Spursmania.org

Forum · Premier League

Nadzieje Spurs na top 4

16 wpisów · 2222 odsłony

iZgone

24 stycznia 2016, 16:30

Hej, sorki za ścianę tekstu :D
Coraz więcej głosów się pojawia, że zdobędziemy top4, niektórzy nawet pod wpływem impulsu po zwycięstwie nad CP zaczęli mówić o szansie na tytuł (kilka komentarzy pod artykułami o meczu).
Zadałem sobie pytanie, aby uniknąć nauki, czy jest w tym odrobina prawdy? W końcu Spurs zawsze łapią zadyszkę na koniec sezonu. No i drużyny Pocha w wiosennej rundzie też jakby siadały.
No właśnie, czy aby na pewno? Sam długo tak mówiłem patrząc na grę, ale wyniki mówią coś innego.
Spurs w zeszłym sezonie do 19 kolejki zdobyli 31 punktów. W kolejnych 19 meczach natomiast zdobyli... 33 punkty. Coś więc tu nie pykło. Nie szło nam, a zdobyliśmy więcej punktów, niż jesienią. Tak naprawdę, to po prostu drużyny TOP4 zaczęły mniej punktów gubić, stąd to wrażenie.
Zeszły sezon jednak był w zeszłym sezonie (DUH), więc punktów tam nie ma co szukać.
W tym sezonie po 19 kolejkach mieliśmy 4 punkty więcej, a po 23 kolejkach ledwo 2 punkty więcej. Niektórzy twierdzą zatem, że Koguty grają jedynie odrobinę lepiej. Jednak jeśli spojrzeć na statystykę strzelonych i straconych bramek, wszystkim nam rosną serca.
To jednak nie jedyne statystyki, które sugerują, że szanse są większe, niż w zeszłym sezonie.
Możemy na przykład spojrzeć na statystykę "ile razy zawodnicy kopnęli się w czoło" - tutaj prym wiedzie Man United van Gaala, mało kto może ich tutaj doścignąć. Przy odrobinie szczęścia Holender nie zostanie zwolniony i koncertowo wykluczy United z walki o TOP 4, może nawet TOP 5.
Spurs oddali najwięcej strzałów na bramkę spośród wszystkich zespołów i mają największy % celnych strzałów. To daje jeszcze większe nadzieje na zwiększenie dorobku bramkowego.
Liverpool tymczasem zaczyna powoli myśleć o tym, że są wielkim klubem, ale nadal czegoś tam brakuje. Może Klopp potrzebuje więcej czasu i paru transferów, jednak okienko wkrótce się zamknie i prawdopodobnie do przyszłego sezonu także nie będą zespołem, który będzie poważnym kandydatem do TOP4 (jak ktoś traci 4 bramki w meczu z Norwich, to pomimo mojej całej sympatii do Kloppa, remis tutaj mogliby wziąć z pocałowaniem ręki. Na ich szczęście defensywa Norwich weszła na zupełnie nowy poziom)
Chelsea także jest wykluczona z walki o TOP4, chyba, że z nieba zstąpi archanioł Gabriel, założy koszulkę Chelsea i The Blues zaczną wygrywać wszystko jak leci. A może stanie się cud i zawodnicy Chelsea zaczną grać porządnie.
Możnaby więc uznać, że w tym roku poważnych kandytatów do TOP4 jest... Trzech. Ale są jeszcze Lisy. Ranieri zdaje się zabrał kilku graczy Chelsea, zahipnotyzował ich i kazał grać w koszulkach the Foxs, natomiast w ich miejsce podstawił sobowtórów z drużyny rezerw Leicester.

Wracając do kluczowej sprawy tego posta - czy Spurs mają szanse na top 4 - jeśli, tak, jak w zeszłym sezonie, zdobędziemy więcej punktów niż w rundzie jesiennej - jak najbardziej. Nie tylko dlatego, że idzie nam dobrze, ale przede wszystkim dlatego, że na tę chwilę dlatego, że nie ma zespołu, który chciałby dołączyć się do walki o TOP 4. Kluczowa rzecz podnoszona na tym forum - brak rezerwowego napastnika - coraz bardziej zastanawiam się, czy rzeczywiście brakuje nam napastnika na ławce. Jeśli spojrzymy na historię kontuzji Kane'a zauważymy, że takiej nie ma (tzn. miał dwie kontuzje, raz grając dla Kanarków, raz dla naszych rezerw) (odpukać, najlepiej w puste).
Na szpicy jednak w meczu z Leicester zagrał Son i wyglądał tam bardzo solidnie. Także Lamela podobno może grać jako napastnik. Można więc powiedzieć, że mamy 'polisę ubezpieczeniową'.




Co więcej, według Squawka Tottenham ma drugą najlepszą defensywę w... Europie! Gorszą tylko od defensywy Atletico. Jeśli chodzi o ofensywę, Spurs zajmują 5 miejsce w 5 najlepszych europejskich ligach (w lidze angielskiej lepsi od nas są jedynie zawodnicy Manchesteru City, którzy ustrzelili nam bramkę. Potem stracili potem cztery).
Statystyki ze Squawka tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że TOP 4 musimy wywalczyć w tym sezonie. Nie tylko dlatego, że najpoważniejsi rywale wolą kopać się po łydkach, ale też dlatego, że mamy najsolidniejszy zespół od bardzo dawna!

Wduwek

24 stycznia 2016, 17:00

iZgone napisał(a):
Możemy na przykład spojrzeć na statystykę "ile razy zawodnicy kopnęli się w czoło" - tutaj prym wiedzie Man United van Gaala, mało kto może ich tutaj doścignąć. Przy odrobinie szczęścia Holender nie zostanie zwolniony i koncertowo wykluczy United z walki o TOP 4, może nawet TOP 5

Trochę offtop ale a propos United i statystyki: ostatnie 11 wyników Manchesteru United na Old Trafford po pierwszej połowie:
0-0
0-0
0-0
0-0
0-0
0-0
0-1
0-0
0-0
0-0
0-0
:D

Damian88

24 stycznia 2016, 17:13

Przede wszystkim nie ma co porównywać dorobków punktowych w poszczególnych sezonach na podobnym etapie rozgrywek. Nawet ślepy zauważyłby, że w tym sezonie liga angielska jest wyrównana jak nigdy wcześniej i każdy może wygrać z każdym. W pierwszym sezonie AVB było o wiele mniej takich niespodzianek. Właściwie każda porażka drużyny top6 z drużyną z dołu tabeli była zaskoczeniem. Obecnie nikogo takie wyniki nie dziwią. Nawet na przykładzie naszego Tottenhamu widać, że w każdy mecz chłopacy muszą włożyć 100% zaangażowania, bo w przeciwnym wypadku nie ma mowy o łatwym spacerku z ogórami.

Wiosenna zadyszka? Owszem, dewiza Tottenhamu jak i drużyn trenowanych przez Pochettino. Niemniej uważam, że w tym sezonie nam to nie grozi. Dlaczego? Bo w odróżnieniu od drużyn, które Pochettino wcześniej trenował i Tottenhamu z poprzednich lat, w końcu mamy szeroką kadrę. Praktycznie na każdą pozycję mamy dwóch równorzędnych zawodników. Pochettino od dobrych kilku kolejek rotuje składem, z dobrym rezultatem. To, że wczoraj okazję otrzymał Son, sadzając tym samym na ławce takich zawodników jak Chadli, Lamela najdobitniej świadczy o naszej sile. Każdy zawodnik musi się starać, inaczej usiądzie na ławce. Pokusiłbym się wręcz o stwierdzenie, że na dziś dzień w PL to u nas toczy się największa rywalizacja o miejsce w składzie.

Cele na ten sezon? Liczę na miejsce w TOP3.

W kwestii napastnika jestem zdania, że jeżeli nie damy rady wyciągnąć zawodnika o profilu pasującym do filozofii Pocha, powinniśmy dać sobie spokój. W ostateczności Son może zastąpić Kejna na szpicy.

gld1337

24 stycznia 2016, 17:52

Jak nie w tym sezonie to kiedy? TOP4 musi być nasze. Nie wiem kiedy czołówka BPL była tak słaba.

ps. tak nawiasem mówiąc, po obejrzeniu meczu Arsenal - CFC mam wrażenie, że Arsenal to wciąż nie jest drużyna na mistrza.

iZgone

24 stycznia 2016, 18:01

gld1337 napisał(a):
Jak nie w tym sezonie to kiedy? TOP4 musi być nasze. Nie wiem kiedy czołówka BPL była tak słaba.

ps. tak nawiasem mówiąc, po obejrzeniu meczu Arsenal - CFC mam wrażenie, że Arsenal to wciąż nie jest drużyna na mistrza


Absolutnie nie. W tym sezonie nie ma drużyny, która zasługiwałaby na mistrzostwo, niestety. W lidze jedyne dwie solidne ekipy to City i Tottenham, zaraz za tymi dwoma jest Arsenal i Leicester.

Musi być top4, wydaje się to być planem minimum.

smackey

24 stycznia 2016, 18:21

teraz nie wiem czy kibicować city żeby wygrywli mecze aby arsenal nie zdobył mistrza czy może samych porażek bo idziemy jak najwyżej :)

Damian88

24 stycznia 2016, 18:33

Oczywiście, że porażek. Każdej drużynie która jest nad nami należy życzyć przegranych. W końcu to szansa na awans w tabeli. I choć trochę na wyrost, to gdzieś tam po cichu liczę na mistrzostwo. Żadna z drużyn nad nami mnie nie przekonuje. Arsenal wcale nie jest od nas lepszy, City ciuła punkty z ogórami, ale jak przychodzą mecze z większymi markami, to sobie nie radzą. Leicester po prostu farci, oni nawet nie potrafią zdominować drużyn pokroju AV, że już nie wspomnę o naszych porażkach z nimi, gdzie moim skromnym zdaniem byliśmy drużyną dominującą. I oczywiście należy trzymać kciuki, aby United nie zwolniło LvG.

Liczę na to, że w decydującym etapie sezonu o naszym być w top4 zadecyduje silna ławka rezerwowych. Mamy naprawdę kim rotować w składzie.

MatMar

24 stycznia 2016, 19:20

Martwi mnie jedynie to, że nie mamy w kadrze zawodnika pokroju Sancheza, Ozila, Aguero czy nawet Rooneya, czyli gwiazdy, która w pojedynkę pociągnęłaby drużynę za uszy w razie jakiegoś przestoju czy kryzysu. Bo ani Kane, ani Eriksen, ani Dembele takimi piłkarzami chyba (jeszcze) nie są.

Generalnie obstawiam, że mistrzem będzie Arsenal, a my powalczymy o trzecie miejsce.

Malothein

24 stycznia 2016, 20:02

Przyjmując teoretycznie, że poszczególne drużyny z czuba tabeli zaczęłyby zdobywać punkty z częstotliwością ok. 2,105 pkt/mecz (iloraz 80 pkt, które dawały 4 miejsce 2 sezony temu i 38 spotkań) miejsce w top 4 powinno zagwarantować 70 punktów - czyli tyle co rok temu - i to zakładając, że Lisy utrzymają swoją średnią pkt/mecz z tego sezonu.

Chelsea, nawet pomimo dzisiejszego zwycięstwa, gdyby zaczęła zdobywać punkty ze średnią z ich mistrzowskiego sezonu dociągnie max do 64 oczek - także zagrożenia z ich strony nawet teoretycznego nie ma.

Moim zdaniem do 70 punktów możemy spokojnie dobić - mamy wystarczająco szeroki skład do walki na 3 frontach. A jeżeli w ostateczności którekolwiek rozgrywki miałbym potraktować ulgowo, to byłaby to liga europy - ale dopiero po zwycięskim starciu z Fiorentiną, z którą powinniśmy rywalizować najsilniejszym składem (ważne w kontekście rankingu krajów. A potem już dać się ogrywać 2 garniturowi wspomaganemu 3-4 zawodnikami pierwszego składu w myśl zasady co się da ugrać więcej to nasze :)

Kończąc - wciąż liczę że Lisy spuchną, przez co nawet przy nagłej fenomenalnej formie liverpoolu lub man utd (w co i tak raczej wątpię) w top 4 wydawać by się mogło powinniśmy się znaleźć. Ale to jest Tottenham więc wszystko możliwe :)

Celem jednak powinno być miejsce 3 by uniknąć eliminacji.

Niemniej i tak do końca będę drżał o wynik w każdym meczu - bo mimo wydawać się by mogło świetnego bilansu straconych bramek - stosunkowo i tak często tracimy chociaż tą jedną bramkę co sprawia nam problemy grając z parkującymi autobus dzbanami (Hugo ma tylko jedno czyste konto więcej od takiego Howarda, który puścił 15 bramek więcej)

RAFO THFC

24 stycznia 2016, 20:32

dużo wskazuje na to, że będziemy w top4 - ale ile takich sezonów już przeżyliśmy

Mecenas

24 stycznia 2016, 22:13

Najlepiej nie myśleć o tym co może ten klub osiągnąć. Podchodzić do każdego meczu oddzielnie. Ile razy były nadzieje, ile razy były zawody. I 3 miejsce mieliśmy dość długo żeby wszystko przegrać.

RAFO THFC

24 stycznia 2016, 23:33

Mecenas napisał(a):
Najlepiej nie myśleć o tym co może ten klub osiągnąć. Podchodzić do każdego meczu oddzielnie. Ile razy były nadzieje, ile razy były zawody. I 3 miejsce mieliśmy dość długo żeby wszystko przegrać


:ok:

.

Walu

24 stycznia 2016, 23:56

Wduwek napisał(a):
Trochę offtop ale a propos United i statystyki: ostatnie 11 wyników Manchesteru United na Old Trafford po pierwszej połowie:
0-0
0-0
0-0
0-0
0-0
0-0
0-1
0-0
0-0
0-0
0-0
:D


Powinni wprowadzić w ofercie sprzedaż biletów tylko na drugą połowę :P

Co do naszych szans - mamy bardzo ciężki terminarz, z czołówki graliśmy rewanż tylko z Leicester jak na razie, a do rozegrania zostały jeszcze m.in. mecze z City (Etihad), West Ham (Boleyn Ground), Arsenal (WHL), Liverpool (Anfield), ManU (WHL), czy grająca coraz lepiej Chelsea (Stamford Bridge). Do tego groźne w tym sezonie Watford (WHL) i wyjazdy na Britania Stadium do niewygodnego rywala jakim jest Stoke + w ostatniej kolejce Newcastle na St.James' Park, które wtedy miejmy nadzieję nie będzie już uwikłane w walkę o utrzymanie.

W tych meczach z czołówką można bardzo wiele zyskać bądź stracić i gdyby udało się urwać punkty City i koniecznie ograć Arsenal (to może być kluczowe spotkanie w kontekście walki o coś więcej niż top 4) to otworzy się realna szansa na mistrzostwo.

Trochę szkoda, że z Liverpoolem, United i Chelsea gramy dopiero w kwietniu bo odnoszę wrażenie, że czas działa na korzyść tych drużyn i pod koniec mogą zacząć regularniej zbierać punkty.

Nikt nam na pewno nie da niczego za darmo i trzeba wyszarpać sobie zwycięstwo w każdym meczu, ale w tym sezonie pokazujemy, że potrafimy wygrywać trudne mecze - np. wczoraj. Póki co to skupiałbym się raczej na wygrywaniu następnego meczu i nie podniecałbym się zbytnio sytuacją w tabeli. Jeśli gdzieś w środku kwietnia dalej będziemy utrzymywać kontakt z liderem to można pomyśleć o mistrzostwie, teraz nie ma sensu się podpalać bo możemy się mocno rozczarować.

Ten sezon jest tak dziwny i ciekawy, że wiele bym dał, żeby wiedzieć co się jeszcze wydarzy do 15. maja. Czeka nas jeszcze 15 finałów + puchary oczywiście :)

Damian88

24 stycznia 2016, 23:58

Biorąc podany wskaźnik Malotheina wychodziłoby na to, że do 70 punktów potrzeba nam 9 zwycięstw i 1 remis. Do końca sezonu pozostało 15 kolejek. Naliczyłem 6 trudnych spotkań, z czego dwa gramy u siebie (Arsenal, United) i cztery na wyjazdach (City, Liverpool, West Ham, Chelsea). No i na tym można zakończyć matematykę, bo w praktyce wygląda to tak, że ta liga jest zbyt wyrównana w tym sezonie, aby kogokolwiek lekceważyć. Trzeba ciułać te punkty co kolejkę i nie bawić się w wyliczenia, bo już jeden taki u nas był, co to twierdził, że wystarczy 70 pkt na 4 miejsce, a skończyło się na tym, że przy 72 zabrakło nam punktu (a właściwie dwóch, bo i tak mieliśmy gorszy bilans bramek od Arsenalu).

Lisy mają przed sobą 3 trudne spotkania: Liverpool, City, Arsenal. Przy naszej dobrej grze, a ich chujowej już za dwie kolejki możemy ich przeskoczyć w tabeli.

Czetnik

25 stycznia 2016, 00:51

Mamy dwa ogromne atuty w tej rywalizacji: szeroki skład, o czym pisaliście, a ponadto gramy naprawdę dobrze, bardzo stabilnie i "nie na wariata". Owszem, w meczu z Lisami strasznie mnie to wkurzało, że brakuje elementu szaleństwa, pozwalającego na przechylenie szali na naszą korzyść, ale jakoś jestem dziwnie spokojny o mecze z Liverpoolem i City, bo właśnie oni są najbardziej odjechani względem organizacji gry.

Ewentualne zastępstwo za Kane'a też mnie nie martwi, bo w czasach, gdy "baba wygląda jak chłop, a chłop jak baba", napastnicy nie są jakoś wyjątkowo niezbędni. Ja osobiście liczę że N'jie po powrocie do zdrowia udowodni, że może być naszym drugim napastnikiem. Jakoś w nim widzę potencjał.

iZgone

26 stycznia 2016, 18:47

Manchester United manager Louis van Gaal, 64, offered to resign on Saturday after the 1-0 defeat by Southampton - but was talked into staying by executive vice-chairman Ed Woodward (The Sun, Mirror)


HAHAHA :D

Tymczasem The Sun pisze też o tym, że Verts mógł uszkodzić więzadło i grozi nam jego brak do końca sezonu. Jeśli mamy szczęście to będą to tylko 3 (max 6) tygodni, jak nie, to 12 tygodni bez Vertsa.
Connor Wickham tymczasem może za to być zawieszony na 3 mecze. Sprawa w toku.

Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.

Nie pamiętam hasła