Były trener Tottenhamu Andre Villas-Boas w rozmowie w podcaście „The Obi One" wrócił do lata 2013 roku i transferu Gareth Bale'a do Realu Madryt. Portugalczyk przyznał, że Manchester United odezwał się w ostatniej chwili, ale Walijczyk miał już wtedy w głowie tylko jeden kierunek.
„Płacili 120, a Gareth nie chciał iść; chciał trafić do Realu Madryt" — powiedział Villas-Boas, wspominając moment, w którym Daniel Levy przyszedł do jego gabinetu z informacją o ofercie z Old Trafford. Dla samego trenera, jak twierdzi, kierunek transferu był obojętny — drużyna przebywała wtedy na zgrupowaniu w Hongkongu.
Dwa słowa na kartce
Kluczowa scena rozegrała się po meczu kończącym azjatyckie tournée. Villas-Boas wszedł do pomieszczenia fizjoterapeutów, podszedł do leżanki Bale'a, wyjął długopis i napisał dwie nazwy: „Real Madryt" i „Manchester United". Walijczyk wskazał jedną z nich.
„Wybrał mądrze" — ocenił po latach Portugalczyk. Dodał, że David Moyes, który przebudowywał wtedy United po odejściu Alexa Fergusona, również bardzo chciał ściągnąć Bale'a, a obie opcje były dla zawodnika dobre. Real naciskał jednak mocno, a sam piłkarz — jak ujął to Villas-Boas — pilnował, by transfer doszedł do skutku.
Jak wyglądał Bale przed wyjazdem
Walijczyk opuszczał Londyn po sezonie 2012/13, w którym zdobył 26 goli. W Tottenhamie zebrał komplet indywidualnych wyróżnień: nagrodę PFA dla piłkarza roku w 2011 i 2013, w tym samym 2013 roku dołożył nagrodę PFA dla młodego piłkarza roku oraz wyróżnienie Football Writers' Association, a w latach 2010-2013 trzykrotnie z rzędu trafiał do jedenastki sezonu PFA.
W Madrycie wygrał 19 trofeów, w tym pięć razy Ligę Mistrzów, co czyni go jednym z najbardziej utytułowanych Walijczyków w historii. Rok wcześniej tą samą drogą poszedł Luka Modrić, który później sięgnął po Złotą Piłkę.
Tottenham wciąż szuka następcy
Bale wrócił na Tottenham Hotspur Stadium za kadencji Jose Mourinho i w kilku meczach przypomniał, na co go stać, ale jego najlepsze lata były już wtedy za nim. Od tamtej pory klub nie znalazł piłkarza zdolnego rozstrzygać spotkania w pojedynkę tak, jak robił to Walijczyk w pierwszym okresie w północnym Londynie.
Na brak zawodników tego pokroju — obok Bale'a wymieniając także Harry'ego Kane'a i Heung-min Sona — zwracał niedawno uwagę Steven Gerrard, wskazując to jako jedną z przyczyn obecnych problemów Spurs.