Richarlison pozostaje w Tottenhamie, ale nie może pomóc drużynie w lidze — Brazylijczyk nie znalazł się w zgłoszonej kadrze na Premier League. Zgodnie z tym, co mówi Tim Sherwood, napastnik jest zarejestrowany wyłącznie do gry w Carabao Cup, a i tam na razie się nie pojawia.
Problem jest tym bardziej wyraźny, że Spurs mają wąski wybór w ataku. Poza Omarem Marmoushem i Dominikiem Solanke w kadrze nie ma innego nominalnego napastnika, więc kontuzja któregokolwiek z nich od razu postawiłaby drużynę w trudnym położeniu.
Cztery kluby, zero transferu
Latem o Richarlisona pytały Everton, Trabzonspor, Vasco da Gama, a najpóźniej Shabab Al Ahli. Żadna z tych rozmów nie zakończyła się przenosinami. Roberto De Zerbi przyznał, że Tottenham mógł sprowadzić kolejnego ofensywnego zawodnika, ale czekał właśnie na sprzedaż Brazylijczyka, by zrobić dla niego miejsce.
Według włoskiego szkoleniowca o odejście prosiło latem trzech piłkarzy: Richarlison, Kevin Danso i Pape Matar Sarr. Dwóm się udało — Danso trafił do Sunderlandu, Sarr do Juventusu. Po odejściu Austriaka klub wzmocnił defensywę Tosinem Adarabioyo, a w środku pola nie uznano zastępstwa za konieczne.
Sherwood: nikt na tym nie zyskuje
Były menedżer Tottenhamu w rozmowie z MaxFreeBets ocenił, że klub powinien był aktywniej utorować napastnikowi drogę do wyjścia. Przypomniał też, że w słabym zespole Evertonu Richarlison zdobył jedenaście bramek i miał realny udział w utrzymaniu tamtej drużyny w lidze, więc powrót na Goodison byłby korzystny dla obu stron.
Sherwood zastrzegł, że nie mówi o braku szacunku wobec zawodnika, tylko o kimś, kto po prostu wypadł z łask. Zaznaczył jednocześnie, że nie wie, jak dokładnie wygląda dziś jego codzienność w klubie. „Miejmy nadzieję, że w styczniu uda się to szybko rozwiązać" — powiedział.
Brazylijczyk nie został jednak odsunięty od drużyny. Richarlison wrócił do treningów z pierwszym zespołem i sam pochwalił się ostatnio nową rekordową prędkością osiągniętą na zajęciach w Hotspur Way. Na zmianę sytuacji będzie musiał poczekać do zimowego okna transferowego.
W tle kłopoty ze skutecznością
Kontekst jest dla Spurs nieprzyjemny, bo w tym sezonie z bramkami było krucho aż do piątej kolejki. W meczu z Aston Villą Tottenham przegrał 2:3, a gole zdobyli Conor Gallagher i Jan Paul van Hecke — obie bramki padły pod koniec spotkania, gdy gospodarze tracili już trzy trafienia i próbowali odrabiać straty.