Tottenham goalkeeper Hugo Lloris has warned the north London club that he is not willing to set on the bench any longer!
No to jest problem....
http://www.givemefootball.com/premier-league/lloris-growing-tired-of-life-on-tottenham-bench?state=a740cfe3c5e6402083d9a7c93c346ca7
Tottenham - Chelsea
22 października 2012, 19:24
23 października 2012, 08:35
Można się było tego spodziewać. Co więcej, mam wrażenie, że gdyby grał Hugo to pierwsza bramka dla CFC by nie padła...
23 października 2012, 09:09
Cerbin napisał(a):Można się było tego spodziewać. Co więcej, mam wrażenie, że gdyby grał Hugo to pierwsza bramka dla CFC by nie padła
A ja mam wrażenie, że ta bramka by nie padła tylko jakby Friedel nie miał przerwanej tej swojej rekordowej passy. Loris jest kurewsko podgrzany, jakby chciał wszystkim udowodnić, że już teraz, zaraz, może wszystko i to nam wszystkim udowodni. Nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy jego i Gallasa w jednej drużynie w meczu z kimś pokroju CFC, Mułów. Moglibyśmy dostać taki wjeb, że 1:5 z City to by był pikuś.
Ogólnie tak jak Ade w narzekaniu trochę rozumiem, tak HL kompletnie nie. Jeszcze nic nie zrobił, a już psioczy. To co dostał to poprawność mieszał z cholerną "elektrycznością". Nie sądzę, żebyśmy mieli czas w tym sezonie, na przyuczanie go gdzieś poza pucharami. Zyski nie pokryją strat.
23 października 2012, 13:29
Ciekawi mnie czego się Lloris spodziewał przychodząc na WHL? Nie wiedział, nie dowiedział się jak w zeszłym sezonie sprawował się Friedel? Ile mu zawdzięczamy? A może mimo to liczył, że dostanie miejsce w składzie za nazwisko? Jedyna osoba, do której może mieć pretensje to on sam.
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.