21 grudnia 2008, 18:35
Polska piłka....
462 wpisy · 51285 odsłon
21 grudnia 2008, 23:40
21 grudnia 2008, 23:46
"Ja nie tworzę wzoru, ja odrzucam pewne skrajności. Piszę o obenym "kibicowaniu", które ma zdecydowanie dynamiczny i metamorficzny charakter" taki był sens.
Gość
22 grudnia 2008, 12:16
22 grudnia 2008, 13:17
Po pierwsze poziom meczów. Najwięcej zastrzezeń miałbym do zaangazowania zawodników. Im się nie chce więc dlaczego miały to ktoś oglądać- tym bardziej że zawsze istnieje DUŻE prawdopodobieństwo że mecz jest (był) ustawiony.
Po drugie: KIBOLE i kibice. Jeśli przyjmiemy utopijna tezę że mecze w Polsce już nie są ustawiane to jak sprawić żeby ludzie chodzili na mecze i ZOSTAWIALI KASĘ. Nie ma co się oszukiwać : światopwa piłka to teraz wielkie biznes. Liczy się kasa Misiu kasa.
W Anglii zrobiono porządek na trybunach dwoma sposobami. 1) Egzekucja prawa (surowa)- nie ma co się rozpisywać mniej więcej wiemy o co chodzi. 2) Zdefiniowanie na nowo kibiców jako konsumentów. O co chodzi?
Kiedyś piła była plebejskim sportem (tzw robotniczym). Potem jednak kluby doszły do wniosku że trzeba postawić na innego kibica: z tzw middle class. Kibica bardziej zamożnego, inaczej sie zachowującego itp. Jak to osiągnięto. Bardzo prosto: Ceny biletów w górę! Ceny wszelkich produktów klubowych w górę! I "problem " sam się rozwiązał. O ile rozwiązania prawne doprowadziły do "wyłapania" najbardziej kłopotliwych kibiców o tyle NOWE PODEJŚCIE MARKETINGOWE sparwiło że trubuny zaludnili INNI kibice. Ta właśnie wyżej wspomniana zamożna klasa srednia. A to dobry "klient". Płaci DUŻO za bilety. Kupuje DUŻO pamiątek i koszulek (teraz co roku sa nowe). Dochody klubów dzięki temu wzrastają i jest git. Jaka jest inna konsekwencja tego RUCHU. Inna atmosfera na wielu stadionach. Narzeka na to Wenger, narzekją piłkarze MU. Ich zdaniem za dużo na stadionie "piknikowców", którzy traktują mecze jako kolejna rozrywkę i nic więcej. Poza tym głównie wymagają - co jest konskwencją tego że sporo płacą (zasada: Płacę wiec wymagam).
Czy to dobrze czy żle. Nie wiem jak to ocenić. Mnie się to podoba. Podoba mi sie to że mogę spokojnie pojechać na mecz z małym dzieckiem i czuć się bezpiecznie. Poza moge kupic mu parę gadżetów z których bedzie szcześliwy i dumny jednocześnie. I tu dotkąłem ostatniej kwestii którą chciałem poruszyć.
W Polsce praktycznie nie istnieje "przemysł" pamiątek klubowych. To co jest jest śmiechu warte. W NORMALNYCH klubach to wielki przemysł. Koszulki, kubki, pijamy, dresy, torby itp itp mają spory udział w dochodach klubów. U nas się tego nie robi. Nie wiem dlaczego. Moze nie umieją? A moze maja gdzieć kibiców? Skoro i tak większość kibiców to zadymowcy to po się dla nich starać. Oni i tak nic nie kupią. I tu wracamy do momentu gdzie pisałem o "przejściu" na innych kibiców które się dokonało w Anglii.W Polsce narazie nie ma na to szans. Paranoją jest ze tzw Kibice są jak świete krowy i wszyscy boja się ich ruszyć bo.... No własnie dlaczego??? Dlaczego boimy się urazić tych wszystkich Cienkich Bolków którzy owszem chodza na wszystkie mecze ale ich głównym zajęcie jest rzucanie rac, a w najgorszym przypadku napierdzielanie się z innymi Bolkami.
No ale to temat rzeka. Problem nie do rozwiązania w Polsce.
Coś mi się jednak wydaje, ze rządy kibicowskich Cienkich Bolków to jeden z powodów dla których tacy jak ja i mi podobni trzymają sie z dala od polskich stadionów. ...A może się myle...
22 grudnia 2008, 14:56
Nie zgadzam się tylko co do takiego bojkotu naszej skopanej! Co niby to ma dać, zmienić?
23 grudnia 2008, 09:04
23 grudnia 2008, 10:56
Tak sobie popatrzyłem na przykłady i wyliczenia, które zrobił nth1. Nie wiem czy można tak to zestawiać. Lech praktycznie nie ma konkurencji, jest wspólnym dobrem całej Wielkopolski i ma zero lokalnej rywalizacji. Czy można to porównywać z Sheffield, o Londku nawet niewspominając? Może przykłady Bilbao lub Zenita byłyby trafniejsze? (Nie czepiam się, próbuję rozwijać). Ma więc Lech bez porównania łatwiej od innych klubów. Kibic w Krakowie musi sie zastanowić co wybrać (własnie ginola, co z ta Craxą?), w miarę podobnie w Warszawie, cały czas o Londku nie wspominając.
23 grudnia 2008, 12:03
aapa:" Po pierwsze zeszło na Lecha, co zdenerwowało Poznaniaków, ale tylko dlatego, że to jeden z niewielu przykładów zmian na lepsze."
nth1:"Ale jakoś trudno nie zauważyć jeśli coś pozytywnego dzieje się w ojczyźnie."
MARCUS:"Dlatego też pisałem, że to jest "chyba najlepsze rozwiązanie w Polsce końca 2008 roku"."
To chyba nie wszystkie przykłady ale na razie wystarczy.O co mi chodzi?A oto, że część z Was sama przyznaje, że w Poznaniu wśród kibiców dzieje się coś pozytywnego.Mniej lub bardziej ale jednak.I jak się tu ma teraz GW ze swoimi tekstami o spoconych i obnażonych do pasa kibolach?Już nie o sam tekst mi chodzi ale o intencję w jakiej został użyty.To jest właśnie ta podłość o której pisałem.
23 grudnia 2008, 12:36
Sam też nie wyrywaj "spoconych kiboli" z kontekstu. Gdy coś nieprzychylnego pojawia sie w jakims tekscie, kibice zainteresowanej drużyny zawsze reaguja agresywnie, odbierają to jako atak na własną drużynę (patrz nasza dyskusja i zejscie na Lecha). Niejasne czy tez nietransparentne układy władz klubowych z kibicami są faktem i czas pokaże kto na tym wygra.
23 grudnia 2008, 12:57
A spoconych kiboli nie wyrywam z kontekstu-kontekst był taki żeby zwyczajnemu czytaczowi gazety zobrzydzić obraz kibola, temu własnie słuzą takie zabiegi "stylistyczne".Dobrze że nie próbowali wyjasniać ogromnej flagi jakimś frojdowskim symbolem fallicznym.Że niby jakieś rekompensowanie sobie meskich kompleksów.
23 grudnia 2008, 15:34
23 grudnia 2008, 15:47
MARCUS:"Dlatego też pisałem, że to jest "chyba najlepsze rozwiązanie w Polsce końca 2008 roku".
Juz wracajac do sedna naszej dyskusji- nth1, jasne ze trzeba chwalic pozytywne objawy w naszym kraju, ale tym mocniej trzeba ganic wszystko co zle, czy nawet podchodzace pod paragraf kk. MARCUS- ja sie w zupelnosci zgadzam, ze poki co jest to najlepsze rozwiazanie w Polsce. Ale jestem tez przekonany, ze najlepsza droge obrala Legia (choc oczywiscie popelniajac przy tym pewne bledy) i za dwa-trzy lata bedzie miala z tego profity. A poniewaz nie chce, zeby byla wtedy sama na scenie kibicowskiej (jak teraz jest z Lechem), dlatego wlasnie wytykam wladzom Lecha powazne moim zdaniem bledy. Dyskusja o innych w ogole nie ma sensu- np. dobra frekwencje ma taka Wisla, ale jak uslyszalem wypowiedz jednego z jej przedstawicieli (chyba nawet samego Wilczka) po derbach w PE (i bluzgach "koniec kariery, ej ku**o koniec kariery", "do pieca, do pieca" i "zawsze nad wami, pie***lonymi Zydami"
23 grudnia 2008, 16:00
23 grudnia 2008, 16:11
23 grudnia 2008, 20:56
Ginola, nie żebym chciał cie przekonać, do swoich racji, ale cały czas mam wrażenie, że tak jakbyś chciał wszystko wsadzić na jedną szalkę i zrobić dla tego jakąś przeciwagę. Tu nie chodzi o to, żę ITI ma rację w dłuższej mierze czasowej, a Lech to tylko rozwiązanie na teraz. Właśnie dlatego tak mocno akcentowałem to jak to się urodził obecny Kolejorz. To nie jest porównanie z Legią - przy okazji również uważam, że szefostwo robi najcięższą, ale bardzo dobrą robotę. W Lechu odbywa się to tak, bo inne są tego korzenie, a w Legii inaczej, bo sytuacaj tego wymaga. Drogi różne, ale skuteczne i słuszne. Ja przynajmniej nie pojmuję tego jako drogę lepszą i gorszą.
Co do GW, to poweim tyle, że bardzo ją lubię, ale nie znaczy to, że wszystko tam jest najwyższych lotów, że nie znajdzie się tam ścierwo i, że blog czy nie blog nie zaświadcza w jakiś sposób o całej gazecie, bo skoro jest się z czymś/kimś powiązanym to to wymaga też pewnej odpowiedzialności, chociażby w piśmie.
23 grudnia 2008, 21:08
Jednak wnioski mam podobne, wcale nie jest nam tak bardzo daleko do kibica angielskiego, włoskiego czy francuskiego. Na pewno nie tak daleko jak nam się zdaje.
23 grudnia 2008, 21:09
Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.