Każdy, któremu po czytaniu ich dziennikarzy kształtują się poglądy na życie i politykę. Ja czytam codziennie. Ale dla spokoju mogę powiedzieć, to samo o 95% gazet. Zwłaszcza mnie dziś zainteresował kawałek o narodowościowcach. O tym kto ich tą paradę czy co to tam jest poparł. Wymienili dwa nazwiska, przy których dopisali przy jednym coś a'la (pupilek naszego dziennika i radia maryja) a przy drugim że nazwał wojewódzkiego lewicowym ścierwem. Przykro mi, ale nie można takiego pisania traktować poważnie, jeśli czytają ich miliony ludzi i ludziom którzy im nie odpowiadają przypinaja takie łatki. Równie dobrze ja móglbym napisać, że Ginola to kiepski dziennikarz (Napisał kiedyś, że zarodek ludzki to tylko kawałek jego spermy z czymś tam jeszcze) a MARCUS to już w ogóle menda ( to ten, co napisał, że jak ktoś chce coś powiedzieć, to powinien sobie najpierw zwalić). Nikt nie wie kto to jest, ale opinia idzie w świat a o to im chodzi. I potem się jedni i drudzy dziwią, że taka nienawiść w kraju, bo jedni plują na drugich i nawzajem. A co to za problem przedstawić skrajnych patriotów jako takich, którzy czczą jedynie Hitlera? Tak jak żaden problem dla Naszego Dziennika pokazać, że przystanek woodstock to ćpuneria. Ci pierwsi nie napiszą, że oczywiście są tam takie jednostki, ale takie znajdą się wszędzie, a wielu z nich to po prostu ludzie którzy chcą, aby Polska nie zamieniła się w Niemcy, w których za 30 lat będą rządzić Turki bo tyle ich się tam namnoży, żeby nie było Francji, w której jest konflikt narodowościowy. A ci drudzy nie napiszą, że na Woodstocku jest świetna przyjazna atmosfera, nawet jeśli jakiś procent ludzi rzyga na siebie nawzajem bo się tak naćpali. Jeśli ktoś nie umie znaleźć między tym a tym jakiegoś kompromisu, to niestety nie będę traktował tego poważnie

bo nie jest tak że tylko jedni kłamią i naciągają, a drudzy mówią prawdę i tylko prawdę. Piszą to co im najwygodniej i co pasuje pod ich poglądy, które w jednym i drugim wypadku są strasznie ograniczone, a wiedza i jednych i drugich mimo że pewnie szeroka, to na pewno nie użyteczna w tworzeniu wizerunku świata a co dopiero mówiąc o robieniu polityki. Ale zdecydowanie najbardziej irytuje mnie akcentowanie słowa "prawicowy" w Wyborczej. Jeśli piszą o kimś nieprzychylnie, kogoś kogo nie trawią, to nadużywają słowa
"prawicowy polityk, o prawicowych poglądach itd itd" Trudno wówczas się dziwić, że 95% ludzi czytających Wyborczą irytuje się na samo słowo "prawica". Nie zauważyłem nadużywania słowa lewicowy. Albo ktoś wg nich jest "normalny" albo "prawicowy" czyli zły.