Tottenham po bezbarwnym 0:0 z Evertonem w czwartej kolejce ma przed sobą drugi z rzędu mecz na Tottenham Hotspur Stadium — w sobotę o 13:30 przyjeżdża Aston Villa. To zarazem ostatnia okazja dla kibiców na dłuższą chwilę, bo następny domowy występ wypada dokładnie miesiąc później.

Bilans na własnym terenie w tym sezonie na razie nie zachęca: porażka z Newcastle w drugiej kolejce i remis z Evertonem. Spurs mają 2 punkty po czterech spotkaniach, bilans bramek -5 i 17. miejsce w tabeli, więc wygrana z Villą byłaby najprostszym sposobem, by przerwę na kadrę spędzić w lepszych nastrojach.

Przerwa na kadrę zabiera trzy tygodnie

Pierwszy powód jest najbardziej oczywisty. Po piątej kolejce futbol klubowy zatrzymuje się na około trzy tygodnie, a piłkarze rozjeżdżają się do swoich reprezentacji. Dla kibiców oznacza to długi okres bez jakiegokolwiek meczu Tottenhamu, nie tylko bez meczu domowego.

Powrót wypada na Old Trafford

Drugi powód to terminarz. Po przerwie Spurs wracają do gry wyjazdem do Manchesteru United — spotkanie na Old Trafford zaplanowano na 10 października na 17:30. Trzy domowe mecze ligowe z rzędu to w Premier League rzadkość, więc układ kalendarza nie jest tu żadnym zaskoczeniem.

Brak pucharów zamyka tygodnie w środku

Trzeci powód wynika z zeszłego sezonu. Tottenham zakończył go na 17. miejscu, a taka lokata nie daje prawa gry w Europie. Gdyby Spurs mieli europejskie rozgrywki, tydzień po wyjeździe do Manchesteru mógłby przynieść domowe spotkanie w środku tygodnia. Tak się nie stanie, więc kalendarz pozostaje pusty.

W rezultacie następny mecz przed własną publicznością to poniedziałkowe starcie z Coventry 19 października o 20:00 — równo miesiąc po spotkaniu z Aston Villą.