Tottenham przegrał na własnym stadionie z Aston Villą 2:3 w piątej kolejce Premier League. Po tym spotkaniu drużyna ma 2 punkty po pięciu meczach, bilans bramek -6 i zajmuje 19. miejsce w tabeli.

Micky van de Ven po meczu mówił bez ogródek. Obrońca uznał, że pierwsza połowa w wykonaniu Spurs była dobra i przyniosła sporo sytuacji, ale to, co wydarzyło się po przerwie, ocenił jednoznacznie negatywnie. "Sposób, w jaki straciliśmy dzisiaj gole, jest niedobry" – powiedział Holender w rozmowie z TNT Sports, dodając, że są rzeczy, których nie da się zaakceptować i które trzeba poprawić.

Gol stracony w dziesiątkę

Kluczowy moment pierwszej połowy to przerwa w grze van de Vena, który musiał zejść z boiska na minutę po rozcięciu pod okiem. Dokładnie wtedy Johan Manzambi zmienił tor strzału Boubacara Kamary i piłka minęła Antonina Kinsky'ego. Sam zainteresowany przyznał, że tracenie bramki w dziesiątkę zawsze boli.

Roberto De Zerbi w konferencji prasowej wracał do tej samej sekwencji. Tłumaczył, że przestawił Rodrigo Bentancura na środek obrony, a Mateusa Fernandesa do linii pomocy, i nie przyjmował argumentu, że jedna minuta w osłabieniu musi kończyć się stratą gola. Jego zdaniem zespół mógł zachować się spokojniej i lepiej się komunikować.

Ostrzeżenie, które nie zadziałało

Włoch mówił też o drugiej bramce Villi, straconej po długim wybiciu od bramki. Według niego sztab uprzedzał piłkarzy przed meczem, że rywal gra w tym sezonie zdecydowanie więcej długich podań niż rok wcześniej, i temat wracał na odprawach kilkukrotnie. De Zerbi wspomniał również o niedozwolonej pozycji przy trafieniu Mohammeda Kudusa.

Trener nie uciekał od odpowiedzialności, ale wskazał na powtarzalny schemat – tak jak w meczu z Newcastle, Tottenham przez godzinę wyglądał przyzwoicie, po czym oddał inicjatywę. Jego zdaniem zespół musi nauczyć się bronić zwarcie w tych fragmentach, w których nie da się kontrolować gry piłką, a liderzy muszą wtedy brać drużynę na siebie.

Przerwa na kadrę w złym momencie

Spurs zdołali zmniejszyć straty w końcówce, ale na odrobienie dwóch bramek zabrakło czasu. Van de Ven zwrócił uwagę, że przerwa reprezentacyjna wypada w nieprzyjemnym momencie – zawodnicy rozjeżdżają się do kadr z porażką w głowach, a poważną pracę nad błędami trzeba odłożyć do powrotu.

Z perspektywy tabeli to najgorszy możliwy scenariusz na start sezonu. Dwa punkty z pięciu spotkań i ujemny bilans bramek oznaczają, że De Zerbi wraca z przerwy z listą pytań, na które musi odpowiedzieć szybciej niż później.