy takiej kwocie nikt nie będzie czekał pół roku na aklimatyzację.
Wzmocnienie przychodzi w idealnym momencie
Kontekst sportowy jest bezlitosny. Tottenham zaczął sezon 2026/2027 od wyjazdowej porażki z Brentfordem 0:3 w pierwszej kolejce Premier League. Po jednym spotkaniu zajmujemy 18. miejsce w tabeli z zerowym dorobkiem punktowym i bilansem bramkowym minus trzy.
W Londynie nikt nie robi tabeli po jednej kolejce, ale sposób, w jaki drużyna przegrała na Gtech Community Stadium, pokazał braki w kreowaniu sytuacji z boków. Zespół nie potrafił rozmontować niskiego bloku rywala i skończył mecz bez bramki. Savinho został kupiony dokładnie po to, by takich wieczorów było mniej.
Newcastle w sobotę
Najbliższa okazja do odrobienia strat to 29 sierpnia o 18:30, kiedy na własnym stadionie podejmiemy Newcastle United. Nie wiadomo jeszcze, czy Brazylijczyk zdąży z formalnościami i czy sztab zdecyduje się rzucić go od razu w ogień — po transferze o takiej wartości pokusa będzie duża.
Dla Manchesteru City to z kolei sygnał, że kadra na skrzydłach zostanie przebudowana. Maresca nie ukrywał, że decyzja piłkarza była jednoznaczna od początku lata, a klub nie zamierzał zatrzymywać kogoś, kto chciał odejść. Ostatecznie skorzystaliśmy na tym my — pytanie tylko, jak szybko przełoży się to na punkty.
Komentarze: 0
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Nie ma jeszcze komentarzy. Napisz pierwszy.