18 lutego 2014, 15:32
Jeśli więc Levy, jak twierdzą nasi ex managerowie i Comolli, ma solidny (czy też decydujący) głos w sprowadzaniu różnej maści zawodników, to sam w sobie jest tym dyrektorem sportowym.
Dwóch takich, to przynajmniej o jednego za dużo