Po pięciu kolejkach nowego sezonu Tottenham zamyka tabelę Premier League z dwoma punktami i bilansem bramek -6. Ostatni cios przyszedł u siebie: przegrane 2:3 z Aston Villą w piątej kolejce. Model Opty zaktualizował prognozy i daje Spurs 30,01 proc. szans na zakończenie sezonu w strefie spadkowej.

W tym rankingu klub jest trzecim kandydatem do spadku. Wyprzedzają go jedynie Coventry City (45,14 proc.) i Fulham (42,35 proc.). Nawet beniaminkowie z Ipswich i Hull mają obecnie według Opty wyraźnie większe szanse na utrzymanie niż Tottenham.

Liga Mistrzów praktycznie wykluczona

Jeszcze przed startem sezonu część kibiców liczyła na walkę o Ligę Mistrzów — po letnich wydatkach nie brzmiało to jak fantazja. Dziś Opta wycenia szanse Spurs na miejsce w pierwszej piątce na 2,23 proc. W praktyce oznacza to, że model uznaje spadek za około trzynaście razy bardziej prawdopodobny niż awans do najważniejszych europejskich rozgrywek.

To brutalne zderzenie z oczekiwaniami, bo poprzedni sezon był ostrzeżeniem. Utrzymanie udało się wywalczyć dopiero na finiszu, a odpowiedzią klubu było postawienie na Roberta De Zerbiego i solidne wsparcie finansowe w oknie transferowym. Po miesiącu gry trudno wskazać dowody, że cokolwiek realnie się zmieniło.

Cztery punkty do bezpieczniejszej strefy

Dystans w samej tabeli wciąż nie jest dramatyczny — Crystal Palace i Aston Villa mają po cztery punkty, Bournemouth i Coventry po trzy. Problemem jest jednak nie tyle liczba punktów, ile sposób ich zdobywania: dwa remisy, trzy porażki i wyraźnie ujemny bilans bramkowy.

Do listy kłopotów dochodzą absencje. Pedro Porro opublikował wpis o swoim urazie, w którym zapowiada mocniejszy powrót — bez podania terminu. Hiszpański obrońca to jeden z tych zawodników, których w takiej sytuacji zastąpić najtrudniej.

Prognozy superkomputera nie są wyrokiem i za dwa miesiące mogą wyglądać zupełnie inaczej. Ale liczby Opty dobrze pokazują, jak bardzo start sezonu odbiegł od tego, czego oczekiwano na Tottenham Hotspur Stadium po letnich inwestycjach.