Co słuchają Spursmaniacy?
605 wpisów · 68084 odsłony
17 stycznia 2010, 21:37
Marcin napisał(a):Ja po prostu uważam, że są miejsca, w których ludzie zbierają się by się bawić w określony sposób, z zachowaniem swoich zwyczajów itp, i zjawiając się tam albo się to toleruje (nie mówiąc już o akceptacji) albo lokal zmienia. Nawet jesli jest to skakanie po sobie. Na koncertach metalowych, niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, pod sceną rozkręca się pogo. Jeśli się tam wepcham to muszę się z tym liczyć. Tak samo jak z tym, że jak się wpakuję do filharmoni na koncert to muszę siedzieć sztywno na dupie i nie pojem sobie czipsów.
Też tak uważam i dlatego nie chodzę na koncerty Napalm Death czy Morbid Angel. Ale TSA nie jest tym gatunkiem muzyki, jest to hard rock/heavy metal i w czasach jak powstawało nie nosiło się czegoś takiego jak glany, ćwieki i pieszczoszki. Dlatego pytałem Cię czy byłeś kiedyś na koncercie jakiegoś wykonawcy tego gatunku, w tym stylu. Na takich koncertach tacy ludzie ( http://lh5.ggpht.com/_2aszJ98DQrk/R6hzhGvsg_I/AAAAAAAAC_w/E0j8MSHIThk/P2050059.JPG ) to max. 5%, część to ci, którzy kiedyś wyglądali powiedzmy tak ( http://img291.imageshack.us/img291/9617/morbidsaintxv8.jpg ) i teraz mają 40-50 lat, a zdecydowana większość to tacy jak ja, nie identyfikujący się z żadnym nurtem i niedający się szufladkować. Tylko i wyłącznie o to chodzi, że na koncertach w nurcie hard rocka i klasycznego metalu deathmetalowe pogowanie wcale nie jest specjalnie mile widziane. Ludzie wolą pójść z kumplem czy laską, posłuchać zajebistej muzyki, trochę się do niej pogibać, pośpiewać z wokalistą a przy tym spokojnie napić się browarka i zapalić faję. To jest normalne zachowanie na koncertach kapel z lat siedemdziesiątych i pierwsze połowy osiemdziesiątych. Niestety, inaczej będzie na Sonisphere bo tam zjedzie się tłum fest-metalowców i tacy normalni ludzie nie będą mogli stać bliżej niż 100 metrów od sceny. Bo bliżej będzie spęd bydła, w większości najebanego w sztos. Któremu ciężko zrozumieć że ja przychodzę na koncert by posłuchać muzyki i PRZY OKAZJI chlapnąć parę piwek, ewentualnie później zostać i się napić. I że można mieć na sobie białe Nike, dżinsiki i jasny T-shirt a przy tym słuchać rocka.Nie, lepiej walnąć po dwa jabole na łeb, skakać pod sceną trzy godziny, puścić trzy bełty i w nie upaść a następnego dnia nic nie pamiętać. Sorry, to nie jest kwestia uprzedzenia, to kwestia praktyki.
Marcin napisał(a):nie stało mi się nic. Zebrałem z łokcia w oko
Ku**a, ja chyba na serio jestem tępy i nie kapuje co znaczy "nie stało mi się nic".
Marcin napisał(a):I wreszcie czy ktoś mi wytłumaczy co to są te ciepłe kluchy? Bo podejrzewam, że bezmyslnie coś palnąłeś i tyle
To nie ja napisałem a więc tym bardziej nie ja "bezmyslnie palnąłem". Ale powiem Ci co to znaczy. Generalnie bardziej odpowiednie byłoby rozgotowane kluchy, ale utarło się mówić ciepłe. Jest to coś miękkiego, bez wyrazu, bez "jaja".
Gość
17 stycznia 2010, 21:44
Gość
17 stycznia 2010, 21:59
P.S: A za coś takiego, Gaizka:
Generalnie laski słuchające metalu to sam najgorszy sort, mówię oczywiście o urodzie, nie interesuje mnie ich znajomość "oetyki" Arystotelesa czy "Uczty" Platona. Wiadomo, są wyjątki, ale ja np. widziałem w całym życiu tylko dwa.
Powinieneś od któregoś z tych wyjątków niezłego lepa zarobić
17 stycznia 2010, 22:15
raku napisał(a):Powinieneś od któregoś z tych wyjątków niezłego lepa zarobićTu już nie chodzi o moje upodobania i obrażanie ludzi słuchających muzyki metalowej, co też czynisz, ale o unikanie ordynarnego chamstwa. Chyba, że podnieca Cię zdrapywanie tony makijażu z twarzy, i przeświadczenie, że z tą "laską" to najwyżej o kolorze szminki możesz pogadać. Jeśli tak, gratuluję "gustu"
Jeszcze raz - ja nie obrażam ludzi słuchających muzyki metalowej, sam jej słucham (chyba że jesteś jednym z tych co uważają, że klasyczny metal i trash to nie metal tylko "pedalski lajcik"
I o co chodzi z tym "ordynarnym chamstwem"?! Czy ty jak zagadujesz do laski to zagadujesz do każdej która jest w pobliżu, licząc na jej mądrość? Nie, zagadujesz do takiej która Ci się podoba, kumatość wychodzi z czasem! I skąd takie kretyńskie przeświadczenie, że każda fajna laska jest głupia, a każda brzydota mądra?! Jakiś zawód życiowy czy brak odwagi do zagadania? Co do tony makijażu - wolę go od tony błota i starej odżywki we włosach oraz miliona wszy. Wiele "lasek" od metalu malują zresztą się chyba bardziej niż najgorsze lampucery z klubów. Nie gustuję zresztą w żadnym z tych gatunków, sorry. Nie wszystko na świecie jest białe albo czarne, można być fajną laską i przy okazji ani metalówą, ani lampucerą. Ot choćby moja była słuchała rocka, jej ulubionymi kapelami byli Gunsi i Stranglersi, a przy tym nosiła normalne adiki czy buty na obcasach, nie ubierała się w wiszące męskie koszulki z czaszkami i pentagramami etc.etc.etc.
W ogóle to jedną rzecz zmieniliście w mojej opinii o brudach - pogląd na sport. Nigdy nie zdarzyło mi się spotkać żadnego interesującego się, nie mówiąc już o uprawianiu. A tu proszę, na Spursmanii. No ale w końcu pod latarnią najciemniej
17 stycznia 2010, 22:26
To sie tyczy takze hip hopowcow(chociaz teraz w ich grupie kladzie sie nacisk na breakdance popping itp wiec maja jakis cel w zyciu niz ujebac sie i tyle) ale nie odwazylbym sie pojsc w garniaku czy chociazby w jeansach + bluza + marynarka(blazer z angielszczyzny)
wyjatek potwierdza re...nie na darmo jest takie powiedzenie. To tak jak z politykami: Jest kilku, ktorzy chca sie zajac nami biednymi obywatelami. Wiekszosc jednak to pierunskie hapole z dolarem zamiast oczu.
Nie wiem moze trafilem na znajomych, ktorzy nie mieli w zwyczaju sie prac na kazdej imprezie, a jesli juz to one on one zeby nie robic rozpierduchy. Znam fanow metali(poczawszy od metaliki skonczywszy na nergalu) ludzi od hip hopu(kaliber 44 czy wwo) a takze znam osoby od boysow czy bayer full. Wszytko zalezy od czlowieka. Jesli nie chce sie stoczyc to sie nie stoczy. Moj kuzynek slucha roznej muzyki z naciskiem na techno i taki juz jego urok ze wszedzie gdzie on tam klopoty(albo wpierdol albo smierc(bo jednego faceta przy nim zadzgali nozem)) Tak jak u metali utarlo sie ze to puste brudne powolnie myslace tepaki tak samo technociule to pierwy sort wciagacze white powder. Mozna byc magistrem sztuki wspolczesnej i bawic sie przy beegees'ach a mozna tez byc doktorem kardiologii i ustawiac sie po meczu na zadymke z bejzbolem.
Gość
17 stycznia 2010, 22:35
ginola napisał(a):I o co chodzi z tym "ordynarnym chamstwem"?!
O stereotypy. O masę pieprzonych stereotypów, na które masz jeden - dwa przykłady, a uogólniasz na całą subkulturę (ja się nie boję tak tego nazwać). No bo co my tu mamy? Napisałem, że posiadam wszystkie przymioty, dzięki którym możesz uznać mnie za metalowego brudasa, ale kurczę, zaraz, ja się naprawdę myję. Jezusie słodki! Ja wiem co to jest woda! Gloria, gloria, alleluja. Ale proszę, obrażaj mnie, stereotypy mam akurat głęboko w nosie
Po raz kolejny pokazałeś je w tym właśnie poście. Kurde, naprawdę sądzisz, że my wszyscy (jakem metal w tym przypadku, chociaż sam nie lubię tego określenia, bo szalenie ogranicza spektrum słuchanej przez człowieka muzyki, jednak w tym przypadku mogę być zamkniętym na wszystko tró norwegian blackiem) tylko czekamy na to, aż poleją wodę, by upieprzyć się w błocie? Albo, że szukamy jakiś dziwnych sadzawek, w których błota mamy na tony, by w nie wskoczyć w ubraniach, ujebać je sobie konkretnie, a potem iść w tym na miasto, tak? A nawet jeśli, to czym różni się tona błota we włosach, od hektolitrów żelu? Bo efekt dają chyba podobny
Proszę bardzo uważaj, że dziewczyny słuchające metalu, i obnoszące się z tym, wodę widują tylko wtedy, gdy spadnie deszcz. Jeśli masz takie przeświadczenie, że smarują się błotem i chodzą tak po mieście, tkwij w błędzie. Myślisz, że używają starych odżywek? Oczywiście! Pędzonych z kup średniowiecznych mysz!
Może i jestem młodszy, ale już nie raz przekonałem się, że myślenie stereotypowe jest gorsze od maniakalnej rydzykofilii. Bo szufladkując ludzi, za bardzo nie przekonujesz ich do swojej skromnej osoby. Świat nie jest tylko i wyłącznie piękny. Muszę też chodzić po nim tacy śmierdziele jak my.
Wiesz, jaki przykład dał mi sporo do myślenia nt. stereotypów? Historia z życia mojego taty. Jarocin lata 80. Ojciec, młody punkowiec (16-17 lat), idzie sobie po mieście: sam, długie włosy, skóra, no typowy brudas dla ciebie
Chcesz tkwić w swoich dziwacznych przeświadczeniach? A proszę Cię bardzo, tylko dziel się nimi w cywilizowany sposób. A jeśli te stereotypy powstają w wyniku ludzi, których poznałeś, to widocznie trafiłeś na ch...owych znajomych
17 stycznia 2010, 22:55
"Chyba, że podnieca Cię zdrapywanie tony makijażu z twarzy, i przeświadczenie, że z tą "laską" to najwyżej o kolorze szminki możesz pogadać"
jeśli nie udowodnieniem swoich własnych stereotypowych zapatrywać?! Kto mieczem wojuje itd.
Co do ilości przykładów - dwa mam z tego jak się pobiłem nie z mojej winy, kilkanaście z tego jak dostałem z łokcia w łeb czy żebra (Marcina może to kręci, mnie nie) na koncercie, bełtów z listopadowego koncertu TSA mam 5, w sumie pewnie kilkaset (a może tysiąc?), do tego rozbijanie butelek na chodnikach etc. W swoim życiu poznałem kilkudziesięciu brudów, zdecydowana większość to cepy i buraki. Zwracam uwagę, że powiedziałem "brudów", nie ludzi słuchających metalu. Bo takich znam kilkuset, zdecydowana większość nie nosi się po metalowemu i dziwnym trafem jakoś nie walą dwóch jaboli przed koncertem, nie leją się po ryjach i nie bełtają na każdego pod ręką. Myślę, że próba jest dość reprezentatywna, nie chodzi o dwie osoby. Oczywiście, na pewno są jakieś wyjątki, nie sądzę jednak żebym mógł w ciągu mojego życia poznać każdego pojedynczego. Świadomie napisałem tylko o brudach, hiphopowców znam co najmniej tyle samo, a jakoś nie sprawiają na mnie takiego wrażenia. Owszem, jest to subkultura wywołująca u mnie czasem śmiech, dzieciaki lat 14-16 gibiące się jak Murzyni z getta, ale to tyle. O skinach czy naziolach nie wspominam, nie będziemy chyba porównywać do szamba. Tyle. Możesz pisać, że jest to wysoce subiektywny pogląd, nie możesz jednak zarzucić mi oparcia na stereotypach, oparłem się na wystarczająco dużej próbie, w sposób w pełni świadomy. Fanów techno znam tylko kilku i dlatego nie mówię, że wszyscy go słuchający wciągają dzień w dzień fetę. Z reguły staram się po prostu nie wypowiadać w tematach, o których nie mam pojęcia.
Gość
17 stycznia 2010, 23:03
18 stycznia 2010, 09:58
Jeszcze o tym koncercie TSA. No dobra, tam się nie poguje, nie wiedziałem. Ale przecież przyznałem, że trafiłeś na bandę kindermetali. Taka banda ma świadczyć o całym środowisku? Oni się zachwywali tak a nie inaczej dlatego, że słuchali metalu czy dlatego, że są nastoletnim, pijanym bydłem? A, że teraz moda na metal to wśród metalowców się takie bandy trafiają. Ściągnie taki jeden z drugim płytę Dimmu Borgir na telefon, posłucha 1,2 piosenek bo więcej nie da rady i jest kozak, jaki to on mroczny zły i zbuntowany. A na koncercie się narąbać musi bo inaczej takiej muzyki nie może słuchać. Wśród innych subkultur tak się nie dzieje? No, proszę Cię. Dzieje się, dzieje. Mnie lub więcej. I nie dlatego, ze słuchają rap/regge czy punku. Dlatego, ze taką właśnie mamy młodzież. Ty piszesz jak to się metalowe bydło zachować nie potrafi. A ja widziałem gościa w bluzie Hemp Gru i spodniach z krokiem w kolanach, który na klatce schodowej trzaskał swoją dziewczynę/żonę/konkubinę po ryju a z mieszkania darło się malutkie dziecko. Na tym samym osiedlu codziennie widzę jak dzieciarnia w dresach w wieku 12-14 lat siedzi pod sklepem, jara fajki, przklina, rzuca butelkami (na razie po orenżadzie), zaczepia przechodniów, dręczy miejscowy lumpenproletariat. A z telefonów lecą różne pejopodobne wynalazki. Ludzie ulicy
Tak jak Paweł napisał-po 3 jabolach to z każdego może bydlak wyjść.
A o klucha to powtórzyłeś za Bulim. Więc i od Ciebie się chciałem dowiedzieć co amsz na myśli. A jak się objawia ciepłokluchizm w muzyce np Korpiklaani? Percivala Schuttenbacha? Dropkick Murphys?
Gość
18 stycznia 2010, 10:37
I tak na przyszłość, żebyś wiedział. Najpierw zajrzyj do słownika, by wiedzieć o czym piszesz:
Subkultura - określa grupę społeczną i jej kulturę wyodrębnioną według jakiegoś kryterium np. zawodowego, etnicznego, religijnego, demograficznego itd.
Subkultura jest segmentem kultury i nie podlega wartościowaniu na wyższą czy niższą.
Szowinizm - wyolbrzymione, bezkrytyczne i niezreflektowane uczucie przywiązania do własnego gatunku, rasy, grupy społecznej, płci, narodu albo przywódcy oraz wyolbrzymianie ich zalet, a pomniejszanie lub negowanie ich wad, idące zazwyczaj w parze z równie przesadnym i nieuzasadnionym deprecjonowaniem innych oraz uznawaniem prawa do ich ujarzmiania.
O szowinizmie nie pisałeś, fakt. To tylko nawiązanie do poglądów, jakie sobą teraz prezentujesz.
18 stycznia 2010, 11:49
Nie chce sie wtracac bo to nie moja sprzeczka intelektualna, ale subkulture ocenia sie po ogole a nia po jednostkach, a prawda jest taka ze tak jak w dyskotekach ogol to koksiarze i dzi... tak w metalowej kulturze wiekszosc to nikomu nie ublizajac nierozgarniete fanatyki kopiujace swoich idoli, z ktorymi nikt a juz na pewno nikt z innej subkultury nie da rady normalnie porozmawiac(widziales kiedys zeby metal z hip hopowcem albo dresem normalnie rozmawiali bez przytykow i buractwa?).
To tak jak ze spursami chociazby. Jesli Gomes zagra swietne zawody a reszta da dupy i przegramy po bledzie obrony to bedziesz ocenial gre zespolu po tym co wyczynial gomes?
Tak samo bylo z koncertem Nergala. Ktos sie pozalil ze zniszczyl biblie. Jak sie robi koncert(zamkniety na 500 osob) to hello nie patrzy sie na wyjatek ktoremu cos przeszkadza tylko robi swoje, a taka osoba(religijna) wie na co sie pisze przychodzac na jego koncert. Anyway ten wyjatek wsrod metali to sa normalni ludzie, a reszta to jest ta wiekszosc mulow jak ja to nazywam.
Gość
18 stycznia 2010, 11:51
18 stycznia 2010, 12:39
takmatsumoto napisał(a):(widziales kiedys zeby metal z hip hopowcem albo dresem normalnie rozmawiali bez przytykow i buractwa?).
Aha. Mnóstwo razy. Na najróżniejsze tematy.
Paweł napisał(a):otóż to, perkusista Led Zeppelin zadławił się własnymi wymiocinami podczas imprezy i umarł - wielu metali do niego równa
To samo moge powiedzieć o fanach Magika, który zjarany wyszedł przez okno.
18 stycznia 2010, 15:52
I żeby nie było że opieram się tylko na tym, całą resztę podtrzymuję. I może rzeczywiście masz rację, że wiocha zdarza się w każdej grupie. Z tym że w innych się zdarza - na jednego dresa tłukącego butelki w moich życiowych obserwacjach przypada pięciu brudów. Na jednego hiphopowca rzygającego w klubie przypada dwudziestu brudów. Zwróć uwagę, że w żadnym przypadku nie pisałem o inteligencji. Łomy są wszędzie, kumaci też.
Marcin napisał(a):Tak jak Paweł napisał-po 3 jabolach to z każdego może bydlak wyjść.
Prosta zasada, pić trzeba umieć. Ja w swoim życiu nie raz się nawaliłem jak stodoła, ale nigdy z tego powodu bardachy nie było. Jak nawet pawiowanie, to kulturalnie do klozetu czy miski, ewentualnie w krzaki. Nie na kogoś albo na parkiet czy chodnik. Zresztą teraz już mi się to od dawna nie zdarza, bo jestem na to za duży. A moi kumple nie, mają po 23-25 lat i dalej na co drugiej imprezie bełtają jak świnie. Z czego połowa nie ma zahamowań i bełta gdzie popadnie, chodnik, ławka, dywan, stół w pubie.
Marcin napisał(a):btw. takie masz złe zdanie o naziolach a sam wyskakujesz z Cyklonem B
Bo naziole tylko używali Cyklonu B. Wyobraź sobie, że wymyślił go laureat Nobla Fritz Haber, niemiecki chemik żydowskiego pochodzenia
Paweł napisał(a):otóż to, perkusista Led Zeppelin zadławił się własnymi wymiocinami podczas imprezy i umarł - wielu metali do niego równa
Nigdy im się nie uda. Oni są tylko ludźmi, lepszymi czy gorszymi, ale jednak. A Bonham był bogiem!
Gość
18 stycznia 2010, 15:58
18 stycznia 2010, 20:54
Marcin napisał(a):btw. takie masz złe zdanie o naziolach a sam wyskakujesz z Cyklonem B
Dobra, dobra, Ty mnie tu jakimiś noblistami nie bujaj. Bo analogia do metod nazistów była nadto jasna. Przedstawicieli niższej, gorszej kasty ("podkultura"
A co do zdania-jasne, że można. Nie znasz takich co mają inne zdanie? Ja znam paru co nie zmienia faktu, że wszelkie tego typu neonazistowskie egzemplarze "kocham" jak Ty.
ginola napisał(a):Prosta zasada, pić trzeba umieć. Ja w swoim życiu nie raz się nawaliłem jak stodoła, ale nigdy z tego powodu bardachy nie było. Jak nawet pawiowanie, to kulturalnie do klozetu czy miski, ewentualnie w krzaki. Nie na kogoś albo na parkiet czy chodnik. Zresztą teraz już mi się to od dawna nie zdarza, bo jestem na to za duży. A moi kumple nie, mają po 23-25 lat i dalej na co drugiej imprezie bełtają jak świnie. Z czego połowa nie ma zahamowań i bełta gdzie popadnie, chodnik, ławka, dywan, stół w pubie.
Czyżbyś miał kolegów kindermetali czy jednak miałem rację pisząc, że bydło zdarza się wszędzie?
A właśnie, tak mi coś jeszcze przyszło do głowy. Są kibice i kibole, są katolicy i katole. I to, ze wśród kibiców trafiają się kibole oznacza, że wszyscy, którzy noszą barwy, organizują oprawy itp są kibolami?
18 stycznia 2010, 23:13
Marcin napisał(a):Czyżbyś miał kolegów kindermetali czy jednak miałem rację pisząc, że bydło zdarza się wszędzie?
No bój się Boga, kindermetali?! Na archeologii jest najwięcej brudów w Wawie, może jeszcze po Polibudzie. I większość z nich to takie Wieśki że łojezuuu, kumple to w sumie zbyt dużo powiedziane. Ale mój najlepszy kumpel z uczelni słucha black i death metalu, a nosi adiki, normalne dżinsy czy bluzy z kapturem. A zna się na metalu lepiej niż wszyscy metalowcy w moim instytucie razem wzięci.
Marcin napisał(a):A właśnie, tak mi coś jeszcze przyszło do głowy. Są kibice i kibole, są katolicy i katole. I to, ze wśród kibiców trafiają się kibole oznacza, że wszyscy, którzy noszą barwy, organizują oprawy itp są kibolami?
No w sumie przyznałem to w poprzednim poście. Ale napisałem też, w skrócie, że są odsetki i odsetki
BTW już pisałem, że z żadną inną grupą poważniejszych problemów nie miałem. Co więcej, kiedyś wracałem z meczu Legii w szaliku zgodowym Pogonii z (L) i koszulce Portowców (byłem na meczu incognito, nie służbowo). Pod moją klatką stało i waliło browarki czterech łysoli (a dodam że mieszkam na Muranowie, jednej z dwóch polonijnych dzielnic Wawy) i jeden wyskoczył, że co to ja ku**a mam na sobie. Na co drugi powiedział mu, żeby dał spokój bo mieszkamy w jednej klatce i w sumie "ch*j że legijny śmieć, ważne że od nas". I czy aby nie "pierd**nę bronka?" No i pierd**nąłem, pogadałem z chłopakami, wyjaśniłem im że jestem ze Szczecina i nawet usłyszałem że w sumie to "szacuneczek, że nie wstydzisz się swoich barw i szanujesz zgodę i że jakbyś chodził w szaliku Polonii to byłbyś śmieciem bez honoru". A tak to sztama i "jak coś to zawsze mogę liczyć na pomoc"
19 stycznia 2010, 10:38
19 stycznia 2010, 15:47
Wzgledem tych odstetek i odstetek to może i masz rację. Ale ja myślę, że to może być spowodowane tym, że teraz moda na metal jest. Na ateizm, antyklerykalizm itp. Metalowanie pasuje do takiego imidżu.
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.