Adriano napisał(a):
Gdybysmy przegrali 4:1 tez bysmy nie mogli miec pretensji ponieważ Arsenal był zdecydowanie lepszym zespołem i mogł tyle wygrać. My nie zrobilismy nic w ataku a mimo to strzelilismy gola i nie przegralismy. Z tego trzeba sie cieszyć zaś z gry, ze stylu już nie bardzo. Zawsze pozostaje niedosyt, gdy sie wygrywało w meczu. Na dodatek derbach. Ale trzeba sobie uczciwie przyznac ze bylismy duzo gorsi
Absolutnie się nie zgodzę, że byli od nas lepsi i że nic nie zrobiliśmy w ataku.
Od początku meczu było widać, ze chcieliśmy im dać pograć w piłkę i zmusić ich do prowadzenia gry i ataków pozycyjnych. Taki był plan (trochę w stylu Chelsea w niektórych meczach na szczycie). To, że Arsenal siedział na naszej połowie i miał 70% nie wynikało z ich świetnej gry, tylko z naszego nastawienia. To nie była paniczna obrona, tylko wyrachowana gra. Gdyby Arsenal był lepszym zespołem od nas w tym meczu to znajdowałby sposób na ominięcie naszych zasieków.
Nie zrobiliśmy nic w ataku? To co Arsenal zrobił w takim razie? My mieliśmy dobrą okazję Chadliego po podaniu Capoue, Ade miał świetną okazję jak mógł strzelać z lewej nogi ale przyjmował piłkę do zewnątrz, Eriksen dostał świetne podanie od Masona i gdyby lepiej przyjął piłkę to też by mógł pokusić się o strzał z bliższej odległości. A Arsenal? Stwarzali zagrożenie po stałych fragmentach (nie mogliśmy poradzić sobie z Mertesackerem) albo strzelali z dystansu. Nie licząc jednego strzału Ozila po fajnej klepce to chyba nie udało im się wtargnąć w nasze pole karne po jakiejś akcji z gry.
Ogólnie nie chciałbym oglądać tak cofniętego Tottenhamu co tydzień, ale na mecze z mocnymi zespołami (zwłaszcza na wyjazdach) taktyka wydaje się bardzo rozsądna. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy to wygrać i wcale nie uważam, żeby remis był dla nas dzisiaj jakimś niezasłużonym, szczęśliwym wynikiem. To raczej oni powinni się cieszyć że udało im się wyrównać...