Rodzina Lewisów ponownie dołożyła pieniądze do Tottenhamu. Alasdair Gold poinformował o zastrzyku 120 mln funtów, który podnosi sumę inwestycji właścicieli w klub do 320 mln funtów w ciągu ostatniego roku. To kolejne z serii dokapitalizowań ogłoszonych przez właścicieli w tym okresie.

Gold napisał na X: „Rozumiem, że rodzina Lewisów wpompowała w Spurs kolejne 120 mln funtów". Klub tych ruchów oficjalnie szerzej nie komentował.

Po co klubowi ten kapitał

Sprawozdania finansowe Tottenhamu pokazują problem z płynnością — i właśnie dlatego kolejne transze kapitału mają znaczenie. Świeże pieniądze dają klubowi oddech w bieżącej działalności sportowej, zamiast zmuszać go do finansowania wszystkiego z własnych przepływów.

Dla kibiców najciekawszy jest wątek transferowy. Latem Roberto De Zerbi dostał dziesięciu nowych zawodników za łącznie prawie 400 mln funtów, a klub przekroczył własny, narzucony sobie limit płacowy. Właściciele deklarowali, że chcą walki o trofea i że to wyniki sportowe mają stać w centrum decyzji — na razie kolejne dokapitalizowanie jest argumentem, że nie były to tylko słowa. Jak dokładnie przełoży się to na styczniowe okno, dziś nie wiadomo.

Udziały Levy'ego topnieją

Drugi wątek dotyczy Daniela Levy'ego. Były przewodniczący, odsunięty od władzy rok temu, wciąż ma udział w Tottenhamie poprzez pakiet w ENIC — spółce kontrolującej 86,91 procent północnolondyńskiego klubu.

Jego stan posiadania już raz został rozwodniony, gdy nie zdążył wziąć udziału w emisji akcji. Jeśli rodzina Lewisów będzie dokładać kapitał w tym tempie, a Levy nie dołoży własnych pieniędzy, jego udział w klubie, którym zarządzał przez 24 lata, będzie się dalej zmniejszał.

Co z tego wynika

Zmiana układu sił w Tottenhamie po odejściu Levy'ego jest widoczna nie tylko w komunikatach, ale i w przepływach finansowych. Właściciele, wcześniej krytykowani za bierność, od roku regularnie dokładają do klubu i przejmują inicjatywę.

Na razie to informacja o pieniądzach, nie o konkretnych nazwiskach. Ale klub, który wchodzi w zimę z lepszą poduszką finansową, ma po prostu więcej opcji niż taki, który musi najpierw sprzedawać.