A książki to co? Gorsze?
171 wpisów · 23502 odsłony
Gość
20 marca 2009, 18:05
21 marca 2009, 08:36
Wiedźmina oczywiście
Z fantastyki:
Glen Cook - saga o czarnej kompanii i saga o detektywie Garrecoe
Micheal Moorcock - Elryk z Melnibone calutka saga dla mnie bomba
Erikson i ksiegi lodu tak dobrze skonstruowanej fabuły to nie spotkałem nigdzie indziej
Pratchet - ale on mi sie juz troche znudzil po przeczytaniu x jego ksiazek
Poza fantastyka:
Nick Hornby - wiem ze jest kibicem nie tej drużyny co trzeba (tata go skrzywdzil i zabral w dziecinstwie nie na ten mecz co potrzeba
Milan Kundera - nieznośna lekkść bytu, toższamość hm pozostawiam bez komentarza
Suworow - i jego wojskowy styl pisania bardzo do mnie przemawia w szczególności w "Specnazie" po tej książce na prawdę zrozumiałem czego się bali w NATO podczas zimnej wojny. Dla tych którzy nie znają autora to jest były wysoki oficer KGB i GRU który uciekł do UK i tam jest chroniony przez rząd brytyjki bo w latach 80 ZSRR (KGB) wydało na niego wyrok śmierci (nadal nie został usunięty) za wyjawienie tajnych wojskowych informacji w tym planu inwazji na świat zgniłego zachodu.
Kurcze chyba o każdej z tych książek, które wymieniłem mógłbym sporo opowiedzieć i zachęcić ale nie chce was zanudzać w tym poście
Ps. I właśnie za to Spursmania obok mojej skrzynki mailowej jest najczęściej odwiedzaną przeze mnie stroną www
Ponadto czytam
Gość
21 marca 2009, 12:58
21 marca 2009, 13:55
21 marca 2009, 18:58
Albowiem ja też fantastykę uwielbiam.Jako że moje użytkowanie komputera przypomina na razie partyzankę napiszę skrótowo:
-A.Sapkowski:czytałem wszystko, poza podręcznikiem do RPG,widze, że popularny i tutaj wiec nie bede sie rozwodził,
-G.G.Kay:po 'Lwach Al-Rassanu' jestem pod jego ogromnym wrażeniem.
-S.Łukianienko:cykl o Patrolach to potęga,to co w literaturze lubie najbardziej-ciekawa historia traktująca o czymś ważnym(to tylko takie chwilowe określenie, jak bede miał czas wyjaśnie o co mi chodzi)
-N.Gaiman:uwielbiam taką fantastykę-to co niesamowite jest tuż obok,
No to by była chyba czołówka moich ulubionych pisarzy.Poza tym z rzeczy które teraz przychodzą mi do głowy a które są warte polecenia to "Grendel" Gardnera, "Dzień Oprycznika".
Aha i jeszcze uwaga do Raka (Raku'a?
Gość
21 marca 2009, 21:01
Po pierwsze, nie znoszę Sapkowskiego, co winą jest taty mego, który próbował wpoić mi jego literaturę. Nie dało się. AS SRAS xD
Jeśli chodzi o Kay'a. No cóż, różne są gusta. W domu mam dwie jego książki. "Tigana" mi nie podeszła, bo przez pierwsze 100 stron nic się nie działo, przez następne 200 działo się nic, by również praktycznie niczym się skończyć. Dla mnie strata czasu. Mam jeszcze "Ostatnie Promienie Słońca", ale jakoś wziąć się nie mogę za nie.
Gaiman? To samo co Kay. Dla jednych geniusz, dla mnie nuda. I "Gwiezdny Pył" i "Księga Cmentarna" i "Koralina" niczym mnie nie ruszyły. A próbowałem na wszystkie strony. Doszedłem też do wniosku, że "Koralina" przypomina mi kilka innych pozycji. Zaczynając od "Alicji w krainie czarów", i kończąc na "Narnii".
No i został Paolini. Młody Geniusz? Chyba tak... Co do schematów to radzę nie uogólniać, bo dojdziemy do zaskakujących wniosków, że wszystkie książki fantasy są podobne do Władcy Pierścieni (który moim zdaniem jest praktycznie tym samym co "Czarnoksiężnik z krainy Oz"
A kswykę "raku" odmienia się jak każdą inną, zgodnie z zasadami deklinacji (co innego, gdybym podpisywał się "raq", jak to zwykle mam w zwyczaju).
23 marca 2009, 16:34
Co do Paoliniego i schematu bynajmniej nie uogólniam.Słyszałem fajną opinię w pełni moim zdaniem podsumowującą twórczość Paoliniego-Star Wars - X-Wings+dragons.Paolini nie wniósł do konwencji absolutnie nic a w fantasy, gatunku trzeba przyznać mocno skostniałym, jest to literackie samobójstwo.Mamy u Paoliniego klasyczny, przejedzony motyw Prostaczka Wybrańca Przeznaczenia(nomenklatura za AS'em).Który znalazł Niesłychanie Cudowny Przedmiot i wdał się w konflikt z Okropnie Złym Władcą.I wyrusza na, jakżeby inaczej, Quest.
Żeby chociaż Paolini, wzorem choćby China Mieville'a, zachwycił nas świeżością sztafażu, scenografii.Gdzież tam-quasiśredniowieczna allotopia z przejedzonymi elementami takimi jak smoki czy elficki las.Reasumując Paolini to zwyczajny epigon a w fantasy na epigoństwo nie można sobie absolutnie pozwolić.
I jeszce teza jakoby wszystkie powieści fantasy sprowadzały się do jednego schematu.No sorry-ale to bzdura."
23 marca 2009, 16:38
No i przepraszam za tą ksywke-to nie miało być złośliwe.
A obrony Sapkowskiego, Kaya i Gaimana mozecie się spodziewać.
Gość
23 marca 2009, 17:23
Na przykładzie muzyki będzie mi łatwiej wyjaśnić. Mamy dajmy na to thrash metal (wywodzący się ze speed metalu, ale to jest zupełnie inna opowieść
I teraz dopiero styl warunkuje to (moim zdaniem) jak oceniać winniśmy książkę. A style pisania każdego z autorów są niepowtarzalne i trudno pomylić wymienianych tu twórców ze sobą. W mojej opinii to sprawiedliwsza ocena dokonań pisarzy. Bo zakładając, że ta czy tamta książka to praktycznie to samo, wykluczamy się z grona ewentualnych czytelników.
Więc jeszcze raz w skróconej formie. Paolini jest twórcą fantasy, sporego gatunku literackiego, który tak jak muzyka dzieli się na poszczególne podgatunki. Paolini, jak i spora część autorów, pisze powieści epickie, według podobnego schematu. Jednak niepowtarzalny styl powoduje, że w natłoku innych książek "Eragonowi" udało się wybić.
Co do liniowości narracji Paoliniego, no cóż... Bitwa bitwie nie równa. O ile dobrze pamiętam to od połowy "Najstarszego" i przez cały "Brinigr" sprzymierzeńcy Eragona mają jeden obóz, więc nie do końca wiem, z czego czynisz zarzut. Jeśli plądruje się jakiś teren to logicznym jest, że najlepszym pomysłem na wypoczynek jest założenie, choćby prowizorycznego, obozu.
I to by chyba było na tyle, mam nadzieję, że nie zrobiłem wiele błędów xD
24 marca 2009, 07:53
Owszem.Ale zauważ w kiedy tworzył Tolkien,kiedy Paolini.Na jakim stadium rozwoju była epicka fantasy w czasach Tolkiena, na jakim jest teraz.Ile wniósł Tolkien, ile Paolini.Tolkien był pionierem, Paolini jest epigonem jakich wielu.
Jeszcze co do tych działów i stylów.Zostańmy przy metalowym naprzykładzie-masz rację, że Sepultura, Metallica czy Slayer grają ten sam gatunek.Ale każdy z zespołów wniósł do niego coś swojego, niepowtarzlnego.Sepultura w 'Chaos AD', Slayer w 'Regin in Blood'.Paolini nie wniósł NIC nowego(a podkreślam, w fantasy to największy grzech).Pozatym, czy Wymienione przez ciebie zespoły to nie są przypadkiem pionierzy thrashu?Czy to nie oni kształtowali ten gatunek?I jak tu się ma Paolini?Który bezmyślnie zrobił to co zrobiło już mnóstwo innych pisarzy,w czasie gdy gatunek już skostniał.
Kwestia podgatunków.Jakoby poruszający się w nich pisarze również popadali w sztampe.
Czy T.H. White i Zimmer Bradley i Gene Wolfe z opowieścią o Latro to jeden schemat?Do tego dodałbym "Grendela".I jeszcze w tej konwencji mieści się Kay z "Lwami".
A miejska fantasy-czy Łukjanienko i Gaimanowscy "Amerykańscy Bogowie" czy "Nigdziebądź" to też schemat?
Gość
24 marca 2009, 14:37
Znowu odwołam się do przykładu muzycznego. Fakt, Metallica czy Slayer to pionierzy gatunku (jak Tolkien), jednak zauważ, że już taki Lamb of God, Sanctity, Hirax czy Soulfly według twojej teorii powielenia schematów, grają słabą muzykę, bo uderzają w coś, co już ktoś kiedyś wypróbował. Czy wzorowanie się na klasykach jest złe? Moim zdaniem nie. Przecież u Paoliniego nie masz Froda Eragona, który znalazł magiczny pierścień, z którego wykluł się smok, i ów Frodo Eragon nie wyrusza wraz ze swoim nauczycielem w poszukiwaniu wulkanu, by wrzucić do niego smoka.. (takie pomieszanie Eragona z Władcą mi wyszło
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.