Tottenham szuka wzmocnień w środku obrony i — jak podaje Fussball News — jednym z rozważanych nazwisk jest Kim Min-jae. Przyszłość Południowokoreańczyka w Bayernie Monachium nie jest pewna, a przed styczniowym oknem transferowym wokół 29-latka zrobiło się gęsto od zainteresowanych.

Potrzeby są oczywiste. Po pięciu kolejkach Tottenham zajmuje 20. miejsce w tabeli z dwoma punktami i bilansem bramkowym minus sześć, a ostatnia porażka 2:3 z Aston Villą na własnym stadionie tylko podkreśliła problemy w defensywie. Nowa para stoperów, Jan Paul van Hecke i Mickey van de Ven, gra nierówno i nie daje drużynie poczucia bezpieczeństwa.

Konkurencja z Anglii i Włoch

Według doniesień żaden klub nie potwierdził zainteresowania i nie doszło do konkretnych rozmów, ale Kim jest „tematem do dyskusji" w kilku miejscach. Poza Tottenhamem gotowa ściągnąć go do Anglii ma być Aston Villa, a jego sytuację obserwują też Juventus i AC Milan.

Włoski trop nie jest przypadkowy — to właśnie w Serie A Kim wyrobił sobie nazwisko, będąc jednym z filarów Napoli w mistrzowskim sezonie 2022/23. Na koncie ma trzy tytuły mistrzowskie w trzech różnych ligach.

Stanowisko Bayernu

Bayern nie jest pod presją sprzedaży. Kim ma kontrakt do 2028 roku i wciąż jest w klubie postrzegany jako ważny zawodnik, a w najbliższych tygodniach zaplanowano z nim wewnętrzną rozmowę o roli w zespole i dalszych perspektywach. Do tego czasu żadna decyzja nie zapadnie.

Jeśli mistrzowie Niemiec zdecydują się wystawić stopera na sprzedaż, mają oczekiwać co najmniej 25 mln euro, czyli około 21,4 mln funtów. Jak na doświadczonego środkowego obrońcę z takim CV, to kwota, która nie powinna odstraszyć żadnego z zainteresowanych klubów.

Co to oznacza dla Spurs

Dla Tottenhamu problemem pozostaje nie tylko cena, ale i pozycja wyjściowa w negocjacjach. Klub z ostatniego miejsca w tabeli nie ma mocnych argumentów w rywalizacji z Aston Villą czy włoskimi gigantami, a Bayern może po prostu zatrzymać zawodnika.

Na razie to wyłącznie doniesienia prasowe bez potwierdzenia którejkolwiek ze stron. Pewne jest jedno: przy takim bilansie bramkowym temat środka obrony wróci przy każdej kolejnej straconej bramce.