„Okazuje się, że wyjazd do Stoke wcale nie był taki zły" — skomentował Andros Townsend po tym, jak na rozgrzewce przed meczem Pattani z PT Prachuap w Thai League 1 niekontrolowany walec do ubijania murawy przygniótł mu nogę. Anglik leżał na plecach, patrząc w niebo, a jego kariera zatoczyła koło tak dalekie od White Hart Lane, jak to tylko możliwe.
Ostatnie miesiące w Tottenhamie
Ostatniego gola dla Spurs Townsend strzelił w meczu ze Swansea (3:1) — po wybiciu rogu przez Nabila Bentaleba popędził skrzydłem, wszedł w pole karne, ściął do środka i uderzył technicznie obok Łukasza Fabiańskiego. Siedem miesięcy później zszedł z boiska w spotkaniu Ligi Europy z Anderlechtem, zmieniony przez Josha Onomaha. Spurs przegrali 1:2, a dla skrzydłowego był to ostatni z 93 występów w klubie, w których zdobył 11 bramek.
Do marginalizacji doszła awantura z Nathanem Gardinerem, trenerem przygotowania fizycznego, przy linii bocznej. Przeprosiny zamknęły sprawę formalnie, ale Townsend nie zagrał już ani minuty. W styczniu przeszedł do Newcastle United za 12 mln funtów — po drodze przez akademię i dziewięć wypożyczeń, z reprezentacją Anglii włącznie.
Gol sezonu i zerwane więzadła
W Newcastle zabawił krótko — po spadku klubu w sezonie 2015/2016 Crystal Palace uruchomiło klauzulę odstępnego wynoszącą 13 mln funtów. Przez pięć lat na Selhurst Park uzbierał 185 występów i 16 goli, w tym woleja na Etihad przeciwko Manchesterowi City, nominowanego do nagrody Puskasa i wybranego golem sezonu.
Potem był Everton i katastrofa: w marcowym meczu Pucharu Anglii z Palace (0:4) zszedł z urazem, którym okazało się zerwanie więzadła krzyżowego. Stracił półtora roku, a gdy kontrakt wygasł, został bez klubu.
Burnley, Luton i turecki chaos
Po udanych testach uzgodnił warunki z Burnley — oglądał domy, szkoły dla dzieci, rozmawiał o numerze na koszulce. Klub wycofał się z umowy, nie chcąc blokować rozwoju młodszych zawodników. „To wywróciło mój świat" — przyznał. Odrzuciło go, jak sam mówił, mnóstwo klubów w kraju i za granicą, aż zgłosiło się Luton Town, oddalone o 25 minut od jego domu. Zagrał solidnie, a pierwszego gola strzelił w wygranym 1:0 meczu z Newcastle, ale Hatters spadli do Championship.
Na trzy dni przed startem nowego sezonu dostał 24 godziny na decyzję w sprawie Antalyasporu. Podpisał kontrakt, po czym okazało się, że klub objął zakaz rejestracji — nie mógł grać ani nawet zostać oficjalnie przedstawiony. Transfer sfinalizowano dopiero we wrześniu. Po 23 występach i dwóch golach, latem 2025 roku rozwiązał umowę; wcześniej przez kilka miesięcy nie dostawał wypłaty.
Tropiki zamiast Premier League
Agentowi powiedział, że chce trafić „gdzieś ładnie, ciekawie i tropikalnie". Szesnastym klubem w karierze zostało Kanchanaburi Power FC, gdzie po jednym z meczów musiał wytrzeć się skarpetą, bo w prysznicach zabrakło ręczników. Rozegrał wszystkie ligowe spotkania, 25 w wyjściowym składzie, z trzema golami i sześcioma asystami, ale nie uchronił beniaminka przed spadkiem. Zamiast wracać do Europy, przeniósł się do PT Prachuap i został w tajskiej ekstraklasie.