19 czerwca 2012, 06:50
Byłem na wczorajszym meczu - bilety kupiłem od Hiszpana na Długim Targu w Gdańsku w niedzielę, cztery stówy, więc cena rozsądna i nie żałuję, bo widowisko było przednie. Fantastyczny doping Hiszpanów, fiesta na trybunach cały czas, a jeszcze siedziałem w hiszpańskim sektorze. Chorwatów też bardzo dużo, niezły doping, choć odpalenie czterech rac to było przegięcie. W meczu było wszystko, emocje, bramka, walka, sytuacje podbramkowe i na końcu radość jednych, a smutek drugich. Pierwsza połowa to twardy bój w środku pola - Chorwaci bardzo mądrze postawili podwójne zasieki, zagęścili środek pola i Hiszpanie miotali się, próbując wbić się środkiem, zamiast częściej rozciągać grę na skrzydła. Chorwaci dawali im klepać do czterdziestego metra, ale jednocześnie umiejętnie przesuwali się w obronie, robiąc w środku kocioł. Stąd poza akcją Torresa, nie było naprawdę poważnego zagrożenia bramki Pletikosy. Inna sprawa, że Chorwacja w pierwszej połowie naprawdę rzadko miała okazję pograć piłką - głównie ganiali za Hiszpanami. Druga połowa to z perspektywy trybun świetna gra Chorwatów. Owszem, musieli się otworzyć i dzięki temu Hiszpanie też mogli więcej pograć, ale jednocześnie to Chorwacja była bliżej awansu i wyeliminowania mistrzów świata. Świetny był Modrić, zastawiał się, brał na plecy dwóch, czasem trzech rywali, mocno trzymał się na nogach. Bardzo ładnie prawą stroną chodził chyba Srna, imponował Mandżukić - wysoki, silny, dryblingu i techniki jakiejś wyśmienitej nie miał, ale w drugiej części rzadko tracił piłki. No i ta główka - akurat akcja była po mojej stronie boiska i Rakitić strzelał w moim kierunku, więc idealnie widać było, jak groźny to był strzał - ja już widziałem piłkę w bramce, Hiszpanie wstrzymali oddech, by po chwili zrobić wrzawę dla Ikera. Fenomenalna interwencja, ale też fantastyczne dogranie Modricia. Przy golu spalonego nie było, bo piłka była zagrana do tyłu, a wówczas linię spalonego wyznacza piłka. Z mojej perspektywy wynik i przebieg meczu był idealny, bo były emocje do końca, ale też gol - głupio byłoby wybrać się na jedyny na mistrzostwach bezbramkowy remis.
Modrić jak już pisałem świetny, bardzo solidnie na środku obrony Corluka. W sumie szkoda, że w ostatniej akcji z rzutu rożnego nie padł gol dla Chorwacji, bo choć fantastyczni kibice hiszpańscy porywali do dopingu, to jednak chciałem, żeby awansowały obie ekipy kosztem, tfu, Italii.
Ciekawostką jest fakt, że w momencie, gdy stadion podrywał się do śpiewu "

olska, biało-czerwoni", to Hiszpanie jak jeden mąż też zaczynali szaleć, machać szalikami i flagami i śpiewać czystą polszczyzną

Miły gest względem gospodarzy.