1.Proszę to potraktować z przymrużeniem oka(pół żartem ,pół serio).
2.W żaden sposób nie naśmiewam się z Pocha(Kubusia Puchatka zawsze lubiłem), co najwyżej zazdroszczę mu szczęścia, choć pewnych rzeczy jak np Dembele na skrzydle to nigdy nie zrozumiem.
3.Niektóre rzeczy są tylko wyłącznie, bo się rymowały albo w inny podobny sposób tylko pasowały.
4.Napisałem to przed derbami(końcówkę trzeba było zmienić), a pomysł powstawał wcześniej, więc niektóre rzeczy wydają się już nieaktualne.
5.Za wszystkie błędy przepraszam, chyba będę to jeszcze poprawiał, bo w co najmniej 2 miejscach jest jakby lekka dziura(a inne są naciągnięte)
"Oda do Kubusia"
Ile Cię trzeba cenić, to tylko my wiemy,
zdający sprawę z szczęścia, które zawdzięczamy
Tobie, klątwę z nas zdejmującego, magicznie,
bo co byś nie zrobił, złego nie ma znaczenia,
na środku pomocy obrońcy ustawianiem,
dla którego celne podanie jest wyzwaniem,
drugiego gracza w tej strefie grywającego,
którego przez bardzo długi czas sprzedać chciałeś,
lub kosztem przeciętniaka na ławce trzymałeś,
czy nie wiedzieć czemu, na skrzydle wystawiałeś,
rozgrywać za dwóch zmuszony przez Ciebie został,
i z miejsca naszym najważniejszym graczem się stał,
nierzadko przeciwników ustawieniem zmylasz,
tak bardzo, że nawet swych piłkarzy tym mylisz,
gdzie i jak grać mających tego niewiedzących,
lecz gola więcej od rywali strzelających,
zmiany często przeprowadzasz diwne taktycznie,
przebywających na boisku motywując,
utrudniając kolejnych bramek zdobywanie,
charaktery w trudnych sytuacjach testując,
wydobywając z nich mistrzowski gen specjalnie,
czyniąc to z góry dokładnie zaplanowanie,
nie zawsze jeszcze ze wzgląd na wynik udanie,
powodując niepotrzebne punktów tracenie,
nic nie szkodząc, bo rywale grają fatalnie,
przez cały ten dziwny sezon, słabo i równie,
nie lubisz w kadrze zawodników doświadczonych,
młokosów bardzo odważnie wnet wprowadzając,
czasem w zbyt dużej liczbie na raz wystawiając,
ani niczyich rad, nawet tych pożytecznych,
najmniejszej przy tym krytyki nie tolerując,
zasłużonych dla klubu graczy nie szanując,
jak za cudownym dotknięciem każdy sprzedany
piłkarz, który przez Ciebie został wyrzucony,
zaczyna strzelać bramki jak na zawołanie,
wracając do wysokiej formy momentalnie,
nieustannie chcesz napatników niedostępnych,
czy od dłuższego czasu nawet nie grających,
albo kupujesz tylko jakichś przyszywanych,
lecz strzela za trzech jedyny będący w kadrze,
więc mniej więcej nasza ilośc bramek się zgadza,
a przy kontuzji stopera podstawowego,
nie kupujesz bynajmniej w zastępstwie żadnego,
sprzedając(/oddając) ich dwóch dnia okienka ostatniego,
pozostałych, wcale się nie zastanawiając,
do gry na najwyzszych swych obrotach zmuszając,
żadnego większego pecha nie zakładając,
energooszczędnie absolutnie nie grając,
bo tajniki rotacji dopiero poznając,
za niektórymi piłkarzami nie przepadasz,
w niepotrzebne dalekie wyprawy zabierasz,
i grać w niemal każdym meczu im nakazując,
ulubionego konia bezczelnie zajeżdżasz,
niepotrzebnie też jego zdrowiem ryzykując,
w końcówkach, gdy zwycięstwo w kieszeni już mając,
lecz on walczy jak lew, łatwo się nie poddając,
bo z naszych panieniek uczyniłeś wściekłe psy,
choć zdarzają się im jeszcze wstydliwe klopsy,
to drogą na skróty prowadzisz nas po mistrza,
przypominając z wyglądu pewnego misia,
wnioski ze swoich błędów zazwyczaj wyciągasz,
aczkolwiek niekiedy się z tym zbytnio ociągasz,
bylebyś tylko znów gdziekolwiek nie pobłądził,
i na stałe z nami w marazmie nie zabłądził,
bo nie będzie drugiego sezonu takiego,
to grzech takich przentów nie wykorzystać,
tak wielu szans już nie będzie, trzeba skorzystać,
byle nie dostać miana frajera wielkiego.